tak mnie natchnienie natchnęło coby sobie królika zjeść... i tak sobie
myślałem, bo karczoch jeden mi się ostał i czekał na zmiłowanie, żeby
go...królika znaczy w towarzystwie tego karczocha...
zadobyłem królika...znaczy połowę, a tak dokładnie to nie całą, bo
kazałem mojemu ulubionemu rzeźnikowi łeb sobie zostawić, coby mi wrażeń
estetycznych ma talerzu nie psuł...
wróciłem do domu i okazało się, że karczoch się zdążył zniecierpliwić i sobie poszedł...
co prawda popsuł mi tym pierwotny plan, ale postanowiłem się nie poddawać...
obsmażyłem na złoto królika na oliwie zesmaczonej anchois... wrzuciłem
drobno posiekaną cebulę, gałązkę szałwii... bo królik bez szałwii to
grzech przecież... i sru bianco... tubylcze oliwki z zalewy solnej... i
tak sobie pomyślałem, że skoro już te oliwki to i kaparów kilka
wrzucę... laur, jałowiec...
a w zastępstwie karczocha cykoria...znaczy puntarelle... pokrywka...i
dusiłem, aż wydusiłem takie dobre, że aż dumny z siebie jestem...;)
a królikowi, żeby mu smutno nie było marchewki dałem ...;)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królik. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 stycznia 2014
poniedziałek, 23 września 2013
królik z kaparami i anchois...
najpierw poszedłem do sklepu...zobaczyłem królika...zadobyłem...
i wymyśliłem sobie, że jakby go tak a anchois...??;>
poszperałem i znalazłem...
najpierw kazali rzucić na oliwę posiekany czosnek, szałwię i gałązkę rozmarynu...
potem zesmażyć na tym królika, ogień na minimum, pokrywka i godzina pyrkotania...
jako, że inni zalecali rzucić oliwki, to ich też posłuchałem...nie posłuchałem tylko odnośnie bianco...znaczy nie chciało mi się butelki otwierać, bo wypić bym musiał, a dohtory zakazali...:(
podlałem dziada wodą, ale całkiem nieźle myślę zrobiłby mu lekki bulion warzywny...;)
wymiąchałem oczyszczone i posiekane anchois z soli z kaparami...polałem białym octem winnym z domieszką wody, wyjąłem mięso i sru do sosu...jak ocet wyparował wrzuciłem na 10 minut mięso i ... dobre było, ale następnym razem....
będzie jeszcze lepsze..;)
i wymyśliłem sobie, że jakby go tak a anchois...??;>
poszperałem i znalazłem...
najpierw kazali rzucić na oliwę posiekany czosnek, szałwię i gałązkę rozmarynu...
potem zesmażyć na tym królika, ogień na minimum, pokrywka i godzina pyrkotania...
jako, że inni zalecali rzucić oliwki, to ich też posłuchałem...nie posłuchałem tylko odnośnie bianco...znaczy nie chciało mi się butelki otwierać, bo wypić bym musiał, a dohtory zakazali...:(
podlałem dziada wodą, ale całkiem nieźle myślę zrobiłby mu lekki bulion warzywny...;)
wymiąchałem oczyszczone i posiekane anchois z soli z kaparami...polałem białym octem winnym z domieszką wody, wyjąłem mięso i sru do sosu...jak ocet wyparował wrzuciłem na 10 minut mięso i ... dobre było, ale następnym razem....
będzie jeszcze lepsze..;)
niedziela, 26 maja 2013
królik w kefirze..:D
już abstrahując od tego, że z królika nie ma solidnych porcji, chyba, że występuje w ilości sztuk jedna na głowę.. ;)
to właśnie sobie wymodziłem... najpierw wstawiłem go na 6 godzin do lodówki zalanego kefirem w towarzystwie lauru, ziela angielskiego, gałązki rozmarynu, majeranku, szalotki, czosnku i pieprzu..
potem wyciągnąłem , umyłem, wysuszyłem i na oliwę..podsmażyłem i srujnąłem bianco...;)
jak się zredukowało podlałem nieco wodą i wlałem marynatę..i przykrywka...:)
i do tego ziemniaki z cacioricottą, majerankiem i rozmarynem zapiekane w piecu i ... przecież wczoraj blender zakupiłem... znaczy wrzuciłem buraczki, czosnek, kilka listków mięty..sól, pieprz i oliwa i wcisnąłem przycisk oznaczony cyfrą 3..:DDD
ale dobre..:)
to właśnie sobie wymodziłem... najpierw wstawiłem go na 6 godzin do lodówki zalanego kefirem w towarzystwie lauru, ziela angielskiego, gałązki rozmarynu, majeranku, szalotki, czosnku i pieprzu..
potem wyciągnąłem , umyłem, wysuszyłem i na oliwę..podsmażyłem i srujnąłem bianco...;)
jak się zredukowało podlałem nieco wodą i wlałem marynatę..i przykrywka...:)
i do tego ziemniaki z cacioricottą, majerankiem i rozmarynem zapiekane w piecu i ... przecież wczoraj blender zakupiłem... znaczy wrzuciłem buraczki, czosnek, kilka listków mięty..sól, pieprz i oliwa i wcisnąłem przycisk oznaczony cyfrą 3..:DDD
ale dobre..:)
środa, 10 października 2012
Królik z worka z ziemniakami..;)
dzisiaj totalnie zdechło -wyczerpany jestem..i na szczęście przypomniało
mi się, że dzisiaj środa jest..znaczy w sensie , że jutro czwartek i
wszystkie sklepy spożywcze zamknięte będą...
wpadłem po drodze do sklepu..znaczy jakiś kawałek mięsa chciałem...
i to musiało być przeznaczenie..znaczy przechodząc przez dział warzywny sobie gotowane buraczki wziąłem..nawet w drodze do mięsnego się obtańcowałem w myślach po kiego...
no i potem to już wiedziałem..znaczy królika zadobyłem...do tych buraczków..:)
buraczki pokroiłem, popieprzyłem, posoliłem..rzuciłem czosnku..i mięty dla odświeżenia oddechu, skropiłem cytryną i naoliwiłem..;)
a jako, że totalny brak chęci do gotowania miałem wrzuciłem tego królika do wora, razem z ziemniakami, szałwią, jałowcem, solą, pieprzem, laurem, bazylią i tymiankiem...potrząchnąłem zamknąłem i sru do piekarnika..niech się samo gotuje...
i całkiem nieźle mu poszło..:D
wpadłem po drodze do sklepu..znaczy jakiś kawałek mięsa chciałem...
i to musiało być przeznaczenie..znaczy przechodząc przez dział warzywny sobie gotowane buraczki wziąłem..nawet w drodze do mięsnego się obtańcowałem w myślach po kiego...
no i potem to już wiedziałem..znaczy królika zadobyłem...do tych buraczków..:)
buraczki pokroiłem, popieprzyłem, posoliłem..rzuciłem czosnku..i mięty dla odświeżenia oddechu, skropiłem cytryną i naoliwiłem..;)
a jako, że totalny brak chęci do gotowania miałem wrzuciłem tego królika do wora, razem z ziemniakami, szałwią, jałowcem, solą, pieprzem, laurem, bazylią i tymiankiem...potrząchnąłem zamknąłem i sru do piekarnika..niech się samo gotuje...
i całkiem nieźle mu poszło..:D
niedziela, 26 sierpnia 2012
niby królik po sycylijsku..;)
znaczy bianco, rozmaryn, szałwia, cebula,czosnek, pieprz i laur zalać bianco... ale uwaga króliki to pijaki..jeszcze nic, a już litr bianco wychlał..strach samego w lodówce zostawić..;)
że niby miał być królik alla siciliana...;)
na maśle i oliwie kazali zeszklić drobno posiekaną cebulę...
potem zrumienić królika, posolić i...
jako, że znalazłem kilka diametralnie różniących się przepisów na królika po sycylijsku postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce i dokonałem kilku drobnych modyfikacji..:D
kazali w rosso..ja użyłem bianco do maceracji...
wykazałem się miłością do zwierząt dając królikowi marchewkę..a nawet poszedłem dalej i czule otuliłem go selerem..;)
posolić i podlewać zalewą, aż do wyczerpania zapasów... i dusić do skutku..;)
potem kazali rozpuścić łyżkę cukru w trzech łychach octu -użyłem białego winnego, wrzucić tam uprzednio namoczone rodzynki i pinoli i wszystko razem dać królikowi.;)
znaczy dałem..
znaczy mogę polecić..:)
że niby miał być królik alla siciliana...;)
na maśle i oliwie kazali zeszklić drobno posiekaną cebulę...
potem zrumienić królika, posolić i...
jako, że znalazłem kilka diametralnie różniących się przepisów na królika po sycylijsku postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce i dokonałem kilku drobnych modyfikacji..:D
kazali w rosso..ja użyłem bianco do maceracji...
wykazałem się miłością do zwierząt dając królikowi marchewkę..a nawet poszedłem dalej i czule otuliłem go selerem..;)
posolić i podlewać zalewą, aż do wyczerpania zapasów... i dusić do skutku..;)
potem kazali rozpuścić łyżkę cukru w trzech łychach octu -użyłem białego winnego, wrzucić tam uprzednio namoczone rodzynki i pinoli i wszystko razem dać królikowi.;)
znaczy dałem..
znaczy mogę polecić..:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






