są tacy, którzy marzą o niebieskich migdałach..błąd..należy marzyć o zielonych...
bierzemy takie migdały i siekamy drobno..
do tego kilka pomidorków..
odrobinę mięty...
kilka pistacji w charakterze bonusu..
sól, pieprz, dobra oliwa i gotujemy makaron...
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 kwietnia 2013
sobota, 10 marca 2012
pasta alle sarde...znaczy Sycylia...;))
w ramach ostatniego sprzątania lodówki został mi do zutylizowania fenkuł..taki raczej dziki, a w każdym razie mało cywilizowany...
sięgnąłem więc do zasobów kuchni sycylijskiej i wynalazłem kilka przepisów...poczytałem..skonfrontowałem ze stanami magazynowymi..rozebrałem na czynniki pierwsze..poskładałem do kupy...
i wyszło mi tak..
kazali tego biednego fenkuła rozmontować i ugotować w dobrze osolonej wodzie..
posiekać drobno cebule i zesmaczyć oliwę...
w momencie kiedy zaczyna się już rumienić dorzucamy anchois,kilka rodzynek i pokrojonego fenkuła..wodę zostawiamy do gotowania makaronu..;)
i na końcu kawałki sardynek...
gotujemy, aż sardynki przestaną przypominać cokolwiek..;)
muchołapki się obudziły..;)
podlewamy nieco wodą spod makaronu..pieprzymy , solimy wrzucamy nieco szafranu...
wrzucamy makaron..miąchamy, miąchamy...
na talerz i sypiemy płatkami migdałów...
w sumie w 2 przepisach, które konfrontowałem różnice polegały jedynie na kolejności dodawania składników..w sensie rodzynek..:DDD
sięgnąłem więc do zasobów kuchni sycylijskiej i wynalazłem kilka przepisów...poczytałem..skonfrontowałem ze stanami magazynowymi..rozebrałem na czynniki pierwsze..poskładałem do kupy...
i wyszło mi tak..
kazali tego biednego fenkuła rozmontować i ugotować w dobrze osolonej wodzie..
posiekać drobno cebule i zesmaczyć oliwę...
w momencie kiedy zaczyna się już rumienić dorzucamy anchois,kilka rodzynek i pokrojonego fenkuła..wodę zostawiamy do gotowania makaronu..;)
i na końcu kawałki sardynek...
gotujemy, aż sardynki przestaną przypominać cokolwiek..;)
muchołapki się obudziły..;)
podlewamy nieco wodą spod makaronu..pieprzymy , solimy wrzucamy nieco szafranu...
wrzucamy makaron..miąchamy, miąchamy...
na talerz i sypiemy płatkami migdałów...
w sumie w 2 przepisach, które konfrontowałem różnice polegały jedynie na kolejności dodawania składników..w sensie rodzynek..:DDD
Subskrybuj:
Posty (Atom)





