jakoś tak ostatnio zaniedbałem się kulinarnie...
znaczy, nie to, że nie jadłem, ale jakoś tak natchnienia nie miałem i czasu na wyżywanie się w kuchni..
sobie pozwoliłem dzisiaj na chwilkę relaksu..znaczy głodny jak pies
byłem i mi się wymyśliło na szybkiego, że walnę karkówką o grilla i
będzie...
znaczy kupiłem karkówkę..
dwie w sumie, bo żeby tej pierwszej smutno nie było... się znaczy
ostatnio oprócz tego, że głodny to jeszcze sentymentalny zrobiłem..;)
i w sumie już wyciągnąłem łapę po patelnię grillową, ale cofnąłem ..tak ze dwa razy..
bo w sumie to wczoraj ją tak ładnie umyłem i zakonserwowałem, że aż mi się żal brudzić zrobiło...
znaczy oprócz sentymentalny i głodny to jeszcze leniwy się zrobiłem..
a po za tym to jakoś mi się tak z rozrzewnieniem o schabowym
pomyślało... w sumie tylko przy okazji wizyt w Polsce jadam schabowe,
więc tak jakby dawno nie jadłem...:(
znaczy z karkówki to trudno raczej schabowego zrobić, ale przynajmniej panierować można...:DDD
roztarłem czosnek z solą, szałwią i rozmarynem, wymiąchałem z musztardą i pieprzem i wymazałem tym karkówkę..
obtoczyłem w bułce, jajku z wodą i znów w bułce...
i usmażyłem na wolnym ogniu...
miodzio...naprawdę serdecznie polecam..:)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karkówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karkówka. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 stycznia 2013
sobota, 5 stycznia 2013
pepe falso 2..;)
przeżyłem wczorajszą kolację, więc dzisiaj c.d.
zamarynowałem karkówkę w rosso i oliwie z dodatkiem kapki balsamico, kilku kropel sosu sojowego, czosnku, szałwii i oczywiście liści czerwonego pieprzu niby...;)
zrobiłem sobie kilka kluseczków..
obsmażyłem na maśle
i wlałem marynatę...
a w międzyczasie oprócz tego, że sprawdziłem czy rosso jest w dobrej formie mizerię sobie skleciłem, bo chodziła za mną od dłuższego czasu, a ogórka tu dostać graniczy z cudem...;)
i dobre było..:D
zamarynowałem karkówkę w rosso i oliwie z dodatkiem kapki balsamico, kilku kropel sosu sojowego, czosnku, szałwii i oczywiście liści czerwonego pieprzu niby...;)
zrobiłem sobie kilka kluseczków..
obsmażyłem na maśle
i wlałem marynatę...
a w międzyczasie oprócz tego, że sprawdziłem czy rosso jest w dobrej formie mizerię sobie skleciłem, bo chodziła za mną od dłuższego czasu, a ogórka tu dostać graniczy z cudem...;)
i dobre było..:D
piątek, 4 stycznia 2013
niby pieprz czerwony..;)
jako, że przycinałem dzisiaj drzewo produkujące tzw. pieprz czerwony zaposiadłem sobie kilka listków i będę kombinował..;)
znaczy zacznijmy od dodatków...
sałata z pomidorami , topoliwą i kapką balsamico
przebieg eksperymentu
posoliłem, położyłem cebulkę, dwa kawałki liścia, bo karkóweczka niewielka, plasterek cytryny i ociupinkę masła, bo lubię ten sosik...
włożyłem to wszystko do miseczki aluminiowej
przykryłem folią i do pieca..180 C grzanie górne i dolne...
zaglądałem, bo pierwszy raz i ciekaw byłem zachowania...
po 15 minutach odkryłem i zwiększyłem temperaturę do 220C
i tak 5 minut..
wniosek 1:
karkówka była za mała...:(
wniosek 2:
liści nie należy żreć- mają właściwości oszałamiające..;)
wniosek 3:
przyjąłem zbyt długi czas pieczenia...mięso było smaczne, aromatyczne, ale zwykle robię bardziej soczystą karkówkę, choć ta nie była sucha...:)
ogólnie super aromatyczne, smaczne :)
jutro będę dalej kombinował..znaczy jeśli się obudzę..:DDD
sałata z pomidorami , topoliwą i kapką balsamico
przebieg eksperymentu
posoliłem, położyłem cebulkę, dwa kawałki liścia, bo karkóweczka niewielka, plasterek cytryny i ociupinkę masła, bo lubię ten sosik...
włożyłem to wszystko do miseczki aluminiowej
przykryłem folią i do pieca..180 C grzanie górne i dolne...
zaglądałem, bo pierwszy raz i ciekaw byłem zachowania...
po 15 minutach odkryłem i zwiększyłem temperaturę do 220C
i tak 5 minut..
wniosek 1:
karkówka była za mała...:(
wniosek 2:
liści nie należy żreć- mają właściwości oszałamiające..;)
wniosek 3:
przyjąłem zbyt długi czas pieczenia...mięso było smaczne, aromatyczne, ale zwykle robię bardziej soczystą karkówkę, choć ta nie była sucha...:)
ogólnie super aromatyczne, smaczne :)
jutro będę dalej kombinował..znaczy jeśli się obudzę..:DDD
niedziela, 30 grudnia 2012
karkówka na soli..;)
odzyskałem apetyt...;)
znaczy zadobyłem sobie porządny plasterek karkówki końskiej i usmażyłem na bardzo grubej soli..;)
i przyznaję, że warto było pomimo tego, że sól opóźniła smażenie i oczekiwanie na posiłek się przedłużało...
skropiłem z lekka balsamico
troszkę zieleniny
i na deser mrożone opuncje
a teraz amaro i jakaś godziwa , nie wymagająca wysiłku umysłowego rozrywka..;)
znaczy zadobyłem sobie porządny plasterek karkówki końskiej i usmażyłem na bardzo grubej soli..;)
i przyznaję, że warto było pomimo tego, że sól opóźniła smażenie i oczekiwanie na posiłek się przedłużało...
skropiłem z lekka balsamico
troszkę zieleniny
i na deser mrożone opuncje
a teraz amaro i jakaś godziwa , nie wymagająca wysiłku umysłowego rozrywka..;)
czwartek, 12 lipca 2012
karkówka po raz n-ty..;)
sobie pomyślałem, że dzisiaj tak szybciutko i prościutko..
znaczy ten wczorajszy plasterek karkówki sobie umazałem oliwą i balsamico, posypałem mieszanką ziół i konfiturą jarzębinową..dzięki Tusiek..:)
wsadziłem na godzinkę do lodówki, a potem sru na rozgrzaną oliwę i masło..;)
chwilkę z jednej, chwilkę z drugiej na ostrym ogniu..
a do tego poligonowe prawdziwki made in Tusia i ogórki kiszone made in Iv..;)
znaczy ten wczorajszy plasterek karkówki sobie umazałem oliwą i balsamico, posypałem mieszanką ziół i konfiturą jarzębinową..dzięki Tusiek..:)
wsadziłem na godzinkę do lodówki, a potem sru na rozgrzaną oliwę i masło..;)
chwilkę z jednej, chwilkę z drugiej na ostrym ogniu..
a do tego poligonowe prawdziwki made in Tusia i ogórki kiszone made in Iv..;)
niedziela, 3 czerwca 2012
karkówka w pomidorach z mietą..;)
przeszedłem samego siebie...znaczy poemat smakowy stworzyłem..;)
zadobyłem trzy plasterki karkówki..cienkie..i najlepiej tłuste...
na oliwę rzuciłem czosnek, kapary i anchois...
potem karkówkę..i sru bianco..i dwie gałązki mięty..z rowu znaczy...
zredukowałem to bianco...pokropiłem balsamico...pomidory...i kapkę wody...dusiłem czas jakiś...posoliłem...wyłożyłem na talerz..polałem sosem..i poprószyłem pecorino...
no i popieprzyłem sobie..znaczy pieprzem w sensie..;)
zadobyłem trzy plasterki karkówki..cienkie..i najlepiej tłuste...
na oliwę rzuciłem czosnek, kapary i anchois...
potem karkówkę..i sru bianco..i dwie gałązki mięty..z rowu znaczy...
zredukowałem to bianco...pokropiłem balsamico...pomidory...i kapkę wody...dusiłem czas jakiś...posoliłem...wyłożyłem na talerz..polałem sosem..i poprószyłem pecorino...
no i popieprzyłem sobie..znaczy pieprzem w sensie..;)
poniedziałek, 7 maja 2012
znowu karkówka ;)
jako, że wyjeżdżam na kilka dni..znaczy jakby bliżej morza się
przenoszę..musiałem zutylizować te kilka plasterków karkówki, które mi
zostały...
wypaćkałem je miodem, oliwą i balsamico..posypałem białym pieprzem, szałwią, rozmarynem i tymiankiem, skropiłem sosem sojowym ..i sru do lodówki..
na patelni zesmaczyłem oliwę peperoncino i czosnkiem..wywaliłem w ..znaczy do kosza...wywaliłem czosnek i peperoncino..;)
i rzuciłem karkówkę..na dobrze rozgrzaną..obróciłem...podzieliłem się bianco..podlałem rosołkiem i przykryłem...
a potem walnąłem jogurtu...wymiąchałem ..zredukowałem...
mogę z czystym sumieniem polecić..:)
wypaćkałem je miodem, oliwą i balsamico..posypałem białym pieprzem, szałwią, rozmarynem i tymiankiem, skropiłem sosem sojowym ..i sru do lodówki..
na patelni zesmaczyłem oliwę peperoncino i czosnkiem..wywaliłem w ..znaczy do kosza...wywaliłem czosnek i peperoncino..;)
i rzuciłem karkówkę..na dobrze rozgrzaną..obróciłem...podzieliłem się bianco..podlałem rosołkiem i przykryłem...
a potem walnąłem jogurtu...wymiąchałem ..zredukowałem...
mogę z czystym sumieniem polecić..:)
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
niby karkówka al rosso..;)
miało być z grilla, ale mi się odwidziało..;)
se takie cóś zadobyłem... niby karkówka, ale nie do końca..znaczy , niektóre cięcia włoskie tuszy, nie do końca mają odpowiedniki polskie...znaczy tak prawie spod lady i nawet pamiętała, że minimalne cięcie to 2,5 cm..;)
zaromatyzowałem oliwę i masło mieszanką ziół wszelakich..i czosnkiem...
walnąłem mięcho...coby podsmażyć znaczy...trochę...;)
i sruuu rosso...;P
całą szklankę mu dałem..
przykryłem i zostawiłem na małym ogniu..niech się dusi..;)
i teraz sobie mogę jak cywilizowany człowiek pomyśleć o kolacji..:)
se takie cóś zadobyłem... niby karkówka, ale nie do końca..znaczy , niektóre cięcia włoskie tuszy, nie do końca mają odpowiedniki polskie...znaczy tak prawie spod lady i nawet pamiętała, że minimalne cięcie to 2,5 cm..;)
zaromatyzowałem oliwę i masło mieszanką ziół wszelakich..i czosnkiem...
walnąłem mięcho...coby podsmażyć znaczy...trochę...;)
i sruuu rosso...;P
całą szklankę mu dałem..
przykryłem i zostawiłem na małym ogniu..niech się dusi..;)
i teraz sobie mogę jak cywilizowany człowiek pomyśleć o kolacji..:)
niedziela, 25 marca 2012
karkówka na ostro w sosie karmelowym..;)
Julienne to tak jakby Julka po naszemu..???
znaczy pociąłem cebulę, marchewkę jak tę Julkę..znaczy alla Julka...karkówkę zresztą też pociąłem...w paseczki...
no i potem to istne wariactwo .. znaczy patelnie brudziłem..
zesmaczyłem oliwę peperoncino i czosnkiem i wywaliłem z patelni...
wrzuciłem na oliwę karkówkę, a jak już się zmiękczyła cebulę..jak się zesmażyła cebula patelnia na bok i na drugiej zesmażyłem marchewkę i potem selera..znaczy łodygę jedną też sobie z rozpędu pociąłem..ale Julka już z tym nie ma nic wspólnego..;)
i na bok..
wdo rondelka wlałem 1/2 szklanki wody i tyleż samo cukru..jak zrudziało to jeszcze dolałem wody..potem sosu sojowego, ociupinkę cynamonu, gałki, curry i więcej niż ociupinę pieprzu..troszkę zredukowałem..w międzyczasie wszystko co wcześniej pieczołowicie smażyłem na kilku patelniach wrzuciłem na jedną...
posoliłem, polałem balsamico..solidnie... zredukowałem..wlałem karmel z przyprawami..
zredukowałem...
i zjadłem..:)
znaczy pociąłem cebulę, marchewkę jak tę Julkę..znaczy alla Julka...karkówkę zresztą też pociąłem...w paseczki...
no i potem to istne wariactwo .. znaczy patelnie brudziłem..
zesmaczyłem oliwę peperoncino i czosnkiem i wywaliłem z patelni...
wrzuciłem na oliwę karkówkę, a jak już się zmiękczyła cebulę..jak się zesmażyła cebula patelnia na bok i na drugiej zesmażyłem marchewkę i potem selera..znaczy łodygę jedną też sobie z rozpędu pociąłem..ale Julka już z tym nie ma nic wspólnego..;)
i na bok..
wdo rondelka wlałem 1/2 szklanki wody i tyleż samo cukru..jak zrudziało to jeszcze dolałem wody..potem sosu sojowego, ociupinkę cynamonu, gałki, curry i więcej niż ociupinę pieprzu..troszkę zredukowałem..w międzyczasie wszystko co wcześniej pieczołowicie smażyłem na kilku patelniach wrzuciłem na jedną...
posoliłem, polałem balsamico..solidnie... zredukowałem..wlałem karmel z przyprawami..
zredukowałem...
i zjadłem..:)
środa, 1 lutego 2012
karkówka w selerze..;)
po wczorajszym ataku głodu i gotowania risotto w nocy postanowiłem się zabezpieczyć..znaczy zadobyłem dwa plasterki 3 cm karkówki..wytaplałem je w oliwie, balsamico, sosie sojowym i mieszance ziół i wraziłem na kilkadziesiąt zdrowasiek do lodówki..
oliwę zesmaczyłem czosnkiem i peperoncino..
czosnek na bok, a w jego miejsce karkówka..;)
potem sru posiekanego selera i cebuli...
trochę bulionu..poddusiłem..
i zagęściłem kefirem ze śmietaną..
i było baaaaardzo dobre..:D
szczególnie z rosso..;)
oliwę zesmaczyłem czosnkiem i peperoncino..
czosnek na bok, a w jego miejsce karkówka..;)
potem sru posiekanego selera i cebuli...
trochę bulionu..poddusiłem..
i zagęściłem kefirem ze śmietaną..
i było baaaaardzo dobre..:D
szczególnie z rosso..;)
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Karkówka w sosie chrzanowym...;)
Na pewno nie jest to danie kuchni włoskiej...może jedynie zestaw zastosowanych przypraw (nie licząc chrzanu) i miejsce przygotowania może w jakiś sposób sugerować związek...
Włosi...w każdym razie Ci południowi, których znam nie znają chrzanu w ogóle , a większość w swojej dbałości o zachowanie wyższości kuchni włoskiej nad pozostałymi nie zastosuje go...
W mojej złośliwości zdarzyło mi się kilka razy podarować moim włoskim znajomym po słoiczku chrzanu jak najbardziej zbliżonego do naturalnego i zmuszać ich tym samym do podziękowań i spróbowania ( ku mojej wielkiej, aczkolwiek skrywanej radości) w mojej obecności... najczęściej wyglądało to tak, że pakowali do ust porządną łyżkę chrzanu...;)
ja lubię naprawdę ostry...;PPP
ale wróćmy do mojej karkówki...:))
chrzanu przywiozłem sobie z mojego pobytu w Austrii, bo "Austriacy jakieś takie bardziej cywilizowane ludzie som" w odpowiedniej ilości i jakości...;)
karkówkę oprószyłem mąką...
i rzuciłem na rozgrzaną oliwę z oliwek...od baby oczywiście... dodając mały chlust balsamico...
po krótkim smażeniu karkówkę wyjąłem i posypałem przyprawami (sól, pieprz, tymianek, rozmaryn) do gara natomiast wlałem chochelkę bulionu warzywnego i porządną łyżkę chrzanu...
wrzuciłem z powrotem karkówkę i dusiłem pod przykryciem kilka minut na wolnym ogniu... ma być soczysta, ale nie surowa...;)
znowu wyjąłem...
polewając sosem, żeby nie obeschła...
a do garnka wrzuciłem kilka łyżek jogurtu...i doprowadziłem do odparowania mieszając nieustannie...
podałem z ziemniakami, ale równie dobrze można zjeść na zimno z pieczywem...
Włosi...w każdym razie Ci południowi, których znam nie znają chrzanu w ogóle , a większość w swojej dbałości o zachowanie wyższości kuchni włoskiej nad pozostałymi nie zastosuje go...
W mojej złośliwości zdarzyło mi się kilka razy podarować moim włoskim znajomym po słoiczku chrzanu jak najbardziej zbliżonego do naturalnego i zmuszać ich tym samym do podziękowań i spróbowania ( ku mojej wielkiej, aczkolwiek skrywanej radości) w mojej obecności... najczęściej wyglądało to tak, że pakowali do ust porządną łyżkę chrzanu...;)
ja lubię naprawdę ostry...;PPP
ale wróćmy do mojej karkówki...:))
chrzanu przywiozłem sobie z mojego pobytu w Austrii, bo "Austriacy jakieś takie bardziej cywilizowane ludzie som" w odpowiedniej ilości i jakości...;)
karkówkę oprószyłem mąką...
i rzuciłem na rozgrzaną oliwę z oliwek...od baby oczywiście... dodając mały chlust balsamico...
po krótkim smażeniu karkówkę wyjąłem i posypałem przyprawami (sól, pieprz, tymianek, rozmaryn) do gara natomiast wlałem chochelkę bulionu warzywnego i porządną łyżkę chrzanu...
wrzuciłem z powrotem karkówkę i dusiłem pod przykryciem kilka minut na wolnym ogniu... ma być soczysta, ale nie surowa...;)
znowu wyjąłem...
polewając sosem, żeby nie obeschła...
a do garnka wrzuciłem kilka łyżek jogurtu...i doprowadziłem do odparowania mieszając nieustannie...
podałem z ziemniakami, ale równie dobrze można zjeść na zimno z pieczywem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















