miałem sobie pizzę zrobić..nawet sobie mozzarellę w tym celu i inne zadobyłem, ale zapomniałem cukru kupić..
znaczy przekroiłem te gruszki, posypałem cukrem i cynamonem, zalałem bianco, przykryłem i wsadziłem do pieca na 30 minut 180C
w międzyczasie wymiąchałem gorgonzolę ze śmietaną, miodem, pieprzem i
gałką, wlałem to co zostało spod gruszek..wymiąchałem, zredukowałem...
i dobre było...;)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 25 lutego 2013
poniedziałek, 8 października 2012
costata di maiale z gruszkami..:D
najpierw..znaczy wczoraj...no nie rozmarzło mi do końca...
więc wrzuciłem te plasterki schabu z kością vel costata di maiale do miseczki... dodałem cebuli, liścia laurowego, oliwy i pieprzu... zwalczyłem wrodzoną chytrość i podzieliłem się nawet rosso...
i do lodówki, bo co biedny miałem robić...;)
znaczy koncepcji nie miałem...:(
ale dzisiaj to już mi się wyklarowało...
znalazłem w cze3luściach lodówki...dobrze jest mieć lodówkę z czeluściami...gruszki...
więc rzuciłem na oliwę dwa ząbki czosnku i to peperoncino zakamuflowane... niech mi ktoś w końcu powie jak to się nazywa...:D
jak się zesmaczyło czosnek won, a w to miejsce gruszki...
podsmażyłem z lekka i won razem z papryczką zresztą...
i tak se pomyślałęm, że cynamon dobrze im zrobi...
a na patelnię plasterki schabu...podsmażyłem na ostrym ogniu..
podlałem zalewą..dosoliłem, dodałem imbiru i kilka goździków...poddusiłem, zredukowałem...
i na talerz...
znaczy mięso na talerz
gruszki na mięso
papryczka na gruszki...
i mogę polecić...
więc wrzuciłem te plasterki schabu z kością vel costata di maiale do miseczki... dodałem cebuli, liścia laurowego, oliwy i pieprzu... zwalczyłem wrodzoną chytrość i podzieliłem się nawet rosso...
i do lodówki, bo co biedny miałem robić...;)
znaczy koncepcji nie miałem...:(
ale dzisiaj to już mi się wyklarowało...
znalazłem w cze3luściach lodówki...dobrze jest mieć lodówkę z czeluściami...gruszki...
więc rzuciłem na oliwę dwa ząbki czosnku i to peperoncino zakamuflowane... niech mi ktoś w końcu powie jak to się nazywa...:D
jak się zesmaczyło czosnek won, a w to miejsce gruszki...
podsmażyłem z lekka i won razem z papryczką zresztą...
i tak se pomyślałęm, że cynamon dobrze im zrobi...
a na patelnię plasterki schabu...podsmażyłem na ostrym ogniu..
podlałem zalewą..dosoliłem, dodałem imbiru i kilka goździków...poddusiłem, zredukowałem...
i na talerz...
znaczy mięso na talerz
gruszki na mięso
papryczka na gruszki...
i mogę polecić...
piątek, 28 września 2012
pere al forno con vino rosso..:)
jako, że postanowiłem ...w myśl zaleceń osobistej pani doktor... zadbać o
siebie, przebiegając obok mojego ulubionego warzywniaka zadobyłem
surowiec na deser... ;)
obsypałem cukrem...srujnąłem rosso i wrzuciłem garstkę goździków..
a teraz chwilka relaksu przed sprzątaniem...:D
obsypałem cukrem...srujnąłem rosso i wrzuciłem garstkę goździków..
a teraz chwilka relaksu przed sprzątaniem...:D
czwartek, 27 września 2012
Pere al forno con ricotta...;)
najpierw kazali dobrze wymyć i posmarować miodem...
i do piekarnika na 30 minut...
posmarowałem i wraziłem...
potem kazali znów posmarować..miodem znaczy...
i nadziać ricottą z pokruszonymi amaretti i znów do piekarnika...
znaczy nadziałem i wraziłem...
o jedzeniu nic nie mówili..znaczy samowolnie zeżarłem..;)
i do piekarnika na 30 minut...
posmarowałem i wraziłem...
potem kazali znów posmarować..miodem znaczy...
i nadziać ricottą z pokruszonymi amaretti i znów do piekarnika...
znaczy nadziałem i wraziłem...
o jedzeniu nic nie mówili..znaczy samowolnie zeżarłem..;)
wtorek, 25 września 2012
gruszki z gorgonzolą..;)
w sumie dzisiaj czasu specjalnie nie miałem, więc powtórka z
wczoraj..tyle tylko, że nauczony doświadczeniem odwiedziłem mojego
ulubionego rzeźnika...różnicę widać od razu..:)
a dla urozmaicenia wymyśliłem sobie deserek..
znaczy złożyłem do kupy dwa włoskie przepisy i zrobiłem po swojemu...
jeden nakazywał wymieszać gorgonzolę z pieprzem włożyć w gruszkę i zapiec..drugi owinąć kawałki gruszki w boczek i polać sosem z gorgonzoli po zapieczeniu..
znaczy nadziałem gorgonzolą z pieprzem i owinąłem boczkiem..i zapiekłem...
i przyznaję, że do momentu kiedy posypałem to sobie na talerzu cynamonem, nie potrafiłem wyrobić sobie zdania..
z cynamonem super..:)
a dla urozmaicenia wymyśliłem sobie deserek..
znaczy złożyłem do kupy dwa włoskie przepisy i zrobiłem po swojemu...
jeden nakazywał wymieszać gorgonzolę z pieprzem włożyć w gruszkę i zapiec..drugi owinąć kawałki gruszki w boczek i polać sosem z gorgonzoli po zapieczeniu..
znaczy nadziałem gorgonzolą z pieprzem i owinąłem boczkiem..i zapiekłem...
i przyznaję, że do momentu kiedy posypałem to sobie na talerzu cynamonem, nie potrafiłem wyrobić sobie zdania..
z cynamonem super..:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)