zakończyłem konsumpcje cicorii cimatej...:D
znaczy pennoni rigati nr 29 con cicoria cimata..;)
i nie pytajcie mnie o ten numerek, bo tego pewnie nawet producent
makaronu nie wie, bo zapomniał w szale wymyślania nazw i numerowania..:D
zielsko obgotowałem w osolonej wodzie z kilkoma kroplami octu winnego...
odsączyłem nie wylewając wody..znaczy makaron w niej ugotowałem..
na oliwę czosnek i anchois..potem zielsko..garść pokruszonych płatków
migdałów, bo mi się zachciało akcentu sycylijskiego..kilka pomidorków i
sruu bianco..potem do środka makaron z odrobiną wody pieprz, sól do
smaku i na talerzu cacioricotta..;)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sycylia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sycylia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 sierpnia 2012
wtorek, 3 kwietnia 2012
Spaghetti alle cozze e carciofi....;)
dopieszczania ciąg dalszy..znaczy cały czas w klimacie Sycylii spaghetti con cozze e carciofi...znaczy z małżami i karczochami... też afrodyzjakalne ma być..;)
oczyściłem cozze i wrzuciłem je do gara z pietruszką i uwaga...zmiażdżonym czosnkiem...:D
coby się otwarły znaczy...
obrałem i pociąłem na chyba nawet 16-tki..a może nawet 18-tki..?? karczochy i wsadziłem do kwaśnej wody coby nie sczerniały ze złości...;)
na patelni rozgrzałem oliwę i zesmaczyłem ją czosnkiem i peperoncino...
odcedziłem dobrze karczochy i sru na patelnię...tak na pięć minut...w międzyczasie chlupnąłem im nieco..nie bianco tylko rosołku spod cozzy...a na końcu obrane cozze...
i sru bianco..tak po ćwierć szklanki na łeba..znaczy pół tym cozzom i karczochom i resztę doustnie..;)
potem makaron na patelnię... wymiąchałem... wymiąchałem... delikatna mgiełka szafranu.. tostowane płatki migdałów... bianco... się rozmarzyłem... doustnie znaczy to bianco...spaghetti zresztą też...;)
mogę polecić..:)
oczyściłem cozze i wrzuciłem je do gara z pietruszką i uwaga...zmiażdżonym czosnkiem...:D
coby się otwarły znaczy...
obrałem i pociąłem na chyba nawet 16-tki..a może nawet 18-tki..?? karczochy i wsadziłem do kwaśnej wody coby nie sczerniały ze złości...;)
na patelni rozgrzałem oliwę i zesmaczyłem ją czosnkiem i peperoncino...
odcedziłem dobrze karczochy i sru na patelnię...tak na pięć minut...w międzyczasie chlupnąłem im nieco..nie bianco tylko rosołku spod cozzy...a na końcu obrane cozze...
i sru bianco..tak po ćwierć szklanki na łeba..znaczy pół tym cozzom i karczochom i resztę doustnie..;)
potem makaron na patelnię... wymiąchałem... wymiąchałem... delikatna mgiełka szafranu.. tostowane płatki migdałów... bianco... się rozmarzyłem... doustnie znaczy to bianco...spaghetti zresztą też...;)
mogę polecić..:)
niedziela, 1 kwietnia 2012
spaghetti cozze asparagi..;)
że niby afrodyzjakalne miało być...:D
znaczy najpierw to ja te cozze obrałem i otworzyłem...znaczy wrzuciłem je do gara..chlusnąłem bianco...sypnąłem nieco natki pietruszki, posiekanego czosnku i pieprzu i poczekałem, aż się rozluźnią..i otworzą znaczy...;)
obrałem szparagi..pokroiłem na kawałki i sru na patelnię z oliwą, czosnkiem i peperoncino... no i oczywiscie sru bianco...
poddusiłem nieco i wrzuciłem te wszystkie małże coby zawarły ten związek smakowo-aromatyczny ze szparagami...;)
a potem walnąłęm na to wszystko spaghetti..wymiąchałem, wymiąchałem..zesmaczyłem..sypnąłem jeszcze natki pietruszki i na talerz...
bianco mi się kończy co prawda , ale nie żałuję..warto było..:)
znaczy najpierw to ja te cozze obrałem i otworzyłem...znaczy wrzuciłem je do gara..chlusnąłem bianco...sypnąłem nieco natki pietruszki, posiekanego czosnku i pieprzu i poczekałem, aż się rozluźnią..i otworzą znaczy...;)
obrałem szparagi..pokroiłem na kawałki i sru na patelnię z oliwą, czosnkiem i peperoncino... no i oczywiscie sru bianco...
poddusiłem nieco i wrzuciłem te wszystkie małże coby zawarły ten związek smakowo-aromatyczny ze szparagami...;)
a potem walnąłęm na to wszystko spaghetti..wymiąchałem, wymiąchałem..zesmaczyłem..sypnąłem jeszcze natki pietruszki i na talerz...
bianco mi się kończy co prawda , ale nie żałuję..warto było..:)
piątek, 16 marca 2012
fegato alla siciliana con carciofi.
dzisiaj fegato alla siciliana con carciofi..znaczy, że niby wątroba cielęca z karczochami po sycylijsku..;)
smakiem się zachwyciłem...podobnie zresztą jak i prostotą wykonania... znaczy wydaje mi się, że zbytnio uprościli i o bianco zapomnieli..ale jutro sobie odbiję..;)
kazali tę wątrobę na cienkie paski pokroić..;)
a karczochy obrać, przepołowić i w zimną wodę wsadzić z sokiem z cytryny...znaczy serca się powinno używać..ja nieco pochytrzyłem, ale niewiele..i tak pod płatki, które mi zostały będę musiał ze 2 litry bianco wchłonąć.;)
potem odsączyć i wrzucić na rozgrzaną oliwę...
pod przykryciem około 20 minut..leciutko posolić...
wątrobę na patelnię z oliwą..na dużym ogniu jakieś 2 minuty..max 3..szybko mieszając..dlatego zdjęć brak..:)
skropić sokiem z cytryny, popieprzyć , posolić i wrzucić karczochy...
no i smacznego..:)
smakiem się zachwyciłem...podobnie zresztą jak i prostotą wykonania... znaczy wydaje mi się, że zbytnio uprościli i o bianco zapomnieli..ale jutro sobie odbiję..;)
kazali tę wątrobę na cienkie paski pokroić..;)
a karczochy obrać, przepołowić i w zimną wodę wsadzić z sokiem z cytryny...znaczy serca się powinno używać..ja nieco pochytrzyłem, ale niewiele..i tak pod płatki, które mi zostały będę musiał ze 2 litry bianco wchłonąć.;)
potem odsączyć i wrzucić na rozgrzaną oliwę...
pod przykryciem około 20 minut..leciutko posolić...
wątrobę na patelnię z oliwą..na dużym ogniu jakieś 2 minuty..max 3..szybko mieszając..dlatego zdjęć brak..:)
skropić sokiem z cytryny, popieprzyć , posolić i wrzucić karczochy...
no i smacznego..:)
niedziela, 15 stycznia 2012
Wyłudzone obiady ... karczochy na sposób sycylijski...;)
Ostatnio jestem tak zakręcony, że albo nie mam czasu na gotowanie, albo na uzupełnianie bloga...
nie odmawiam sobie jednak jedzenia, więc mam zapas obfotografowanych przepisów, które powoli będę starał się pokazać...:)
wyłudziłem sobie, a raczej zostałem wyłudzony na obiad... w sumie to nawet gdybym bardzo nie miał ochoty na robienie zdjęć, zostałbym do tego zmuszony, bo moi znajomi są przyzwyczajeni, że nie zaczną jeść dopóki nie obfotografuję...:D
Pewnie jest przewidziany jakiś specjalny zestaw mąk piekielnych za karę, ale trudno...poświęcę się...;)
Oczyszczone i nieco otwarte karczochy faszerowane są mieszaniną cebuli, czosnku i natki pietruszki ...
upchnięte w garnku ogonkami do dołu...chlust oliwy i woda do około połowy wysokości garnka...
po około 30 minutach gotowania pod przykryciem możemy zaczynać ucztę..:)
przepis ten pochodzi jak już wspomniałem z Sycylii i jest przekazywany z pokolenia na pokolenie w rodzinie mojego znajomego...:)
nie odmawiam sobie jednak jedzenia, więc mam zapas obfotografowanych przepisów, które powoli będę starał się pokazać...:)
wyłudziłem sobie, a raczej zostałem wyłudzony na obiad... w sumie to nawet gdybym bardzo nie miał ochoty na robienie zdjęć, zostałbym do tego zmuszony, bo moi znajomi są przyzwyczajeni, że nie zaczną jeść dopóki nie obfotografuję...:D
Pewnie jest przewidziany jakiś specjalny zestaw mąk piekielnych za karę, ale trudno...poświęcę się...;)
Oczyszczone i nieco otwarte karczochy faszerowane są mieszaniną cebuli, czosnku i natki pietruszki ...
upchnięte w garnku ogonkami do dołu...chlust oliwy i woda do około połowy wysokości garnka...
po około 30 minutach gotowania pod przykryciem możemy zaczynać ucztę..:)
przepis ten pochodzi jak już wspomniałem z Sycylii i jest przekazywany z pokolenia na pokolenie w rodzinie mojego znajomego...:)
czwartek, 22 grudnia 2011
arancini odsłona druga i pewnie nie ostatnia..;)
W sumie jak wszystkie dobre pomysły i smaczne, również tym razem natchnienie przyszło znienacka...
Arancini robiłem już jakiś czas temu i wczoraj rozmawiając ze znajomą..Sycylijka notabene...z lekka się posprzeczaliśmy...może nawet nie tyle posprzeczaliśmy, co mieliśmy inne zdania na temat sposobu ich przygotowywania. Finał dyskusji był taki, ze wziąłem od niej przepis i obiecałem zrobić w jej wersji, ale...
Bo niestety, albo na szczęście zawsze się wkradnie jakieś, ale i chochlik kuchenny podszepnie mi coś innego...:D
Arancini wg Irene
1. Przygotować sos pomidorowy z mięsem mielonym... cebula na oliwę, mięso, groszek zielony i passata pomidorowa..
2. ugotować ryż i wymieszać ze startym serem i odrobiną sosu bez mięsa
3. uformować kulki, nafaszerować, usmażyc..
w necie znalazłem inny przepis...również domowy...;)
ryż -320 g
mięso siekane-100g
pelati -250g
caciocavallo tarty -60 g
jajka -5
szafran
cebula -100g
bianco
oliwa 3 łyżki
olej do smażenia
sól pieprz
i w sumie to połączyłem oba po swojemu , zawiozłem znajomym i ... odniosłem sukces kulinarny...:)))
z milimetrową precyzją posiekaną cebulę podsmażyłem na oliwie
na to rzuciłem mięso siekane...
sól i pieprz, a następnie bianco...kiedy się zredukowało pomidory i groszek...
na wolnym ogniu gotowałem prawie godzinę (musi być bardzo gęsty)
w międzyczasie pokroiłem mozzarellę i ugotowałem ryż...al dente...;)
po odcedzeniu ryżu wrzuciłem do niego 5 żółtek (białka zostały do obtaczania) starty ser i szafran...
odczekałem, aż nieco przestygnie i uruchomiłem linię produkcyjną...;)
jedziemy od prawej do lewej...formujemy miseczkę z ryżu na dłoni..nakładamy sos, kawałek mozzarelli i zamykamy miseczkę następną porcją ryżu...białko, bułka tarta i 30 minut odpoczynku przed smażeniem...
Arancini robiłem już jakiś czas temu i wczoraj rozmawiając ze znajomą..Sycylijka notabene...z lekka się posprzeczaliśmy...może nawet nie tyle posprzeczaliśmy, co mieliśmy inne zdania na temat sposobu ich przygotowywania. Finał dyskusji był taki, ze wziąłem od niej przepis i obiecałem zrobić w jej wersji, ale...
Bo niestety, albo na szczęście zawsze się wkradnie jakieś, ale i chochlik kuchenny podszepnie mi coś innego...:D
Arancini wg Irene
1. Przygotować sos pomidorowy z mięsem mielonym... cebula na oliwę, mięso, groszek zielony i passata pomidorowa..
2. ugotować ryż i wymieszać ze startym serem i odrobiną sosu bez mięsa
3. uformować kulki, nafaszerować, usmażyc..
w necie znalazłem inny przepis...również domowy...;)
ryż -320 g
mięso siekane-100g
pelati -250g
caciocavallo tarty -60 g
jajka -5
szafran
cebula -100g
bianco
oliwa 3 łyżki
olej do smażenia
sól pieprz
i w sumie to połączyłem oba po swojemu , zawiozłem znajomym i ... odniosłem sukces kulinarny...:)))
z milimetrową precyzją posiekaną cebulę podsmażyłem na oliwie
na to rzuciłem mięso siekane...
sól i pieprz, a następnie bianco...kiedy się zredukowało pomidory i groszek...
na wolnym ogniu gotowałem prawie godzinę (musi być bardzo gęsty)
w międzyczasie pokroiłem mozzarellę i ugotowałem ryż...al dente...;)
po odcedzeniu ryżu wrzuciłem do niego 5 żółtek (białka zostały do obtaczania) starty ser i szafran...
odczekałem, aż nieco przestygnie i uruchomiłem linię produkcyjną...;)
jedziemy od prawej do lewej...formujemy miseczkę z ryżu na dłoni..nakładamy sos, kawałek mozzarelli i zamykamy miseczkę następną porcją ryżu...białko, bułka tarta i 30 minut odpoczynku przed smażeniem...
Są smaczne zarówno na zimno, jak i na ciepło. Pomimo różnorodności w sposobie ich wykonania istnieje jedna reguła, której na Sycylii się przestrzega...
arancini z sosem, czyli jak te powyżej powinny mieć kształt gruszkowaty, bez sosu, z masłem, pieprzem i serem okrągły, a z farszem warzywnym owalny...:)
sobota, 11 grudnia 2010
Arancino...;))
Arancino...;))
to tak naprawdę kula z ryżu z nadzieniem (można znaleźć w środku wszystko, od budyniu i czekolady, po ryby, czy mięsa...) wynaleźli to danie w Palermo i Messinie, ale popularne jest na całej Sycylii... i można je spożywać w charakterze śniadania, obiadu, kolacji..albo po prostu jako przekąskę...;))
Dostępna, w każdym sycylijskim barze w rozmiarach od wielkości mandarynki do piłki ręcznej...;))
pierś kurczaka pociąłem na drobniutkie kawałeczki...
na oliwie od baby zeszkliłem drobno posiekany czosnek...i wrzuciłem tam mięso..
potem cukinię, peperoncino, kapary...popieprzyłem solidnie i posoliłem...
dodałem sosu yakotaki i poddusiłem...;>))
do ryży sypnąłem curcumy i startego pecorino...
ulepiłem piłki do tenisa...no dobra..do ręcznej...z mięsem i sosem w środku...
zeżarłem z winem i cieszę się jak mały dzieciak...;ppp
tak naprawdę farsz jest ponad wszelkimi regułami i przepisami, bo jako sanie biedoty w środku lądowały po prostu pozostałości innych dań...;))
to tak naprawdę kula z ryżu z nadzieniem (można znaleźć w środku wszystko, od budyniu i czekolady, po ryby, czy mięsa...) wynaleźli to danie w Palermo i Messinie, ale popularne jest na całej Sycylii... i można je spożywać w charakterze śniadania, obiadu, kolacji..albo po prostu jako przekąskę...;))
Dostępna, w każdym sycylijskim barze w rozmiarach od wielkości mandarynki do piłki ręcznej...;))
pierś kurczaka pociąłem na drobniutkie kawałeczki...
na oliwie od baby zeszkliłem drobno posiekany czosnek...i wrzuciłem tam mięso..
potem cukinię, peperoncino, kapary...popieprzyłem solidnie i posoliłem...
dodałem sosu yakotaki i poddusiłem...;>))
do ryży sypnąłem curcumy i startego pecorino...
ulepiłem piłki do tenisa...no dobra..do ręcznej...z mięsem i sosem w środku...
zeżarłem z winem i cieszę się jak mały dzieciak...;ppp
tak naprawdę farsz jest ponad wszelkimi regułami i przepisami, bo jako sanie biedoty w środku lądowały po prostu pozostałości innych dań...;))
czwartek, 9 grudnia 2010
Broccoli affogati alla Palermitana...;))
Oprócz karczochów i kardów, będąc na Sycylii zaopatrzyłem się również w brokuły...;))
na dno wysokiego garnka wlałem nieco oliwy od baby...;))
i zacząłem wykładać brokuły...potem posypałem je cebulą, pietruszką i anchois i posoliłem...
powtarzając tę operację kilka razy, aż garnek się prawie zapełnił...
ostatnią warstwę popieprzyłem obficie i posypałem startym pecorino...
przykryłem i na bardzo malutkim ogniu dusiłem...podlewając w połowie gotowania szklanką białego wina...;))
znakomita przystawka zarówno na zimno, jak i na gorąco...:))
Oczyściłem, nie wyrzucając jednak niczego... łodygę i niektóre liście użyję do zrobienia zupy...;))
posiekałem cebulę, czosnek, pietruszkę... i kilka filecików anchois...
i zacząłem wykładać brokuły...potem posypałem je cebulą, pietruszką i anchois i posoliłem...
powtarzając tę operację kilka razy, aż garnek się prawie zapełnił...
ostatnią warstwę popieprzyłem obficie i posypałem startym pecorino...
przykryłem i na bardzo malutkim ogniu dusiłem...podlewając w połowie gotowania szklanką białego wina...;))
znakomita przystawka zarówno na zimno, jak i na gorąco...:))
środa, 8 grudnia 2010
Z wizytą w Palermo...
Właśnie wróciłem do domu z Palermo i pokażę Wam moją wczorajszą kolację...
przedwczoraj też jadłem, ale moi współbiesiadnicy byli tak głodni, że nie ośmieliłem się przedłużać , żeby zrobić zdjęcia..;))
Byliśmy w Trattorii Antico Posillipo w Sferracavallo , dzielnicy Palermo. Trud godzinnej jazdy do lokalu został w pełni zrekompensowany jakością serwowanych dań i wina. Serdecznie polecam odwiedzenie tego miejsca wszystkim smakoszom darów morza..:))
Antipasti..
spada marinato
koktajl z krewetek
Alici marinate
insalata di mare
Krewetki na maśle
polipi murati
fritata
pierwsze dania
spaghetti con sarde
risotto zarina
(krewetki,raddichio,łosoś, śmietana i ikra miejscowych ryb)
maglie corte con nero di seppia
drugie dania..
pesce spada alla griglia con gamberoni...
w końcu spotkałem partnera do stołu..;))
popiliśmy to trzema butelkami bianco i pojechaliśmy na deser...
ale tego Wam już oszczędzę..;))
Oprócz tego, że urzekła mnie kuchnia i krajobraz Sycylii, zostałem powalony ogromną życzliwością mieszkańców Palermo. Tak wielu otwartych i radosnych ludzi w jednym miejscu już dawno nie widziałem...:))
przedwczoraj też jadłem, ale moi współbiesiadnicy byli tak głodni, że nie ośmieliłem się przedłużać , żeby zrobić zdjęcia..;))
Byliśmy w Trattorii Antico Posillipo w Sferracavallo , dzielnicy Palermo. Trud godzinnej jazdy do lokalu został w pełni zrekompensowany jakością serwowanych dań i wina. Serdecznie polecam odwiedzenie tego miejsca wszystkim smakoszom darów morza..:))
Antipasti..
spada marinato
koktajl z krewetek
Alici marinate
insalata di mare
Krewetki na maśle
polipi murati
fritata
pierwsze dania
spaghetti con sarde
risotto zarina
(krewetki,raddichio,łosoś, śmietana i ikra miejscowych ryb)
maglie corte con nero di seppia
drugie dania..
pesce spada alla griglia con gamberoni...
w końcu spotkałem partnera do stołu..;))
popiliśmy to trzema butelkami bianco i pojechaliśmy na deser...
ale tego Wam już oszczędzę..;))
Oprócz tego, że urzekła mnie kuchnia i krajobraz Sycylii, zostałem powalony ogromną życzliwością mieszkańców Palermo. Tak wielu otwartych i radosnych ludzi w jednym miejscu już dawno nie widziałem...:))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































