jako, że stałem się posiadaczem puszki anchois wymyśliłem sobie , że coś zjem...z nimi znaczy...
i tak mi się ubzdurało, że kiedyś na fb widziałem jakąś cudowną potrawę w tym temacie...
tylko zapomniałem kto, co i kiedy..nie mówiąc już o tym jak się ta zemsta wikinga nazywała...
po konsultacjach z wujkiem Google.trafiłem na ten właśnie przepis na ..i
tutaj już zapomniałem..wiem..superstarsi.. znaczy Ci bez sklerozy...
ale mi coś nie bardzo pasował stopień trudności, więc dalej pytałem, a
potem to sobie wlałem szklaneczkę i zrobiłem po swojemu...
znaczy, jako, że dziś dzień gruntownej samooceny mam i... o ile do
południa doszedłem do wniosku, że jestem zdolny...to teraz jestem już
genialny...:DDDDDDD
ziemniaki w plasterki 2-3 mm..cebulę na 1 mm..
se pociąłem tak..
dno obryzgałem oliwą..
wyłożyłem tymi plasterkami ziemniaków..
na to posiekane kapary z soli..posiekane anchois z soli..;P
znaczy wypłukane z tej soli najpierw oczywiście..
pieprz biały, pecorino
gałki ociupinę
majeranku ździebko...
i rozmarynu się rozwijaj mi znaczy sypnąłem..;)
i cebulka..delikatnie..
i ziemniaki znowu..itd..itp..
ostatnie mają być ziemniaki...
i uwaga, bo teraz nastąpi zwrot akcji..
wymiąchujemy mleko ze śmietaną..znaczy tak mi mniej więcej 2:1 i zalewamy tą całą ziemniaczaną przekładankę..
i do pieca..200 C było i 45-50 minut..znaczy zalać trzeba tak do poziomu
górnej warstwy..i na wierzch bułka tarta...całość równo zasypać..taki
ładny kożuszek się robi..
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 28 marca 2013
niedziela, 24 lutego 2013
Topkartofeln i kapusta z fasolą..;)
i właśnie serdeczne podziękowania dla Tuśki, bo dzięki niej odkryłem
nowy wymiar kapuścianych potraw..znaczy zapiekana w piekarniku...
kapusta nie Tuśka oczywiście..:)
zamoczyłem fasolę wczoraj...
dzisiaj ugotowałem dodając pod koniec gotowania sól i majeranek..
porządny kawał boczku pokroiłem
na oliwie zeszkliłem cebulę i czosnek ...
potem rzuciłem boczek..popieprzyłem, posoliłem, porozmaryniłem, kapka sosu sojowego chlust balsamico i pietruszka suszona..:D
potem wypłukałem moją zdobyczną niemieckiego pochodzenia kapustę kiszoną i do gara..i gotowałem z udziałem liścia, ziela i pieprzu w ziarnkach..i oczywiście soli..
dodałem wody z gotowania fasoli, boczek z sosikiem i pod koniec gotowania prawie fasolę..
a przed wyłożeniem na talwrz wstawiłem do piecyka na 180 C i 30 min..ale to zależy od ilości wody..znaczy trzeba samemu czas dobrać..:)
kapusta nie Tuśka oczywiście..:)
zamoczyłem fasolę wczoraj...
dzisiaj ugotowałem dodając pod koniec gotowania sól i majeranek..
porządny kawał boczku pokroiłem
na oliwie zeszkliłem cebulę i czosnek ...
potem rzuciłem boczek..popieprzyłem, posoliłem, porozmaryniłem, kapka sosu sojowego chlust balsamico i pietruszka suszona..:D
potem wypłukałem moją zdobyczną niemieckiego pochodzenia kapustę kiszoną i do gara..i gotowałem z udziałem liścia, ziela i pieprzu w ziarnkach..i oczywiście soli..
dodałem wody z gotowania fasoli, boczek z sosikiem i pod koniec gotowania prawie fasolę..
a przed wyłożeniem na talwrz wstawiłem do piecyka na 180 C i 30 min..ale to zależy od ilości wody..znaczy trzeba samemu czas dobrać..:)
aaa..nie miałem kminku, ale dobrze by było dorzucić do kapusty :)
piątek, 28 września 2012
Dorada al forno..niby po sycylijsku..;)
nalatałem się jak głupi dzisiaj..czasu na gotowanie zero..ale tak w
przelocie ..znaczy najpierw obok rybnego przebiegałem, więc sobie 1/5
dorady wyłudziłem...znaczy za 4/5 zapłaciłem...;)
podgotowałem z lekka, przebiegając przez kuchnię, ziemniaki...
wróciłem z dachu z zielskiem i wraziłem do ryby...
znaczy pietruszkę, szałwię, tymianek...popieprzyłem i posoliłem też..;)
wszystko do foremki z oliwą...
posypałem oregano...
i sru bianco...bo rybka lubi pływać przecież...
sobie znaczy też, bo nie dość, że biegam z wywieszonym ozorem to jeszcze 35 C w cieniu jest...:(
i do pieca... na 30 minut i 200 C... co ma mieć lepiej ode mnie..;)
i taka refleksja mnie naszła ...
jak ktoś ma za duży ogonek to nie wszędzie się zmieści..znaczy a propos dorady, żeby nie było..;>
w każdym razie mogę polecić...
chociaż następnym razem opiekę ją też na koniec od góry nieco..znaczy dla koloru bardziej niż efektów smakowych...;)
podgotowałem z lekka, przebiegając przez kuchnię, ziemniaki...
wróciłem z dachu z zielskiem i wraziłem do ryby...
znaczy pietruszkę, szałwię, tymianek...popieprzyłem i posoliłem też..;)
wszystko do foremki z oliwą...
posypałem oregano...
i sru bianco...bo rybka lubi pływać przecież...
sobie znaczy też, bo nie dość, że biegam z wywieszonym ozorem to jeszcze 35 C w cieniu jest...:(
i do pieca... na 30 minut i 200 C... co ma mieć lepiej ode mnie..;)
i taka refleksja mnie naszła ...
jak ktoś ma za duży ogonek to nie wszędzie się zmieści..znaczy a propos dorady, żeby nie było..;>
w każdym razie mogę polecić...
chociaż następnym razem opiekę ją też na koniec od góry nieco..znaczy dla koloru bardziej niż efektów smakowych...;)
czwartek, 16 sierpnia 2012
sałatka z fasolki szparagowej, ziemniaków i pomidorów..;)
wtorek, 3 kwietnia 2012
Zupa ziemniaczana..tak jakby..;)
zmałpowałem, ale nie do końca kartoflankę...znaczy zmodyfikowałem niegenetycznie..:D
najpierw w odrobinie wody ugotowałem ulistnioną gałązkę lauru i pieprz...wywaliłem laur i wrzuciłem pocięte w kostkę i usmażone na oliwie z dodatkiem ziół wszelakich i kurkumy ziemniaki... potem upieczoną w piekarniku główkę czosnku..ząbki znaczy ...potem dorzuciłem do tego usmażoną na oliwie zesmaczonej gałązką rozmarynu cebulę...potem do tego wszystkiego wrzuciłem usmażoną na oliwie marchew, selera i natkę pietruszki...potem popieprzyłem, posoliłem zagotowałem wlałem śmietany i soku z cytryny i zmiksowałem trochę, bo zęby już nie te...;)
a na koniec na talerz..rzut gałeczką , ser śmierdzący i dobre było..:)
najpierw w odrobinie wody ugotowałem ulistnioną gałązkę lauru i pieprz...wywaliłem laur i wrzuciłem pocięte w kostkę i usmażone na oliwie z dodatkiem ziół wszelakich i kurkumy ziemniaki... potem upieczoną w piekarniku główkę czosnku..ząbki znaczy ...potem dorzuciłem do tego usmażoną na oliwie zesmaczonej gałązką rozmarynu cebulę...potem do tego wszystkiego wrzuciłem usmażoną na oliwie marchew, selera i natkę pietruszki...potem popieprzyłem, posoliłem zagotowałem wlałem śmietany i soku z cytryny i zmiksowałem trochę, bo zęby już nie te...;)
a na koniec na talerz..rzut gałeczką , ser śmierdzący i dobre było..:)
poniedziałek, 16 stycznia 2012
tiella pugliese..;)
tiella pugliese...
znaczy..
na oliwę plasterki ziemniaków, cebula, czosnek a na to cozze...
natka pietruszki, i ryż..pomidory i ziemniaki, a na wierzch starty ser...:)
podlać wodą , przykryć i włożyć do piekarnika... :)
znaczy..
na oliwę plasterki ziemniaków, cebula, czosnek a na to cozze...
natka pietruszki, i ryż..pomidory i ziemniaki, a na wierzch starty ser...:)
podlać wodą , przykryć i włożyć do piekarnika... :)
niedziela, 20 listopada 2011
Merluzzo con patate czyli dorsz z ziemniakami...;)
na oliwie podsmażyłem cebulę i kilka oliwek...
przykryłem to ziemniakami, popieprzyłem, posoliłem obficie i sypnąłem posiekanej natki pietruszki i czosnku..
na to pomidory i pokrywka..w momencie kiedy ziemniaki są już dobre (ok 15 minut) wrzuciłem dorsza..popieprzyłem , posoliłem , natka, czosnek i następny kwadrans..
zalecają z białym sycylijskim, bo to sycylijski wymysł jest, ale moje białe też daje radę...;)
przykryłem to ziemniakami, popieprzyłem, posoliłem obficie i sypnąłem posiekanej natki pietruszki i czosnku..
na to pomidory i pokrywka..w momencie kiedy ziemniaki są już dobre (ok 15 minut) wrzuciłem dorsza..popieprzyłem , posoliłem , natka, czosnek i następny kwadrans..
zalecają z białym sycylijskim, bo to sycylijski wymysł jest, ale moje białe też daje radę...;)
niedziela, 10 lipca 2011
wyłudzone przepisy odsłona 6... cucina della Caterina...;))
Nie mam niestety ostatnio czasu na gotowanie, ale za to oddałem się "wyłudzactwu" a moimi "ofiarami" była rodzina nieco zgermanizowanych Sycylijczyków...;)
Kuchnia Pani Katarzyny jest prosta, ekonomiczna, ale i pełna smaku...
Parmiggiana
w odróżnieniu od tej, do której jestem przyzwyczajony w tej nie ma mozzarelli...
Orecchiette con rucola
orecchiette domowej roboty... głęboki ukłon, bo osobiście nie mam do tego cierpliwości i rukola...najpierw obgotowana i podsmażona na oliwie z czosnkiem, a następnie podduszona z sosem pomidorowym na wywarze mięsnym...
Kwiaty cukinii
dodatek proszku do pieczenia do ciasta pozwolił na uzyskanie jego pulchności i delikatności...:)
pasta con riccotta...
chyba prostsze jest tylko polanie makaronu oliwą...;)
scamorza i pikantna neapolitańska kiełbasa...
panzerotti fritti...
Bucatini con bietola
te spaghetti w którym jakiś kretyn dziurki porobił...wyśmienite...z burakiem naciowym...:))
Kuchnia Pani Katarzyny jest prosta, ekonomiczna, ale i pełna smaku...
Parmiggiana
w odróżnieniu od tej, do której jestem przyzwyczajony w tej nie ma mozzarelli...
Minestra
dla mnie nowość jeśli chodzi o kuchnię włoską i podejrzewam lekki wpływ niemiecki : cukinia, ziemniaki, bakłażan,pomidory, makaron i kawałki mięsa... w tonacji pikantnej z dużą ilością pieprzu i peperoncino...
makaron oczywiście gotowany oddzielnie...
i to akurat danie będę musiał wypróbować we własnej kuchni...:)
Pasta al forno
w wersji mi znanej pełna jest pulpetów, a sos wzbogacony jest o mięso mielone...
w tej wersji tego brak co w obliczu panujących upałów jest raczej na plus...:)
orecchiette domowej roboty... głęboki ukłon, bo osobiście nie mam do tego cierpliwości i rukola...najpierw obgotowana i podsmażona na oliwie z czosnkiem, a następnie podduszona z sosem pomidorowym na wywarze mięsnym...
które to mięso posłużyło jako podstawę drugiego dania...;)
to danie również wypróbuję samodzielnie...:)) Spadhetti aglio olio
nieco rozrzedzona wersja klasyki...;)
Zapiekanka warzywna
bakłażan, ziemniaki, cukinia i pomidory stanowią podstawę tego dania...
Pasta piselli
w odróżnieniu od znanej mi wersji zawiera ziemniaki, co w sumie nie jest wadą...:))
Jagnię...
podsmażone na oliwie i następnie duszone z dodatkiem ziemniaków i cienkich końskich kiełbasek stanowiło prawdziwą ucztę smakową...
pomidory, kapary i pieprz...;)
dodatek proszku do pieczenia do ciasta pozwolił na uzyskanie jego pulchności i delikatności...:)
chyba prostsze jest tylko polanie makaronu oliwą...;)
scamorza i pikantna neapolitańska kiełbasa...
panzerotti fritti...
Bucatini con bietola
te spaghetti w którym jakiś kretyn dziurki porobił...wyśmienite...z burakiem naciowym...:))
Etykiety:
boćwina,
burak naciowy,
cukinia,
groszek,
groszek zielony,
jagnię duszone,
jagnięcina,
konina,
kuchnia,
kuchnia włoska,
makaron,
pomidory,
warzywa,
ziemniaki,
życie codzienne
sobota, 20 listopada 2010
Gulasz wieprzowy...;))
Zdecydowanie nie jest to kuchnia włoska i miałem zamiar pominąć milczeniem ten temat, ale ...
wróćmy do gulaszu... przepisów i sposobów na jego przyrządzanie jest pewnie więcej niż gotujących... ja sam modyfikuję przepis bardzo często, dorzucając jakąś przyprawę, której smak mi w danym momencie leży lub ujmując innej, a nawet składniki dodatkowe...
Dzisiaj akurat ilość dodatków ograniczyłem do minimum... ;))
ok. leń jestem...nie miałem w domu, a nie chciało mi się iść do sklepu po paprykę i seler..;))
pokrojoną karkówkę wieprzową podsmażyłem , tym razem na zwykłym oleju, i przełożyłem do garnka, a na patelnię wrzuciłem pokrojoną cebulę i posiekany czosnek...przytrzymałem je tak do momentu zeszklenia i wrzuciłem do garnka z mięsem...
dorzuciłem marchewkę, popieprzyłem , posoliłem, dodałem peperoncino , podlałem wodą i zacząłem dusić...;))
sos zagęściłem nieco śmietaną i ociupinką mąki... lubię gęste sosy...;))
wróćmy do gulaszu... przepisów i sposobów na jego przyrządzanie jest pewnie więcej niż gotujących... ja sam modyfikuję przepis bardzo często, dorzucając jakąś przyprawę, której smak mi w danym momencie leży lub ujmując innej, a nawet składniki dodatkowe...
Dzisiaj akurat ilość dodatków ograniczyłem do minimum... ;))
ok. leń jestem...nie miałem w domu, a nie chciało mi się iść do sklepu po paprykę i seler..;))
pokrojoną karkówkę wieprzową podsmażyłem , tym razem na zwykłym oleju, i przełożyłem do garnka, a na patelnię wrzuciłem pokrojoną cebulę i posiekany czosnek...przytrzymałem je tak do momentu zeszklenia i wrzuciłem do garnka z mięsem...
dorzuciłem marchewkę, popieprzyłem , posoliłem, dodałem peperoncino , podlałem wodą i zacząłem dusić...;))
sos zagęściłem nieco śmietaną i ociupinką mąki... lubię gęste sosy...;))
i teraz dochodzę do meritum... w wyniku wymiany zdań na pewnym forum kulinarnym nasunęły mi się pewne przemyślenia...
pierwsze to takie, że mam za małe talerze...:((
i szczerze mówiąc nie odczuwam tego przygotowując potrawy kuchni włoskiej, bo do każdej przystawki używam oddzielnego, ale przecież nie mogę rozłożyć gulaszu z ziemniakami na pięć talerzy...;))
drugie natomiast dotyczy ziemniaków...;))
Ktoś na forum stwierdził, że są puszyste, a ma problemy z zakupem takowych w Polsce. Oczywiście nie wierzę w to...;))
Rzadko kiedy udaje mi się kupić tutaj ziemniaki dobre w smaku i gotujące się mniej więcej jednolicie...te akurat zaliczam do najbardziej udanych... ale wszystkie staram się gotować w stosunkowo małej ilości wody i pod przykryciem...pomaga to nieco zniszczyć strukturę ziemniaka i w efekcie powinny one być puszyste...ale nie zawsze się to udaje...:(
jeśli ktoś z Was ma jakiś sposób na gotowanie ziemniaków podzielcie się ze mną proszę...:))
poniedziałek, 8 listopada 2010
chłodnik...i nie tylko...??? ;)
Tak raczej za karę chyba, że mnie długo nie było, dzisiaj podwójna, a nawet potrójna dawka...;))
Co prawda nie udało mi się namówić żadnego Włocha na skosztowanie tego specjału i żaden z zapytanych nie przyznawał się do znajomości tegoż, ale ja od czasu do czasu w letnie upały robię tak:
na porządnym kawałku kurczaka gotuję gar rosołu...na końcowym etapie wyciągam kurczaka i wrzucam botwinkę...lub tylko buraczki, bo niestety nie zawsze jest dostępna...
Zostawiam do wystygnięcia...dolewam zimnego zsiadłego mleka i dodaję posiekaną sałatę, cienko poszatkowaną młodą cukinię lub ogórki, gotowane na twardo jajko (ma być gęsta) i wrzucam do lodówki...
Na drugi dzień, żaden upał mi nie straszny...:))
Co prawda nie udało mi się namówić żadnego Włocha na skosztowanie tego specjału i żaden z zapytanych nie przyznawał się do znajomości tegoż, ale ja od czasu do czasu w letnie upały robię tak:
na porządnym kawałku kurczaka gotuję gar rosołu...na końcowym etapie wyciągam kurczaka i wrzucam botwinkę...lub tylko buraczki, bo niestety nie zawsze jest dostępna...
Zostawiam do wystygnięcia...dolewam zimnego zsiadłego mleka i dodaję posiekaną sałatę, cienko poszatkowaną młodą cukinię lub ogórki, gotowane na twardo jajko (ma być gęsta) i wrzucam do lodówki...
Na drugi dzień, żaden upał mi nie straszny...:))
Następnym daniem , którego miejscowi nie znają , a wręcz uważają za szkodliwe, są ziemniaki ze zsiadłym mlekiem...wzbogacam je bądź cebulką podsmażaną na oliwie od baby, bądź też jajkiem sadzonym...;))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















