Podobno dawno mnie tu nie było...
fakt... jakoś ostatnio dopadły mnie różne upierdliwości zdrowotne rzutujące również na styl żywienia...;)
co prawda mogłoby to stanowić wyzwanie do wymyślania nowych przepisów, ale w połączeniu z brakiem czasu skutkowało menu raczej monotonnym i mało interesującym...
Kluczowym i niezastąpionym składnikiem mojej diety w ciągu ostatnich 2 miesięcy były i są nadal brzoskwinie, najlepiej w stanie nieprzetworzonym i sok brzoskwiniowy...
no ale ileż można...:DDD
tak w ramach zabawy w
chowanego, żeby już na te brzoskwinie nie patrzeć, wymiąchałem brzoskwinie z radicchio i kurczakiem, majonez z
czosnkiem, solą, pieprzem i balsamico, i tak mi się to miąchanie
spodobało, że potem jeszcze razem to wszystko... ;)
co prawda opcja "włoska" przepisu nakazuje pomarańcze i pomija milczeniem kurczaka, ale i tak wyszło dobre...
mogę polecić...:)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radicchio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radicchio. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 stycznia 2014
sobota, 29 września 2012
maccheroni con radicchio e gorgonzola..;)
niby miało być dobre...
maccheroni albo inne świeże do gara...
znaczy maccheroni con radicchio e gorgonzola...
radicchio na patelnię z oliwą i ząbkiem czosnku...
gorgonzolę na drugą patelnię z mlekiem...
radicchio posolić czosnek wypieprzyć...
gorgonzolę rozpuścić i sru do radicchio...
i wymiąchać...
maccheroni do radicchio..
i wymiąchać..
posypać parmiggiano
i wymiąchać...
dać mu odpocząć ze 2 minuty i na talerz..:)
wersja dla głodnych , a nie estetów...
znaczy i było dobre...:)
maccheroni albo inne świeże do gara...
znaczy maccheroni con radicchio e gorgonzola...
radicchio na patelnię z oliwą i ząbkiem czosnku...
gorgonzolę na drugą patelnię z mlekiem...
radicchio posolić czosnek wypieprzyć...
gorgonzolę rozpuścić i sru do radicchio...
i wymiąchać...
maccheroni do radicchio..
i wymiąchać..
posypać parmiggiano
i wymiąchać...
dać mu odpocząć ze 2 minuty i na talerz..:)
wersja dla głodnych , a nie estetów...
znaczy i było dobre...:)
czwartek, 23 sierpnia 2012
prosta i szybka kolacja..;)
dzisiaj mnie na miąchanie wzięło..
znaczy najpierw wymiąchałem radicchio z pomarańczem..
potem majonez z czosnkiem, pieprzem, solą, balsamico i sokiem z cytryny...
a jeszcze potem to sobie wymiąchałem wszystko razem..a co się będę ograniczał..;)
do tego soczysta pierś kurczaka z szałwią, pietruszką, pieprzem i masłem...
i ziemniaki z rozmarynem..
a jako, że sałatki i kurczaka przygotowałem więcej, a chęć miąchania mnie nie opuściła...
skroiłem kurczaka i wymiąchałem z sałatką..;)
znaczy najpierw wymiąchałem radicchio z pomarańczem..
potem majonez z czosnkiem, pieprzem, solą, balsamico i sokiem z cytryny...
a jeszcze potem to sobie wymiąchałem wszystko razem..a co się będę ograniczał..;)
do tego soczysta pierś kurczaka z szałwią, pietruszką, pieprzem i masłem...
i ziemniaki z rozmarynem..
a jako, że sałatki i kurczaka przygotowałem więcej, a chęć miąchania mnie nie opuściła...
skroiłem kurczaka i wymiąchałem z sałatką..;)
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
risotto al radicchio..;)
znaczy klasyk z radicchio w roli głównej..;)
na oliwę...
garść ryżu..albo dwie..;)
stostować..chlusnąć rosso...zredukować i podlewać..rosołem podlałem... ale jak komuś wywary mięsne przeszkadzają to wodą może w ramach diety..;)
na końcu mgiełka pieprzu..kawałek masła i garstka koziego sera...no i chwilka odpoczynku..;)
na oliwę...
garść ryżu..albo dwie..;)
stostować..chlusnąć rosso...zredukować i podlewać..rosołem podlałem... ale jak komuś wywary mięsne przeszkadzają to wodą może w ramach diety..;)
na końcu mgiełka pieprzu..kawałek masła i garstka koziego sera...no i chwilka odpoczynku..;)
niedziela, 22 kwietnia 2012
penne con radicchio al vino rosso..;)
się dzisiaj rozczarowałem kuchnią włoską..znaczy w sensie , że
potrzebowałem skonsumować radicchio i liczyłem, że znajdę w necie 1250
różnych przepisów..i blada..i owszem znalazłem, ale w sumie
niespecjalnie mi te 4 podchodziły..
zresztą i tak bym zrobił po swojemu...ale sobie poczytałem..:D
cebulę przysmażyłem na maśle z dodatkiem oliwy...
wrzuciłem pokrojone radicchio i sru bianco...znaczy rosso.. to przez tę wiosnę..;>
popieprzyłem , posoliłem i poddusiłem na małym ogniu...dodając pod koniec śmietanę i starty ser..;)
ugotowany makaron na patelnię..wymiąchałem, wymiąchałem.. i nie spodziewałem się, że wyjdzie takie dobre..:)
znaczy 4 porcje zużyłem..:)
zresztą i tak bym zrobił po swojemu...ale sobie poczytałem..:D
cebulę przysmażyłem na maśle z dodatkiem oliwy...
wrzuciłem pokrojone radicchio i sru bianco...znaczy rosso.. to przez tę wiosnę..;>
popieprzyłem , posoliłem i poddusiłem na małym ogniu...dodając pod koniec śmietanę i starty ser..;)
ugotowany makaron na patelnię..wymiąchałem, wymiąchałem.. i nie spodziewałem się, że wyjdzie takie dobre..:)
znaczy 4 porcje zużyłem..:)
sobota, 14 kwietnia 2012
traktat o miłości... znaczy inaslata d amore .. :)
natchnienie miałem..znaczy stworzyłem insalata d"amore... po włosku bardziej przyciąga..to amore znaczy..nie sałatka..;)
sobie w ramach głębokich rozważań i medytacji te miłość sobie zwizualizowałem... zanalizowałem... i przełożyłem na bardziej zrozumiały język...;)
miłość ma coś wspólnego z jajami...pieprzeniem...pikanterią...czasami potrafi być kwaśna nieco...ale bywa też głęboka...
znaczy wymiąchałem majonez, różnokolorowy pieprz...w sensie, że to pieprzenie urozmaicone ma być..i dużo dałem...musztardę coby było pikantniej...sok z cytryny...i dla nadania głębszego znaczenia nieco balsamico...o soli nie wspomnę, bo to tak jakby esencja życiowa jest...;)
miłość powinna być soczysta i aromatyczna...
powinna mieć odpowiednią formę..znaczy taki opływowy kształt jakby..;)
powinna być czysta..znaczy nie nie o mydło mi chodzi...o czystość duszy...Święta Inkwizycja stosowała opierając się na bogatym doświadczeniu to se zapożyczyłem..;)
miłość..niesie ze sobą również posmak goryczki..zupełnie jak radicchio.;)
wymiąchałem to wszystko..znaczy coby ta miłość spójna była..
i jakby to powiedzieć..jestem gotowy do konsumpcji..;)
znaczy smacznego..:DDD
sobie w ramach głębokich rozważań i medytacji te miłość sobie zwizualizowałem... zanalizowałem... i przełożyłem na bardziej zrozumiały język...;)
miłość ma coś wspólnego z jajami...pieprzeniem...pikanterią...czasami potrafi być kwaśna nieco...ale bywa też głęboka...
znaczy wymiąchałem majonez, różnokolorowy pieprz...w sensie, że to pieprzenie urozmaicone ma być..i dużo dałem...musztardę coby było pikantniej...sok z cytryny...i dla nadania głębszego znaczenia nieco balsamico...o soli nie wspomnę, bo to tak jakby esencja życiowa jest...;)
miłość powinna być soczysta i aromatyczna...
powinna mieć odpowiednią formę..znaczy taki opływowy kształt jakby..;)
powinna być czysta..znaczy nie nie o mydło mi chodzi...o czystość duszy...Święta Inkwizycja stosowała opierając się na bogatym doświadczeniu to se zapożyczyłem..;)
miłość..niesie ze sobą również posmak goryczki..zupełnie jak radicchio.;)
wymiąchałem to wszystko..znaczy coby ta miłość spójna była..
i jakby to powiedzieć..jestem gotowy do konsumpcji..;)
znaczy smacznego..:DDD
czwartek, 12 kwietnia 2012
niby fagottini di radicchio con fave...;)
leń jestem, ale nic nie szkodzi..znaczy na swoje usprawiedliwienie mam, że głodny baaardzo byłem i nie miałem czasu..;)
Fagottini di radicchio con fave się to w oryginale nazywa..że niby bób zawinięty w radicchio...ale zmodyfikowałem w ramach uniknięcia śmierci głodowej...;)
kazali liście radicchio obgotować w wodzie z octem i obsuszyć...uczyniłem ;)
potem nałuskałem się bobu..nie kazali cwaniaki..mrożonek używali...lenie znaczy...;>
obgotowałem nieco...a potem rzuciłem na oliwę zesmaczoną czosnkiem i rozmarynem...
i tutaj ja się większym leniem okazałem, bo kazali obrać łupinki, ale młodziutki przecież, a po za tym głodny byłem..;)
w każdym razie zgodnie z wymogami sztuki kulinarnej go na tej oliwie z czosnkiem i rozmarynem obrobiłem..srujnąłem bianco coby się poddusił...posoliłem, popieprzyłem...zredukowałem...i zagęściłem mąką z ciecierzycy..znaczy nie chciało mi się tego pure robić..;)
a potem walnąłem na te liście..przyłożyłem plasterkiem serka topionego...i zawinąłem..
zesmaczyłem na oliwie z rozmarynem..
jakieś 5 minut i zeżarłem z bianco.:)
jest troszkę roboty, ale naprawdę polecam..:)
jako antipasto znaczy...;>
Fagottini di radicchio con fave się to w oryginale nazywa..że niby bób zawinięty w radicchio...ale zmodyfikowałem w ramach uniknięcia śmierci głodowej...;)
kazali liście radicchio obgotować w wodzie z octem i obsuszyć...uczyniłem ;)
potem nałuskałem się bobu..nie kazali cwaniaki..mrożonek używali...lenie znaczy...;>
obgotowałem nieco...a potem rzuciłem na oliwę zesmaczoną czosnkiem i rozmarynem...
i tutaj ja się większym leniem okazałem, bo kazali obrać łupinki, ale młodziutki przecież, a po za tym głodny byłem..;)
w każdym razie zgodnie z wymogami sztuki kulinarnej go na tej oliwie z czosnkiem i rozmarynem obrobiłem..srujnąłem bianco coby się poddusił...posoliłem, popieprzyłem...zredukowałem...i zagęściłem mąką z ciecierzycy..znaczy nie chciało mi się tego pure robić..;)
a potem walnąłem na te liście..przyłożyłem plasterkiem serka topionego...i zawinąłem..
zesmaczyłem na oliwie z rozmarynem..
jakieś 5 minut i zeżarłem z bianco.:)
jest troszkę roboty, ale naprawdę polecam..:)
jako antipasto znaczy...;>
środa, 7 marca 2012
pasta, tonno, radicchio..;)
zgryza mam..:(
znaczy..
chciałem powiedzieć
no bo ... znowu zapomniałem kupić pietruszki...i Robercik... jak chcesz mieć ładnie to Ty sobie ugotuj i przystrój..;PP:)
a danie naprawdę polecam..jakaś włoska mistrzyni patelni sobie wymyśliła, a ja przetestowałem na własnym organizmie..znaczy jestem w trakcie..sobie odpoczynek robię, bo jako, że powiedzieli, że to dobre też na zimno jest ugotowałem 4 porcje..ale nie dam rady spróbować na zimno... znaczy... ostatnią porcję kończę...:(
pasta tonno radicchio..ze niby makaron (penne) tuńczyk (puszkowy) a radicchio to ja nie wiem jak się mówi..;P
cebulę drobniutko posiekaną na oliwę..;)
jak już się będzie tak prawie troszkę rumienić... to sruu... nie bianco tylko przygotowany uprzednio wywar warzywny... chochelkę... jak się zredukuje... to drugą... i radicchio..
tak, żeby dno było mokre... i tuńczyka...
a potem wrzucamy ten makaron al bardziej niż al dente...wlewamy chochelkę wody spod makaronu i miąchamy na dużym ogniu... nie wywalając tego makaronu na podłogę i inne sprzęty... okoliczne znaczy...
znaczy..
chciałem powiedzieć
no bo ... znowu zapomniałem kupić pietruszki...i Robercik... jak chcesz mieć ładnie to Ty sobie ugotuj i przystrój..;PP:)
a danie naprawdę polecam..jakaś włoska mistrzyni patelni sobie wymyśliła, a ja przetestowałem na własnym organizmie..znaczy jestem w trakcie..sobie odpoczynek robię, bo jako, że powiedzieli, że to dobre też na zimno jest ugotowałem 4 porcje..ale nie dam rady spróbować na zimno... znaczy... ostatnią porcję kończę...:(
pasta tonno radicchio..ze niby makaron (penne) tuńczyk (puszkowy) a radicchio to ja nie wiem jak się mówi..;P
cebulę drobniutko posiekaną na oliwę..;)
jak już się będzie tak prawie troszkę rumienić... to sruu... nie bianco tylko przygotowany uprzednio wywar warzywny... chochelkę... jak się zredukuje... to drugą... i radicchio..
tak, żeby dno było mokre... i tuńczyka...
a potem wrzucamy ten makaron al bardziej niż al dente...wlewamy chochelkę wody spod makaronu i miąchamy na dużym ogniu... nie wywalając tego makaronu na podłogę i inne sprzęty... okoliczne znaczy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















