na oliwę cebula, trochę marchewki i seler...
jak już się wszystko zeszkliło obgotowany z lekka w wodzie z octem i solą mlecz..
woda i soczewica...
sól i pieprz do smaku...
szybkie to niby nie jest, bo soczewica się musi ugotować, ale za to smaczne i pożywne...;)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta. Pokaż wszystkie posty
środa, 3 października 2012
wtorek, 2 października 2012
wschód słońca...;)
dzisiaj miałem dzień w sumie od rana ..taki bardziej wk.. znaczy mało przyjemny...
najpierw to komary mnie podziabały..komarzyce znaczy..potem dwie muchy się na mnie uwzięły...
i w sumie to tak się czułem jakby mnie dziewczyna opuściła...znaczy gorzej nawet, bo w tym ostatnim to jakieś pozytywy znaleźć można...
miałem sobie pierś z kurczaka zgrillować..ale przypomniałem sobie, że mam jeszcze w lodówce makaron domowej roboty...
więc posiekałem ten kawałek cebuli...znaczy pałętał się po lodówce...rzuciłem na rozgrzaną oliwę...
i tak sobie pomyślałem, że bazylii mu wrzucę...znaczy polazłem na dach i ogołociłem w/w...
wrzuciłem tego kurczaka..piersia znaczy..trzy oliwki..też się pałętały...
srujnąłem bianco...
i jak to porzucony walnąłem tam pomidorów w kawałkach i pietruszkę...znaczy tę bazylię też..co się miała marnować...;)
popieprzyłem...posoliłem...
walnąłem do mojej ukochanej miseczki...
i tak sobie pomyślałem..wkroję sobie ze dwie papryczki przebrane za fasolkę szparagową...
posypałem cacioricottą i słońce zaczęło wschodzić....
i zacząłem rozumieć dramat smoka wawelskiego...a nawet zionąć ogniem...:D
znaczy duuuuuuuuuużo bianco...Wisła taka brudna...;)
najpierw to komary mnie podziabały..komarzyce znaczy..potem dwie muchy się na mnie uwzięły...
i w sumie to tak się czułem jakby mnie dziewczyna opuściła...znaczy gorzej nawet, bo w tym ostatnim to jakieś pozytywy znaleźć można...
miałem sobie pierś z kurczaka zgrillować..ale przypomniałem sobie, że mam jeszcze w lodówce makaron domowej roboty...
więc posiekałem ten kawałek cebuli...znaczy pałętał się po lodówce...rzuciłem na rozgrzaną oliwę...
i tak sobie pomyślałem, że bazylii mu wrzucę...znaczy polazłem na dach i ogołociłem w/w...
wrzuciłem tego kurczaka..piersia znaczy..trzy oliwki..też się pałętały...
srujnąłem bianco...
i jak to porzucony walnąłem tam pomidorów w kawałkach i pietruszkę...znaczy tę bazylię też..co się miała marnować...;)
popieprzyłem...posoliłem...
walnąłem do mojej ukochanej miseczki...
i tak sobie pomyślałem..wkroję sobie ze dwie papryczki przebrane za fasolkę szparagową...
posypałem cacioricottą i słońce zaczęło wschodzić....
i zacząłem rozumieć dramat smoka wawelskiego...a nawet zionąć ogniem...:D
znaczy duuuuuuuuuużo bianco...Wisła taka brudna...;)
sobota, 29 września 2012
maccheroni con radicchio e gorgonzola..;)
niby miało być dobre...
maccheroni albo inne świeże do gara...
znaczy maccheroni con radicchio e gorgonzola...
radicchio na patelnię z oliwą i ząbkiem czosnku...
gorgonzolę na drugą patelnię z mlekiem...
radicchio posolić czosnek wypieprzyć...
gorgonzolę rozpuścić i sru do radicchio...
i wymiąchać...
maccheroni do radicchio..
i wymiąchać..
posypać parmiggiano
i wymiąchać...
dać mu odpocząć ze 2 minuty i na talerz..:)
wersja dla głodnych , a nie estetów...
znaczy i było dobre...:)
maccheroni albo inne świeże do gara...
znaczy maccheroni con radicchio e gorgonzola...
radicchio na patelnię z oliwą i ząbkiem czosnku...
gorgonzolę na drugą patelnię z mlekiem...
radicchio posolić czosnek wypieprzyć...
gorgonzolę rozpuścić i sru do radicchio...
i wymiąchać...
maccheroni do radicchio..
i wymiąchać..
posypać parmiggiano
i wymiąchać...
dać mu odpocząć ze 2 minuty i na talerz..:)
wersja dla głodnych , a nie estetów...
znaczy i było dobre...:)
czwartek, 20 września 2012
pasta al burro e salvia i figa z kurczakiem..;)
dzisiaj mam dzień kuchenny...
ale po kolei...
znaczy najpierw polazłem do rowu po podzespoły...;)
rzuciłem na oliwę z peperoncino i goździkami,
chlusnąłem balsamico...zredukowałem..chlusnąłem rosso...zredukowałem...popieprzyłem... i o
...
szałwię jeszcze sobie zaposiadłem...drogą kradzieży znaczy...:D
rzuciłem tą kradzioną, razem z kupnym czosnkiem na masło z kapką oliwy..
wywaliłem i w to miejsce wrzuciłem filety z piersi kurczaka...odsączyłem i popieprzyłem mieszanką pieprzu..znaczy białym i czerwonym coby było po polsku i czarnym dla podkreślenia patriotyzmu...;)
na patelnię rzuciłem niedogotowane penne z odrobiną wody... łyczek rosso..zredukowałem i niech się chowają wszelkie sosy do makaronu...:D
ale po kolei...
znaczy najpierw polazłem do rowu po podzespoły...;)
rzuciłem na oliwę z peperoncino i goździkami,
chlusnąłem balsamico...zredukowałem..chlusnąłem rosso...zredukowałem...popieprzyłem... i o
...
szałwię jeszcze sobie zaposiadłem...drogą kradzieży znaczy...:D
rzuciłem tą kradzioną, razem z kupnym czosnkiem na masło z kapką oliwy..
wywaliłem i w to miejsce wrzuciłem filety z piersi kurczaka...odsączyłem i popieprzyłem mieszanką pieprzu..znaczy białym i czerwonym coby było po polsku i czarnym dla podkreślenia patriotyzmu...;)
na patelnię rzuciłem niedogotowane penne z odrobiną wody... łyczek rosso..zredukowałem i niech się chowają wszelkie sosy do makaronu...:D
środa, 15 sierpnia 2012
pasta z grillowanymi warzywami..;)
biednemu to zawsze wiatr w oczy..i 45 C i pod górkę..:(
znaczy wczoraj sobie cukinię i bakłażana grillowałem, bo zaposiadłem super balsamico..jako, że moja pojemność, aczkolwiek duża jest limitowana zostało mi co nie co..;)
znaczy wymyśliłem sobie że rzucę na grilla kawałek cycka, usmażę ziemniaki i obiad jest, ale w tym kraju przecież o godzinie 13.05 to wszystko zamknięte jest..
więc przypomniałem sobie, że przecież puszkę tuńczyka mam więc z głodu nie umrę..
wrzuciłem na oliwę cebulę..znalazłem w lodówce..potem te grilowane cukinie i bakłażany..tuńczyka..potem wrzuciłem pomidory..a potem sobie pomyślałem, że cukinia i tuńczyk to lubią bianco..no to się podzieliłem..i sypnąłem pietruszki..bakłażan lubi pecorino, ale tuńczyk woli cacioricottę, więc go zadowoliłem..;)
znaczy wczoraj sobie cukinię i bakłażana grillowałem, bo zaposiadłem super balsamico..jako, że moja pojemność, aczkolwiek duża jest limitowana zostało mi co nie co..;)
znaczy wymyśliłem sobie że rzucę na grilla kawałek cycka, usmażę ziemniaki i obiad jest, ale w tym kraju przecież o godzinie 13.05 to wszystko zamknięte jest..
więc przypomniałem sobie, że przecież puszkę tuńczyka mam więc z głodu nie umrę..
wrzuciłem na oliwę cebulę..znalazłem w lodówce..potem te grilowane cukinie i bakłażany..tuńczyka..potem wrzuciłem pomidory..a potem sobie pomyślałem, że cukinia i tuńczyk to lubią bianco..no to się podzieliłem..i sypnąłem pietruszki..bakłażan lubi pecorino, ale tuńczyk woli cacioricottę, więc go zadowoliłem..;)
środa, 27 czerwca 2012
Makaron z kurczakiem i papryką..;)
wynalazłem sobie..znaczy dopieścić się musiałem w tym
nieszczęściu, bo mnie robotnik włoski dachówką próbował ucelować
..znaczy prawie mu się udało..:D
zesmaczyłem oliwę anchois, czosnkiem i peperoncino..
wrzuciłem pokrojoną pierś kurczaka...srujnąłem bianco z zamoczonymi rodzynkami..a w połowie redukowania dodałem różnokolorowej papryki..;)
natka pietruszki,pieprz, sól.. chwilka duszenia..śmietana...
potem sru do tego ugotowany makaron...
kilka strużynek cacioricotty..
i smaczne wyszło..:)
zesmaczyłem oliwę anchois, czosnkiem i peperoncino..
wrzuciłem pokrojoną pierś kurczaka...srujnąłem bianco z zamoczonymi rodzynkami..a w połowie redukowania dodałem różnokolorowej papryki..;)
natka pietruszki,pieprz, sól.. chwilka duszenia..śmietana...
potem sru do tego ugotowany makaron...
kilka strużynek cacioricotty..
i smaczne wyszło..:)
niedziela, 22 kwietnia 2012
penne con radicchio al vino rosso..;)
się dzisiaj rozczarowałem kuchnią włoską..znaczy w sensie , że
potrzebowałem skonsumować radicchio i liczyłem, że znajdę w necie 1250
różnych przepisów..i blada..i owszem znalazłem, ale w sumie
niespecjalnie mi te 4 podchodziły..
zresztą i tak bym zrobił po swojemu...ale sobie poczytałem..:D
cebulę przysmażyłem na maśle z dodatkiem oliwy...
wrzuciłem pokrojone radicchio i sru bianco...znaczy rosso.. to przez tę wiosnę..;>
popieprzyłem , posoliłem i poddusiłem na małym ogniu...dodając pod koniec śmietanę i starty ser..;)
ugotowany makaron na patelnię..wymiąchałem, wymiąchałem.. i nie spodziewałem się, że wyjdzie takie dobre..:)
znaczy 4 porcje zużyłem..:)
zresztą i tak bym zrobił po swojemu...ale sobie poczytałem..:D
cebulę przysmażyłem na maśle z dodatkiem oliwy...
wrzuciłem pokrojone radicchio i sru bianco...znaczy rosso.. to przez tę wiosnę..;>
popieprzyłem , posoliłem i poddusiłem na małym ogniu...dodając pod koniec śmietanę i starty ser..;)
ugotowany makaron na patelnię..wymiąchałem, wymiąchałem.. i nie spodziewałem się, że wyjdzie takie dobre..:)
znaczy 4 porcje zużyłem..:)
niedziela, 11 września 2011
Pasta con lenticchie..;)
W ramach uniknięcia śmierci głodowej, no i żeby mieć siły na przygotowanie czegoś bardziej wyszukanego, bo danie to, aczkolwiek smaczne i pożywne jest proste , żeby nie powiedzieć prymitywne, przygotowałem powyższe...;)
Na oliwie z oliwek zeszkliłem cebulę i czosnek, a następnie wrzuciłem odcedzoną nieco soczewicę z puszki..posoliłem i popieprzyłem...
po chwili gotowania było gotowe...
w tym samym czasie ugotowałem makaron...
po lekkim odcedzeniu makaronu wrzuciłem do niego soczewicę i chwilkę jeszcze gotowałem dodając natkę pietruszki...
Jak każde niemal danie, również to doczekało się bardziej wyszukanych i wymagających większej pracochłonności form...;)
można , jeśli ktoś lubi, dodać peperoncino i pokrojone pomidory oraz podlać całość białym winem...a po jego zredukowaniu wrzucić soczewicę...
i tę wersję polecam...:))
Na oliwie z oliwek zeszkliłem cebulę i czosnek, a następnie wrzuciłem odcedzoną nieco soczewicę z puszki..posoliłem i popieprzyłem...
po chwili gotowania było gotowe...
w tym samym czasie ugotowałem makaron...
po lekkim odcedzeniu makaronu wrzuciłem do niego soczewicę i chwilkę jeszcze gotowałem dodając natkę pietruszki...
Jak każde niemal danie, również to doczekało się bardziej wyszukanych i wymagających większej pracochłonności form...;)
można , jeśli ktoś lubi, dodać peperoncino i pokrojone pomidory oraz podlać całość białym winem...a po jego zredukowaniu wrzucić soczewicę...
i tę wersję polecam...:))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
