podobno dobre...;)
znaczy nie tylko mi smakowało..:D
łososia pociąłem na nieco mniejsze kawałki wymazałem oliwą, posoliłem,
popieprzyłem, posypałem majerankiem, czosnkiem granulowanym i bazylią i
wstawiłem na 2 godziny do lodówki...
potem usmażyłem na oleju arachidowym i przełożyłem do drugiej patelni...
podlałem olejem ze smażenia, polałem sokiem z pomarańczy ze skórką
pociętą w paseczki i namoczoną żurawiną, dopieprzyłem i dosoliłem,
posypałem natką pietruszki i poddusiłem chwilkę pod przykryciem...
potem łososia na talerz, a sosik doprawiłem balsamico, zredukowałem i polałem łososia..:)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcze. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 stycznia 2013
czwartek, 10 stycznia 2013
czwartek, 23 sierpnia 2012
prosta i szybka kolacja..;)
dzisiaj mnie na miąchanie wzięło..
znaczy najpierw wymiąchałem radicchio z pomarańczem..
potem majonez z czosnkiem, pieprzem, solą, balsamico i sokiem z cytryny...
a jeszcze potem to sobie wymiąchałem wszystko razem..a co się będę ograniczał..;)
do tego soczysta pierś kurczaka z szałwią, pietruszką, pieprzem i masłem...
i ziemniaki z rozmarynem..
a jako, że sałatki i kurczaka przygotowałem więcej, a chęć miąchania mnie nie opuściła...
skroiłem kurczaka i wymiąchałem z sałatką..;)
znaczy najpierw wymiąchałem radicchio z pomarańczem..
potem majonez z czosnkiem, pieprzem, solą, balsamico i sokiem z cytryny...
a jeszcze potem to sobie wymiąchałem wszystko razem..a co się będę ograniczał..;)
do tego soczysta pierś kurczaka z szałwią, pietruszką, pieprzem i masłem...
i ziemniaki z rozmarynem..
a jako, że sałatki i kurczaka przygotowałem więcej, a chęć miąchania mnie nie opuściła...
skroiłem kurczaka i wymiąchałem z sałatką..;)
czwartek, 26 kwietnia 2012
gamberi al arance..;)
gamberi al arance...że niby krewety w pomarańczach..zresztą po co piszę..i tak widać..;)
jednak lepiej napiszę, bo ktoś mi zarzucił, że są z pomarańczami, a nie w pomarańczach...;) na rozpuszczone masło i oliwę wrzuciłem czosnek i natkę pietruszki
po chwili krewety i łyczek bianco, a po następnej startą skórkę i sok z połowy pomarańczy.;)
całość obficie popieprzyłem i posypałem natką..;)
jednak lepiej napiszę, bo ktoś mi zarzucił, że są z pomarańczami, a nie w pomarańczach...;) na rozpuszczone masło i oliwę wrzuciłem czosnek i natkę pietruszki
po chwili krewety i łyczek bianco, a po następnej startą skórkę i sok z połowy pomarańczy.;)
całość obficie popieprzyłem i posypałem natką..;)
sobota, 14 kwietnia 2012
traktat o miłości... znaczy inaslata d amore .. :)
natchnienie miałem..znaczy stworzyłem insalata d"amore... po włosku bardziej przyciąga..to amore znaczy..nie sałatka..;)
sobie w ramach głębokich rozważań i medytacji te miłość sobie zwizualizowałem... zanalizowałem... i przełożyłem na bardziej zrozumiały język...;)
miłość ma coś wspólnego z jajami...pieprzeniem...pikanterią...czasami potrafi być kwaśna nieco...ale bywa też głęboka...
znaczy wymiąchałem majonez, różnokolorowy pieprz...w sensie, że to pieprzenie urozmaicone ma być..i dużo dałem...musztardę coby było pikantniej...sok z cytryny...i dla nadania głębszego znaczenia nieco balsamico...o soli nie wspomnę, bo to tak jakby esencja życiowa jest...;)
miłość powinna być soczysta i aromatyczna...
powinna mieć odpowiednią formę..znaczy taki opływowy kształt jakby..;)
powinna być czysta..znaczy nie nie o mydło mi chodzi...o czystość duszy...Święta Inkwizycja stosowała opierając się na bogatym doświadczeniu to se zapożyczyłem..;)
miłość..niesie ze sobą również posmak goryczki..zupełnie jak radicchio.;)
wymiąchałem to wszystko..znaczy coby ta miłość spójna była..
i jakby to powiedzieć..jestem gotowy do konsumpcji..;)
znaczy smacznego..:DDD
sobie w ramach głębokich rozważań i medytacji te miłość sobie zwizualizowałem... zanalizowałem... i przełożyłem na bardziej zrozumiały język...;)
miłość ma coś wspólnego z jajami...pieprzeniem...pikanterią...czasami potrafi być kwaśna nieco...ale bywa też głęboka...
znaczy wymiąchałem majonez, różnokolorowy pieprz...w sensie, że to pieprzenie urozmaicone ma być..i dużo dałem...musztardę coby było pikantniej...sok z cytryny...i dla nadania głębszego znaczenia nieco balsamico...o soli nie wspomnę, bo to tak jakby esencja życiowa jest...;)
miłość powinna być soczysta i aromatyczna...
powinna mieć odpowiednią formę..znaczy taki opływowy kształt jakby..;)
powinna być czysta..znaczy nie nie o mydło mi chodzi...o czystość duszy...Święta Inkwizycja stosowała opierając się na bogatym doświadczeniu to se zapożyczyłem..;)
miłość..niesie ze sobą również posmak goryczki..zupełnie jak radicchio.;)
wymiąchałem to wszystko..znaczy coby ta miłość spójna była..
i jakby to powiedzieć..jestem gotowy do konsumpcji..;)
znaczy smacznego..:DDD
niedziela, 1 kwietnia 2012
więc podaruję jej kwiatuszka...;)
w sumie to ja zawsze romantyczny jestem, ale dzisiaj to jeszcze bardziej niż zawsze...więc podaruję jej kwiatuszka...znaczy cozze all'arancio czyli małże na pomarańczowo...;)
przepis pochodzi z Sycylii i nieco go tylko wzbogaciłem..
cozze po oczyszczeniu wrzuciłem do gara..sypnąłem trochę natki i pieprzu i podlałem ociupinkę bianco... (wzbogacenie znaczy) ;)
skórkę pomarańczy zestrugałem na tarce..znaczy nie chciało mi się kroić...
wymiąchałem z majonezem i sokiem z pomarańczy...
przepis pochodzi z Sycylii i nieco go tylko wzbogaciłem..
cozze po oczyszczeniu wrzuciłem do gara..sypnąłem trochę natki i pieprzu i podlałem ociupinkę bianco... (wzbogacenie znaczy) ;)
skórkę pomarańczy zestrugałem na tarce..znaczy nie chciało mi się kroić...
wymiąchałem z majonezem i sokiem z pomarańczy...
niedziela, 26 lutego 2012
Łosoś w cytrusach..;)
pozostając w klimatach Sycylii..znaczy ponad 20C w cieniu dzisiaj było...sobie starłem skórkę z pomarańcza i cytryny...
potem wcisnąłem tam sok z pół cytryny i pomarańcza...dodałem pieprzu, posoliłem..ale potem doszedłem do wniosku, że chyba przegiąłem, więc dorzuciłem łyżkę miodu...:D
oliwę delikatnie zesmaczyłem tymiankiem, rozmarynem, szałwią i majerankiem...
i sru tego ryba...;>
przypiekłem z jednej strony...potem z drugiej...i wywaliłem na niego mieszankę ...
jak się zredukowało to podlałem jeszcze bianco..znowu zredukowałem...
wyłożyłem na talerz...
dowiedziałem się po co łosoś ma tę dziurę...
i zredukowałem go całkowicie..;)
potem wcisnąłem tam sok z pół cytryny i pomarańcza...dodałem pieprzu, posoliłem..ale potem doszedłem do wniosku, że chyba przegiąłem, więc dorzuciłem łyżkę miodu...:D
oliwę delikatnie zesmaczyłem tymiankiem, rozmarynem, szałwią i majerankiem...
i sru tego ryba...;>
przypiekłem z jednej strony...potem z drugiej...i wywaliłem na niego mieszankę ...
jak się zredukowało to podlałem jeszcze bianco..znowu zredukowałem...
wyłożyłem na talerz...
dowiedziałem się po co łosoś ma tę dziurę...
i zredukowałem go całkowicie..;)
wtorek, 21 lutego 2012
sałatka sycylijska z pomarańczami..;)
pół dnia wybierałem spośród miliona przepisów na sałatkę z fenkułem i pomarańczą, aż w końcu wybrałem..i nawet specjalnie modyfikować nie musiałem..pieprzu jedynie dodałem nieco..;)
kazali obrobić fenkuła..
pociąć go na cieniutkie i wsadzić do michy z zimną wodą, ale za diabła nie wiem po co...;)
potem kazali wyjąć, osuszyć i polać balsamico...żeby się przegryzło zostawić..;)
potem obrać pomarańcze, pokroić, wrzucić kilka pokrojonych anchois i dwa przepołowione ząbki czosnku..tego ostatniego też nie rozumiem..poplasterkowałem je i są całkiem dobre...:)
na koniec sól, oliwa i oregano...ja zmieliłem dodatkowo trójkolorowego pieprzu...
mogę polecić..mówili, ze działa oczyszczająco na ciało...to pomarańcze i duszę...fenkuła stosowała Święta Inkwizycja jako przyprawę do palonych na stosie...właśnie w charakterze oczyszczającym...:D
kazali obrobić fenkuła..
pociąć go na cieniutkie i wsadzić do michy z zimną wodą, ale za diabła nie wiem po co...;)
potem kazali wyjąć, osuszyć i polać balsamico...żeby się przegryzło zostawić..;)
potem obrać pomarańcze, pokroić, wrzucić kilka pokrojonych anchois i dwa przepołowione ząbki czosnku..tego ostatniego też nie rozumiem..poplasterkowałem je i są całkiem dobre...:)
na koniec sól, oliwa i oregano...ja zmieliłem dodatkowo trójkolorowego pieprzu...
mogę polecić..mówili, ze działa oczyszczająco na ciało...to pomarańcze i duszę...fenkuła stosowała Święta Inkwizycja jako przyprawę do palonych na stosie...właśnie w charakterze oczyszczającym...:D
środa, 18 stycznia 2012
łopatka w pomarańczach...;)
sobie w ramach roztargnienia zadobyłem łopatki kawalątek..znaczy dwa...
natarłem zmiażdżonym z solą, natką i odrobiną ziółek, czosnkiem..pokropiłem oliwą i balsamico i do lodówki..;)
jak doszło do siebie walnąłem na dobrze rozgrzaną oliwę i po chwili podzieliłem się bianco..
poddusiłem..i zeżarłem... z ziemniakami gotowanymi w oleju i pesto genovese..znaczy ziemniaki z pesto..;)
natarłem zmiażdżonym z solą, natką i odrobiną ziółek, czosnkiem..pokropiłem oliwą i balsamico i do lodówki..;)
jak doszło do siebie walnąłem na dobrze rozgrzaną oliwę i po chwili podzieliłem się bianco..
poddusiłem..i zeżarłem... z ziemniakami gotowanymi w oleju i pesto genovese..znaczy ziemniaki z pesto..;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























