czwartek, 27 stycznia 2011

kurczak curry z balsamico...;)

przyjmijmy, że ładnie pociąłem marchewkę i zesmazyłem na oliwie od baby...

Obrazek

pierś kurczaka pociąłem na cieniutkie plasterki...

Obrazek

i wrzuciłem w miejsce marchewki...

Obrazek

potem wszystko wrzuciłem z powrotem na patelnię...podlałem balsamico, zredukowałem, posypałem curry, pieprzem i solą i poddusiłem nieco...i zagęściłem to wszystko odrobiną skrobi kukurydzianej...

Obrazek

a teraz to mogę spokojnie pomyśleć o obiedzie...;PP

4 komentarze:

  1. Dziś się do Twojego stołu nie przysiądę. Curry=bleee :)
    Ale całość bardzo ładnie się prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję...znaczy za pochwałę wyglądu, a nie za to, że pozbawisz mnie swego towarzystwa...;))
    co prawda nie próbowałem bez curry, ale myślę, że byłoby równie dobre...:)
    w Polsce używałem do tego również selera (korzenia) ale w tym rejonie Włoch to nieznane warzywo...:))

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja parę razy widziałam selera bulwiastego, ale jakoś przeszłam obojętnie obok niego. Wolę jednak liściasty...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tutaj chyba raz widziałem w ciągu 6 lat pobytu w Lidlu...zasadniczo też używam z powodzeniem liściastego, są jednak potrawy gdzie musi być użyty korzeń, tak jak w przypadku powyższego...
    po zesmażeniu ma całkiem inny smak niż łodygi...:)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest wprawdzie moderowany, ale zawsze mile widziany...;))