Dawno już miałem ochotę to zrobić, ale chyba obawiałem się porażki, a mówiąc szczerze nie wiedziałem jak to będzie pasowało do siebie... ale znalazłem natchnienie u wujka Googla...;))
Najpierw sobie ugotowałem te kwiatuszki niedorozwinięte...
czosnek zeszkliłem na oliwie od baby z dodatkiem anchois i peperoncino...
i sru... ryżu...na to...;))
pociąłem odsączone cime...
wrzuciłem do gara i podlałem wszystko wodą z gotowania...(w ramach recyklingu)
a po wyłączeniu gazu sypnąłem startym serem i pieprzem i masła ciut wrzuciłem...
no i zeżarłem... z rosso, ale bianco też dałoby radę..;))
i przyznam, że było dobre..a nawet bardzo dobre... teraz muszę spróbować jak się sprawdzi w tej kompozycji wyrób słoiczkowy...;))
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa z ryżem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa z ryżem. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 20 grudnia 2010
niedziela, 5 grudnia 2010
Kurczak w miodzie i curry...;))
zepsułem bianco miodem, czosnkiem i szałwią... i wrzuciłem pociętą w paski pierś kurczaka...;))
po godzinie odsączyłem i rzuciłem na oliwę od baby... soląc, pieprząc i posypując curry;))
potem wlałem tam to w czym moczyłem...i zredukowałem i dodałem jogurtu...
i wywaliłem na talerz...;))
Ryż co prawda mógłby tutaj stanowić osobną potrawę, ale jakoś tak mi się wymyśliło, żeby połączyć te dwie potrawy razem...:))
po godzinie odsączyłem i rzuciłem na oliwę od baby... soląc, pieprząc i posypując curry;))
potem wlałem tam to w czym moczyłem...i zredukowałem i dodałem jogurtu...
i wywaliłem na talerz...;))
Ryż co prawda mógłby tutaj stanowić osobną potrawę, ale jakoś tak mi się wymyśliło, żeby połączyć te dwie potrawy razem...:))
oczywiście bianco...;))
niedziela, 21 listopada 2010
Kurczak z ryżem w sosie jakotakim...;))
To był dość interesujący eksperyment, a danie powstało z racji mojego łakomstwa, inspiracji potrawą pokazaną na forum kulinarnym i chyba niezbyt ładnej cechy mojego charakteru , określanej tutaj testa dura.
Jedna z koleżanek na forum pokazała kurczaka w sosie teriyaki podanym z ryżem z warzywami.
wg. przepisu powinno być tak...
papryka, cukinia, szalotka, marchewka, sos teriyaki, filety z kurczaka i ryż
z czego w domu miałem tylko kurczaka,ryż i marchewkę...;))
Z racji późnej pory mogłem niestety posiłkować się tylko pobliskim sklepem, gdzie oczywiście nie znalazłem nic... znaczy prawie nic, bo zakupiłem kilka składników potrzebnych do sosu...oczywiście bez głównego składnika jakim jest sos sojowy...;)
Składniki sosu teriyaki:
* 1/3 szklanki brązowego cukru
* 1 łyżeczka mielonego imbiru
* 1 szklanka rosołu wołowego
* 1/3 szklanka sosu sojowego
* 1 łyżeczka mączki ziemniaczanej
* 1/4 szklanki białego wina
zdecydowałem się na wielką improwizację z użyciem środków zastępczych...;))
Sos jakotaki
Pierś kurczaka pociąłem w kawałki, polałem odrobiną sosu i zostawiłem na godzinę.
W międzyczasie ugotowałem ryż i przygotowałem posiadane warzywa.
I tu znowu improwizacja...
pociąłem w plasterki marchew, połamałem zamrożone łodyżki cime di rape i pokroiłem ananasa z puszki...
marchew i cime wrzuciłem na patelnię na rozgrzaną oliwę (śladowa ilość) i po kilku minutach posypałem obficie mieszanką ziół do arrosto, pieprzem dodałem ananasa, poszatkowany ząbek czosnku i cebulę, podlałem odrobiną wody i przykryłem dusząc kilka minut...
Kiedy już osiągnęły stan gotowości odkryłem i odparowałem nadmiar powstałego sosu...powinny być w miarę "suche"....;))
Całość wyrzuciłem do rynienki i zmieszałem z ryżem...
Mięso z marynaty wyrzuciłem na rozgrzaną oliwę i podsmażyłem dodając na koniec sosu i dusząc w nim...ok 15 minut
Efekt końcowy był więcej niż zadowalający ... pod względem smakowym i estetycznym naprawdę super...
marchew nasyciła się przyprawami dając słony posmak
cime połączyły swą goryczkę z pieprzem
ananas wzbogacił się o delikatną nutę pieprzową
wszystko to w połączeniu z słodko-kwaśnym sosem o korzennym aromacie i w akompaniamencie białego wina stanowiło naprawdę rozkosz dla podniebienia...:))
Oczywiście nasunęły mi się w trakcie produkcji pewne uwagi krytyczne...może nie podważające jakości dania w postaci obecnej, ale niewątpliwie ulepszające go...
i następnym razem :
Jedna z koleżanek na forum pokazała kurczaka w sosie teriyaki podanym z ryżem z warzywami.
wg. przepisu powinno być tak...
papryka, cukinia, szalotka, marchewka, sos teriyaki, filety z kurczaka i ryż
z czego w domu miałem tylko kurczaka,ryż i marchewkę...;))
Z racji późnej pory mogłem niestety posiłkować się tylko pobliskim sklepem, gdzie oczywiście nie znalazłem nic... znaczy prawie nic, bo zakupiłem kilka składników potrzebnych do sosu...oczywiście bez głównego składnika jakim jest sos sojowy...;)
Składniki sosu teriyaki:
* 1/3 szklanki brązowego cukru
* 1 łyżeczka mielonego imbiru
* 1 szklanka rosołu wołowego
* 1/3 szklanka sosu sojowego
* 1 łyżeczka mączki ziemniaczanej
* 1/4 szklanki białego wina
zdecydowałem się na wielką improwizację z użyciem środków zastępczych...;))
Sos jakotaki
- 4 duże łyżki miodu z cytrusów
- około 70ml balsamico
- odrobina oliwy z oliwek (od baby oczywiście)
- imbir- spora łyżeczka
- cynamon
- goździki, skórka suszona pomarańczy, jabłka i cytryny (śladowa ilość)
- 1/2 szklanki białego wina
- 1 szklanka wywaru z krewetek
- łyżeczka mączki ziemniaczanej
Pierś kurczaka pociąłem w kawałki, polałem odrobiną sosu i zostawiłem na godzinę.
W międzyczasie ugotowałem ryż i przygotowałem posiadane warzywa.
I tu znowu improwizacja...
pociąłem w plasterki marchew, połamałem zamrożone łodyżki cime di rape i pokroiłem ananasa z puszki...
marchew i cime wrzuciłem na patelnię na rozgrzaną oliwę (śladowa ilość) i po kilku minutach posypałem obficie mieszanką ziół do arrosto, pieprzem dodałem ananasa, poszatkowany ząbek czosnku i cebulę, podlałem odrobiną wody i przykryłem dusząc kilka minut...
Kiedy już osiągnęły stan gotowości odkryłem i odparowałem nadmiar powstałego sosu...powinny być w miarę "suche"....;))
Całość wyrzuciłem do rynienki i zmieszałem z ryżem...
Mięso z marynaty wyrzuciłem na rozgrzaną oliwę i podsmażyłem dodając na koniec sosu i dusząc w nim...ok 15 minut
Efekt końcowy był więcej niż zadowalający ... pod względem smakowym i estetycznym naprawdę super...
cime połączyły swą goryczkę z pieprzem
ananas wzbogacił się o delikatną nutę pieprzową
wszystko to w połączeniu z słodko-kwaśnym sosem o korzennym aromacie i w akompaniamencie białego wina stanowiło naprawdę rozkosz dla podniebienia...:))
i następnym razem :
- mięso pokroję w cieniutkie plasterki, zanurzę w miodzie i usmażę na bardzo gorącej oliwie...tak, żeby utworzyła się chrupka powłoka...;)
- w zastępstwie ananasa dodam cukinii
- postaram się również zamiast cime użyć papryki
Subskrybuj:
Posty (Atom)













