Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antipasto capriccioso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antipasto capriccioso. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 października 2010

Kurczak na pikantnie alla... capriccioso..???

Miałem tego nie robić, ale zrobiłem...tak w ramach pożegnania, bo przez najbliższy miesiąc nie zajrzę do kuchni...;))
Co prawda za wyjątkiem użytych składników z kuchnią włoską ta potrawa niewiele ma wspólnego, ale wyszło naprawdę dobre...;))
  W ramach opróżniania lodówki pokroiłem dwie piersi kurczaka w paski...

Obrazek

zalałem to oliwą z posiekanym czosnkiem marynowanym, peperoncino i kaparami...(znaczy capriccioso dodałem też dwie łychy) i popieprzyłem obficie posypując szałwią, tymiankiem i rozmarynem suszonym...i zostawiłem w spokoju..

Obrazek

wyrzuciłem na patelnię z dobrze rozgrzaną oliwą od baby...

Obrazek

potem dodałem wody i poddusiłem...i odrobinę zagęściłem sos krochmalem...;))

Obrazek

piątek, 1 października 2010

Cukinia faszerowana

Dzisiaj rano w ramach zwalczania stresu przed  wydziergałem to ze środka  cukinii...

Obrazek

poszatkowałem i podsmażyłem z dodatkiem cebuli, czosnku, capriccioso (zawiera kapary i peperoncino, kapary można użyć z soli, ale zalecałbym przemielenie) i garści pieprzu...oczywiście na oliwie od baby...;)

Obrazek

potem to odsączyłem i wymieszałem z mielonym i startym pecorino... i wepchnąłem z powrotem do środka...;))

Obrazek

zamknąłem szczelnie i wrzuciłem do gara podlewając tym co odsączyłem wcześniej...

Obrazek

później dodałem passatę di pomodoro, czyli przecier pomidorowy i dusiłem pod przykryciem...

Obrazek


w wersji dla dzieci ostrożnie z peperoncino i pieprzem, a jeśli ktoś używa jak ja tutaj antipasto również lepiej dodać nieco mniej...:))

środa, 29 września 2010

frise, friselle,friselline


jakoś tak wszyscy, którzy rozkoszują się kuchnią włoską, zapominają o jej podstawowym wytworze...
"daniu" prostym i występującym we wszystkich niemal (od ekskluzywnych i drogich po obskurne i prymitywne) restauracjach włoskich...

Często bywają mylone z bruschetta przez osoby ich nie znające...
Jest jednak ta różnica, że frise są pieczone dwa razy...
po pierwszym pieczeniu wyciąga się je z pieca, rozkrawa na pół i wkłada do pieca do całkowitego wysuszenia...;))
stanowiły pożywienie rybaków, marynarzy i krzyżowców...
poczatkowo do moczenia ich używano wody morskiej...;))

przed spożyciem należy je obficie polać wodą, żeby nie połamać sobie zębów...
w najprostszym wydaniu, po namoczeniu wyciska się na nie pomodorini, skrapia oliwą, sól, origano i smacznego...:)))
się bez bicia przyznaję...antipasto pochodzi ze słoiczka ...
nie byłbym w stanie wykonać tej receptury, bo jest zastrzeżona...powstała na bazie starych przepisów Puglii wzbogaconych przez lata doświadczeń producenta...:))
i niestety pomimo tego, że jesteśmy zaprzyjaźnieni ...nie zdradzi...(świnia)...;))
Frise zresztą też jest z piekarni...żeby je dobrze zrobić potrzebny jest piec na drzewo...nie piekarnik...:))
te akurat są z mieszaniny mąki jęczmiennej i żytniej grubo mielonej...
antipasto składa się z :
karczochów
finocchio
selera
marchwi
cykorii (uwaga...chodzi o część zieloną...nie korzeń)
bakłażana
kalafiora
papryki zielono-czerwonej i żółtej
grzyby lokalne
peperoncino w oleju sojowym
sól
kapary
oregano
ocet winny
przyprawy...

frise należy zmoczyć wodą, potem polać oliwą, a na końcu położyć coś na wierzch...w tym przypadku antipasto...:))