chyba mi jakichś witamin brak , albo przynajmniej porządnego wp..lu, bo jakoś mi tak dziwnie...
w każdym razie wczoraj bezmyślnie zakupiłem u mojego ulubionego fruttivendolo granata...
zasięgnąłem porady u wujka Google'a i doszedłem do wniosku, że mam go gdzieś...;)
zresztą już sam fakt, że przy przekrajaniu tego soczystego cuda natury
sobie świeżo zmieniony obrus ups.. upaćkałem znaczy już świętego
wyprowadziłby z równowagi...
jak już się z nim uporałem 1/2 przecisnąłem przez praskę do ziemniaków...znaczy coby sok pozyskać...
drobno posiekaną cebulę zeszkliłem na bardzo małym ogniu na oliwie...
dodałem pokrojone w paski prosciutto...zesmaczyłem..wrzuciłem i
stostowałem ryż...
i sruu bianco..:D
próbując oczywiście, coby nie zepsuć smaku potrawy...;)
jak już odparowało (duży płomień) podlałem wywarem z warzyw i miąchałem i
podlewałem..i miąchałem..jak ryż był już al dente wlałem sok i wsypałem
1/2 ziarenek...i miąchałem, miąchałem, a potem natka
pietruszki...pieprz, sól , starty ser, kawałek masła ..
i zostawiłem pod przykryciem na 5 minut...
znaczy musiałem zrozumieć lepiej kompozycję bianco...bo ja dociekliwy jestem...nieco trochę...;)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 11 listopada 2012
niedziela, 28 października 2012
minestra di castagne al rosso z akcentem polskim..;)
żebyście nie mówili, że asocjalny jestem, się
poświęciłem w ramach solidarności i pomimo tych 25 C ugotowałem
baaaaardzo rozgrzewającą zupę ..
znaczy minestra di castagne al rosso z akcentem polskim...;)
od akcentu zacznę...
użyłem zamiast wędzonego boczku, któren tu występuje w jakości podłej wyłudzonego od Julki kabanosa, a żeby ten akcent podkreślić jeszcze i uwydatnić wrzuciłem kilka poligonowych od Tuśki..prawdziwków znaczy...:)
jakby komuś zimno było to zapodaję instrukcję obsługi...
kasztany obgotowujemy z lekka, pieczemy w piekarniku lub na patelni lub robimy z nimi cokolwiek, żeby je można było łatwiej obrać i pozbawić łupinki i błonki... znaczy tej takiej skórki wewnętrznej osłaniającej nasionko...kasztana znaczy...
następnie siekamy cebulę, liść selera, marchew, ten wędzony boczek, albo co innego, marchew i rzucamy to wszystko na rozgrzaną oliwę...
oczywiście należy spróbować rosso... najlepiej takie mocno taninowe, gęste wręcz... dobre znaczy..
jak już się nam uda nie przypalić i smaki się wymięszały wsypujemy soczewicę i podlewamy...
znaczy wlewamy do szklanki rosso i wlewamy do garnka wodę... i to jest bardzo ważny moment, więc nie należy się pomylić..;)
gotujemy na małym ogniu pod przykryciem uzupełniając ubytki wody rosso..znaczy w garnku też uzupełniamy..też rosso..wrzucamy liść laurowy, kasztany, gałkę...znaczy tak wsypujemy...muszkatołową taką...i imbiru szczyptę i pieprzu i soli i śmierdzący pikantny ser w kosteczkę pokrojony...i uzupełniamy..
a jak już jest prawie dobre wsypujemy natkę pietruszki, ostatni dotyk pieprzem tłuczonym..
i podajemy bardzo gorące..
znaczy minestra di castagne al rosso z akcentem polskim...;)
od akcentu zacznę...
użyłem zamiast wędzonego boczku, któren tu występuje w jakości podłej wyłudzonego od Julki kabanosa, a żeby ten akcent podkreślić jeszcze i uwydatnić wrzuciłem kilka poligonowych od Tuśki..prawdziwków znaczy...:)
jakby komuś zimno było to zapodaję instrukcję obsługi...
kasztany obgotowujemy z lekka, pieczemy w piekarniku lub na patelni lub robimy z nimi cokolwiek, żeby je można było łatwiej obrać i pozbawić łupinki i błonki... znaczy tej takiej skórki wewnętrznej osłaniającej nasionko...kasztana znaczy...
następnie siekamy cebulę, liść selera, marchew, ten wędzony boczek, albo co innego, marchew i rzucamy to wszystko na rozgrzaną oliwę...
oczywiście należy spróbować rosso... najlepiej takie mocno taninowe, gęste wręcz... dobre znaczy..
jak już się nam uda nie przypalić i smaki się wymięszały wsypujemy soczewicę i podlewamy...
znaczy wlewamy do szklanki rosso i wlewamy do garnka wodę... i to jest bardzo ważny moment, więc nie należy się pomylić..;)
gotujemy na małym ogniu pod przykryciem uzupełniając ubytki wody rosso..znaczy w garnku też uzupełniamy..też rosso..wrzucamy liść laurowy, kasztany, gałkę...znaczy tak wsypujemy...muszkatołową taką...i imbiru szczyptę i pieprzu i soli i śmierdzący pikantny ser w kosteczkę pokrojony...i uzupełniamy..
a jak już jest prawie dobre wsypujemy natkę pietruszki, ostatni dotyk pieprzem tłuczonym..
i podajemy bardzo gorące..
poniedziałek, 15 października 2012
kalmary faszerowane alla siciliana...;)
tak sobie wymyśliłem dla urozmaicenia... znaczy wygrzebałem przepis w necie i nieco go zmodyfikowałem...:)
kalmary poczyściłem...
odnóża posiekałem i rzuciłem na rozgrzaną oliwę dodając posiekane kapary, namoczone uprzednio rodzynki, pinoli i anchois...
na drugiej patelni stostowałem bułkę tartą i wrzuciłem do smażonych kalmarów dodając posiekany czosnek i natkę pietruszki...
a jako, że wydawało mi się nieco zbyt suche dodałem łyczek bianco..;)
upchnąłem farsz w tuszki zamykając wykałaczkami, żeby się nie wysypał...
polałem z lekka oliwą, chlusnąłem nieco bianco i do pieca w 180 C na 20 minut...
popieprzyłem i posoliłem już na talerzu...znaczy zapomniałem przed włożeniem do pieca...:D
ale i tak wyszły bardzo dobre...przynajmniej tak stwoerdziła znajoma, którą poczęstowałem...;)
a jako, że wydawało mi się nieco zbyt suche dodałem łyczek bianco..;)
polałem z lekka oliwą, chlusnąłem nieco bianco i do pieca w 180 C na 20 minut...
ale i tak wyszły bardzo dobre...przynajmniej tak stwoerdziła znajoma, którą poczęstowałem...;)
Alicetti al forno...;)
najbardziej pracochłonne w procesie przygotowania jest czyszczenie tego drobiazgu...
potem już tak jakby z górki...
dokładnie osuszamy rybki papierowym ręcznikiem i wrzucamy do worka...
wsypujemy mąkę i potrząsamy energicznie...
dokładnie osuszamy rybki papierowym ręcznikiem i wrzucamy do worka...
wsypujemy mąkę i potrząsamy energicznie...
wysypujemy na sito do mąki i odsiewamy jej nadmiar...
wykładamy na blaszkę wyłozoną papierem do pieczenia...
do pieca na 10-15 minut w 180 C
niedziela, 14 października 2012
Zwiastun..;)
jako, że odwiedziła mnie koleżanka zamieszczam tylko zwiastun...
znaczy rozwinięcia w następnych odcinkach...;)
znaczy rozwinięcia w następnych odcinkach...;)
piątek, 12 października 2012
melanzane al forno...;)
zostało mi nieco bakłażana więc postanowiłem wypróbować coś nowego...;)
bakłażana pokroić w plastry grubości minimum 1 cm, posolić i rzucić na jakieś rzeszoto...
przycisnąć czymś i zostawić na pół godziny...
odcisnąć, ponacinać
obłożyć pomidorami, pieprz, oregano i kapka oliwy...
i do pieca na 20 minut w 200 C
wyjąć obłożyć kawałkami sera..ja użyłem ze względów smakowych pecorino sardo w oryginale zalecają scamorzę...:)
i do pieca coby się ser stopił...
kto zrobi nie pożałuje...:D
bakłażana pokroić w plastry grubości minimum 1 cm, posolić i rzucić na jakieś rzeszoto...
przycisnąć czymś i zostawić na pół godziny...
odcisnąć, ponacinać
obłożyć pomidorami, pieprz, oregano i kapka oliwy...
i do pieca na 20 minut w 200 C
wyjąć obłożyć kawałkami sera..ja użyłem ze względów smakowych pecorino sardo w oryginale zalecają scamorzę...:)
i do pieca coby się ser stopił...
kto zrobi nie pożałuje...:D
wtorek, 9 października 2012
Cicoria al forno ..znaczy zapiekanka cykoriowa..chyba...;)
sobie przez nieuwagę i roztargnienie zakupiłem cykorię... znaczy
organizm się domagał, a w lodówce jedyne zielone to gorgonzola była..
rozebrałem na czynniki pierwsze...
to co najlepsze zostawiłem na jutro do przegryzania pasty...
resztę umyłem, obgotowałem w lekko osolonej wodzie z octem...odsączyłem i wyłożyłem foremkę...
polałem oliwą i obłożyłem kawałkami szynki, sera i gorgonzoli...
przykryłem warstwą cykorii, polałem oliwą i rozbełtanym jajkiem z solą, pieprzem i pecorino...
i do pieca na 20 minut w 180C...;>
mogę polecić...:)
rozebrałem na czynniki pierwsze...
to co najlepsze zostawiłem na jutro do przegryzania pasty...
resztę umyłem, obgotowałem w lekko osolonej wodzie z octem...odsączyłem i wyłożyłem foremkę...
polałem oliwą i obłożyłem kawałkami szynki, sera i gorgonzoli...
przykryłem warstwą cykorii, polałem oliwą i rozbełtanym jajkiem z solą, pieprzem i pecorino...
i do pieca na 20 minut w 180C...;>
mogę polecić...:)
środa, 3 października 2012
Soczewica z zielskiem, czyli wariacja pasta lentichie...;)
na oliwę cebula, trochę marchewki i seler...
jak już się wszystko zeszkliło obgotowany z lekka w wodzie z octem i solą mlecz..
woda i soczewica...
sól i pieprz do smaku...
szybkie to niby nie jest, bo soczewica się musi ugotować, ale za to smaczne i pożywne...;)
jak już się wszystko zeszkliło obgotowany z lekka w wodzie z octem i solą mlecz..
woda i soczewica...
sól i pieprz do smaku...
szybkie to niby nie jest, bo soczewica się musi ugotować, ale za to smaczne i pożywne...;)
sobota, 29 września 2012
maccheroni con radicchio e gorgonzola..;)
niby miało być dobre...
maccheroni albo inne świeże do gara...
znaczy maccheroni con radicchio e gorgonzola...
radicchio na patelnię z oliwą i ząbkiem czosnku...
gorgonzolę na drugą patelnię z mlekiem...
radicchio posolić czosnek wypieprzyć...
gorgonzolę rozpuścić i sru do radicchio...
i wymiąchać...
maccheroni do radicchio..
i wymiąchać..
posypać parmiggiano
i wymiąchać...
dać mu odpocząć ze 2 minuty i na talerz..:)
wersja dla głodnych , a nie estetów...
znaczy i było dobre...:)
maccheroni albo inne świeże do gara...
znaczy maccheroni con radicchio e gorgonzola...
radicchio na patelnię z oliwą i ząbkiem czosnku...
gorgonzolę na drugą patelnię z mlekiem...
radicchio posolić czosnek wypieprzyć...
gorgonzolę rozpuścić i sru do radicchio...
i wymiąchać...
maccheroni do radicchio..
i wymiąchać..
posypać parmiggiano
i wymiąchać...
dać mu odpocząć ze 2 minuty i na talerz..:)
wersja dla głodnych , a nie estetów...
znaczy i było dobre...:)
piątek, 28 września 2012
mielone i kruche ciasto na oliwie..;)
sobie miałem mielonych zrobić...znaczy już od kilku dni miałem, ale czasu nie miałem...;)
i już wymiąchałem mięso z bułką, jajkiem, cebulą, czosnkiem, szałwią, oregano, pecorino, pieprzem i solą... takie dobre miały być...
miałem już kulki nawet lepić, ale wdałem się w dyskusję na temat ciasta kruchego na oliwie..znaczy z Anią M. się wdałem..
że niby się nie da...
no to namiąchałem tego kruchego na oliwie...od ust sobie odjąłem i te mielone na nim położyłem, dla estetyki rzuciłem tej papryki udającej fasolkę szparagową..srujnąłem sosu pomidorowego i do pieca...;)
ale , żeby moje poświęcenie dla nauki nie było zbyt wielkie ukręciłem sobie cztery mielone...:D
z opuncją w charakterze grzybków...
i już wymiąchałem mięso z bułką, jajkiem, cebulą, czosnkiem, szałwią, oregano, pecorino, pieprzem i solą... takie dobre miały być...
miałem już kulki nawet lepić, ale wdałem się w dyskusję na temat ciasta kruchego na oliwie..znaczy z Anią M. się wdałem..
że niby się nie da...
no to namiąchałem tego kruchego na oliwie...od ust sobie odjąłem i te mielone na nim położyłem, dla estetyki rzuciłem tej papryki udającej fasolkę szparagową..srujnąłem sosu pomidorowego i do pieca...;)
ale , żeby moje poświęcenie dla nauki nie było zbyt wielkie ukręciłem sobie cztery mielone...:D
z opuncją w charakterze grzybków...
pere al forno con vino rosso..:)
jako, że postanowiłem ...w myśl zaleceń osobistej pani doktor... zadbać o
siebie, przebiegając obok mojego ulubionego warzywniaka zadobyłem
surowiec na deser... ;)
obsypałem cukrem...srujnąłem rosso i wrzuciłem garstkę goździków..
a teraz chwilka relaksu przed sprzątaniem...:D
obsypałem cukrem...srujnąłem rosso i wrzuciłem garstkę goździków..
a teraz chwilka relaksu przed sprzątaniem...:D
Subskrybuj:
Posty (Atom)