szukajcie a znajdziecie...
i szukałem..pytałem...kręcili głowami...nie znają...nie wiedzą...nie widzieli...
aż w końcu znalazłem...:))
chrzan, majonez , śmietanę kazali dobrze wymerdać, popieprzyć posolić i do lodówki...;))
uczyniłem...
scampi...znaczy takie trochę upośledzone przez naturę krewetki oczyścić...
uczyniłem... co prawda zamiast scampi użyłem normalnych , ale też dają radę...;P
mąkę kazali wymerdać z wodą...
a krewetki z tym klejem...
i sru na gorący olej...
i w ten upał z zimnym ...białym winem...miodzio...
i żeby nie było...to jest przepis kuchni włoskiej...tyle, że z tych bardziej cywilizowanych Włoch...;PP
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrzan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrzan. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 maja 2011
niedziela, 24 kwietnia 2011
Trójka w karczochach...;))
Wiem, że niby mało tradycyjne świąteczne, ale już od kilku tygodni za mną łaziły..powiedziałbym, że spać po nocach nie mogłem, więc korzystając z chwili czasu i odrobiny natchnienia wyprodukowałem...;)
nie będę pokazywał żmudnych, nudnych i delikatnie mówiąc wkurzających etapów czyszczenia... już kiedyś było...:)
W każdym z przepisów używałem pociętych karczochów..:)
Karczochy smażone z chrzanem
Do miseczki wbiłem jajko, wsypałem nieco mąki, wrzuciłem startego chrzanu i posiekanej natki pietruszki , nieco proszku do pieczenia i soli i wymerdałem dokładnie...;)
utaplałem w tym karczochy...
i do oleju... można do oliwy, ale jak to mówią szewc bez butów chodzi, więc zabrakło mi do smażenia...:(
oto efekt..może niespecjalnie ładny na zdjęciu, ale wyjątkowo smaczny...:)
al timo e pepe czyli z pieprzem i tymiankiem
najpierw polazłem do rowu po tymianek i ukradłem przy okazji nieco natki pietruszki z zaprzyjaźnionego ogródka...
posiekałem tymianek, pietruszkę i połówkę cebuli...
i wrzuciłem to wszystko do garnka z ciepłą osoloną wodą dodając kilka ziarenek pieprzu i łyżkę oliwy...
od baby oczywiście...
woda powinna zaledwie przykrywać karczochy...;)
Karczochy w plasterkach ( taka nazwa...nie wiem czemu)
Na oliwie od baby zeszkliłem czosnek i na to rzuciłem karczochy i ich łodygi...
podlałem przygotowanym wcześniej wywarem warzywnym posoliłem, popieprzyłem i podlewałem, aż do skutku, czyli uzyskania miękkości..około 20 minut...:)
no i teraz mam problem...:(
nie wiem, które są smaczniejsze...;))
Subskrybuj:
Posty (Atom)















