Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boczek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boczek. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 18 grudnia 2011
Cime di rape z soczewicą...
owocka znalazłem..w rowie, żeby nie było...;PP
ale nie o tym miałem..jako, że debilny jestem w sprawach zakupów i albo kupuję to co mam w domu, albo dwa tygodnie na kawę do baru chodzę, bo zapominam kupić..
no i cime di rape sobie kupiłem zupełnie bez sensu...;)
na oliwę rzuciłem czosnek, peperoncino i anchois...
i pokrojony boczek...
w momencie , kiedy czosnek miał zamiar zrudzieć walnąłem mu szklankę bianco ...;)
i zanim się zredukowało do końca wrzuciłem pokrojone cime di rape i soczewicę...
podlałem wywarem warzywnym i gotowałem pod przykryciem..
końcowy akcent w postaci kilku kropel sosu sojowego, małego łyka balsamico, pieprzu i soli..
poniedziałek, 15 listopada 2010
W rowie znalezione...;)) zuppa verde siciliana...
Pokusiłem się o przygotowanie zupy z buraka naciowego wg nieco zmodyfikowanego prze ze mnie przepisu...;))
Drobno pokrojony boczek rozpuściłem nieco na oliwie z oliwek (w oryginale jest słonina)
Przyznam, że zastanawiałem się nad dodaniem śmietany, której w przepisie oryginalnym nie ma, ale chyba dobrze, że jej nie dodałem...natomiast można by ostudzić i przepuścić przez mikser całość tworząc swego rodzaju krem podawany z grzankami...;))
Nasunęła mi się jedno spostrzeżenie warte odnotowania, jakkolwiek zupa ta na świeżo jest całkiem dobra, to po odgrzaniu na drugi dzień jest jeszcze lepsza...;))
Myślę, że powinno się ją po ugotowaniu przetrzymać minimum 20 minut w garze, żeby przeszła wszystkimi smakami...:))
Drobno pokrojony boczek rozpuściłem nieco na oliwie z oliwek (w oryginale jest słonina)
istotne jest dobre przemieszanie oliwy z tłuszczem ze słoniny...na wytopiony tłuszcz rzuciłem posiekany wcześniej czosnek i cebulę, a po lekkim zeszkleniu drobniutko pociętą łodygę selera i zielony groszek...
nie dopuszczając do zbytniego zrumienienia mieszałem łyżką drewnianą... dodałem soli i pieprzu i po kilku minutach posiekanego drobno buraka naciowego...
a następnie zalałem wszystko wodą i doprowadziłem do wrzenia...
gotowałem na małym ogniu około 40 minut , w końcowej fazie dodając ryżu...
Nasunęła mi się jedno spostrzeżenie warte odnotowania, jakkolwiek zupa ta na świeżo jest całkiem dobra, to po odgrzaniu na drugi dzień jest jeszcze lepsza...;))
Myślę, że powinno się ją po ugotowaniu przetrzymać minimum 20 minut w garze, żeby przeszła wszystkimi smakami...:))
Etykiety:
boczek,
burak naciowy,
groszek zielony,
kuchnia,
kuchnia włoska,
piselli,
zupa z boćwiny,
zupa z buraka naciowego,
zuppa siciliana,
zuppa verde
Subskrybuj:
Posty (Atom)








