Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąka z ciecierzycy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mąka z ciecierzycy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 sierpnia 2012
farinata..:D
w 1284 Genuijczycy napierdzielali się z Pizyjczykami o Melorię... jak
już się zabawili to zawrócili stateczki i wrócili do domu, ale po drodze
straszliwa burza narobiła im takiego roz.. znaczy bałaganu w
ładowniach, że zamiast ładunku żywności znaleźli tam błocko z wody
morskiej, oliwy i mąki z ciecierzycy.. jako, że głodne i chytre polepili
sobie placków i upiekli na słońcu..;)
wtorek, 10 lipca 2012
wątróbka w mące z ciecierzycy..;)
sobie stworzyłem rzecz piękną i mogę polecić..ale po kolei..
znaczy wracając z pracy zajechałem sobie do sklepu i ona szefowa działu mięsnego już mi z daleka krzyczy, że nic mi dzisiaj nie da..i w sumie to ja nawet nie miałem zamiaru nic mięsnego..po bułki wstąpiłem, ale skoro ona mi mówi, że nie da to co ja się będę poddawał..;>
a fegatini..??
pobiegła i przyniosła..dała to wziąłem... co jej będę przykrość robił..;)
zerżnąłem cebulkę alla Julka, że niby jak Julienne lubi... i podsmażyłem prawie na chrupko na oliwie..
wywaliłem z patelni..fegatini oprószyłem mąką z ciecierzycy i sru na oliwę..obsmażyłem dwustronnie i srujnąłem im pięćdziesiątkę żubrówki...jak się wypaliło to popieprzyłem bardzo obficie, poprawiłem bianco..wrzuciłem łychę powideł śliwkowych zredukowałem i posoliłem...
a na talerzu poprószyłem płatkami cacioricotty...
miodzio..:)
znaczy wracając z pracy zajechałem sobie do sklepu i ona szefowa działu mięsnego już mi z daleka krzyczy, że nic mi dzisiaj nie da..i w sumie to ja nawet nie miałem zamiaru nic mięsnego..po bułki wstąpiłem, ale skoro ona mi mówi, że nie da to co ja się będę poddawał..;>
a fegatini..??
pobiegła i przyniosła..dała to wziąłem... co jej będę przykrość robił..;)
zerżnąłem cebulkę alla Julka, że niby jak Julienne lubi... i podsmażyłem prawie na chrupko na oliwie..
wywaliłem z patelni..fegatini oprószyłem mąką z ciecierzycy i sru na oliwę..obsmażyłem dwustronnie i srujnąłem im pięćdziesiątkę żubrówki...jak się wypaliło to popieprzyłem bardzo obficie, poprawiłem bianco..wrzuciłem łychę powideł śliwkowych zredukowałem i posoliłem...
a na talerzu poprószyłem płatkami cacioricotty...
miodzio..:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)