kiedyś co prawda już prezentowałem to danie, ale robiłem je z dość
luźnym podejściem do oryginału..w tej chwili różnica polega jedynie na
kształcie naczynia..powinno być okrągłe..;)
nazywa się to tiella barese, bądź pugliese..zresztą prawie na jedno wychodzi...:D
na dno chlusnąć oliwy..
dno wyłożyć szczelnie pokrojoną na tarce cebulą...znaczy max cienko.. i posiekany czosnek...;)
na to tak samo cienko pokrojone w plasterki ziemniaki, sól i pieprz...
plasterki pomidorów
natka pietruszki i otwarte surowe cozze..
cozze posypujemy ryżem i przykrywamy szczelnie plasterkami ziemniaków..na które znowu pomidory, starte pecorino i bułka tarta..
całość podlewamy delikatnie wodą z cozzy i dopełniamy niemal do końca wodą..
i do piekarnika na godzinę na 200 C
znaczy czekam jeszcze chwilkę..;)
powiem tylko tyle..
z wrażenia zapomniałem sobie bianco wlać..;)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cozze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cozze. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 września 2012
piątek, 13 lipca 2012
cozze z grilla..;)
sobie przez nieuwage zakupiłem za dużo cozzy..i nawet miałem chwilkę,
kiedy sobie myślałem, żeby je..znaczy ten nadmiar na surowo z pecorino
wrąbać, ale jakoś w tym upale się boję..;)
i sobie wymyśliłem cozze na grillu..:D
posypałem pietruszką, rosmarynem, pieprzem, rzuciłem kawałek masła i zawinąłem w pazłotko..;)
rzuciłem na grilla, a jak zaczęło syczeć, parskać, powiększać się i roztaczać wywaliłem na talerz..;)
znaczy posypałem cacioricottą, ale super wyszło..:)
i te grzaneczki sobie moczyłem..
znaczy idę pozostały kjilogram rozpracować..:D
i sobie wymyśliłem cozze na grillu..:D
posypałem pietruszką, rosmarynem, pieprzem, rzuciłem kawałek masła i zawinąłem w pazłotko..;)
rzuciłem na grilla, a jak zaczęło syczeć, parskać, powiększać się i roztaczać wywaliłem na talerz..;)
znaczy posypałem cacioricottą, ale super wyszło..:)
i te grzaneczki sobie moczyłem..
znaczy idę pozostały kjilogram rozpracować..:D
poniedziałek, 7 maja 2012
u przyjaciół..;)
dałem się wyłudzić..i jestem szczęśliwy..prawie znaczy..bo mnie młodzieniec
trafił sprzętem w oko..;)
chłodne bianco..
spaghetti alle cozze con pecorino..;)
cozze crude...
trafił sprzętem w oko..;)
chłodne bianco..
spaghetti alle cozze con pecorino..;)
cozze crude...
piątek, 27 kwietnia 2012
spaghetti alle cozze z cacioricottą..;)
dzisiaj mało estetycznie będzie, ale za to smacznie...znaczy przez tę estetykę to ja głodny chodzę..;P
w nagrodę oddam bezpłatnie przepis na dobre spaghetti...:D
mówią, ze jedzenie ryb z serem jest be, ale nie po to Einstein wymyślił teorię względności, żeby się tym przejmować...
Spaghetti alle cozze ze strużkami cacioricotty.;)
znaczy zadobyłem przez przypadek i z łakomstwa 1/2 kg cozzy...może trochę więcej..;)
wyczyściłem..
zesmaczyłem oliwę czosnkiem..dużo czochu znaczy...;)
wrzuciłem tam cozze...natkę pietruszki..i sru bianco...niech się napiją w ostatniej chwili..;)
passata pomidorowa...
no i porządna miseczka..:D
i bianco oczywiście..;)
w nagrodę oddam bezpłatnie przepis na dobre spaghetti...:D
mówią, ze jedzenie ryb z serem jest be, ale nie po to Einstein wymyślił teorię względności, żeby się tym przejmować...
Spaghetti alle cozze ze strużkami cacioricotty.;)
znaczy zadobyłem przez przypadek i z łakomstwa 1/2 kg cozzy...może trochę więcej..;)
wyczyściłem..
zesmaczyłem oliwę czosnkiem..dużo czochu znaczy...;)
wrzuciłem tam cozze...natkę pietruszki..i sru bianco...niech się napiją w ostatniej chwili..;)
passata pomidorowa...
no i porządna miseczka..:D
i bianco oczywiście..;)
piątek, 6 kwietnia 2012
Spaghetti alle cozze e asparagi selvatici....;)
dzisiaj postnie...
znaczy spaghetti, cozze i szparagi z rowu..;)
szparagi obrałem , pociąłem i rzuciłem do osolonej wody..niech się gotują..
poczyściłem cozze...
i otworzyłem je z udziałem czosnku, oliwy, natki pietruszki i bianco...
wyciągnąłem z gara szparagi i dorzuciłem do cozzy...a w ich miejsce wrzuciłem makaron..
no i bianco znaczy..szparagom też się należy..;)
a jak się zredukowało to sru makaron...
cztery salta patelnia... trochę pieprzu..
i proszę
znaczy spaghetti, cozze i szparagi z rowu..;)
szparagi obrałem , pociąłem i rzuciłem do osolonej wody..niech się gotują..
poczyściłem cozze...
i otworzyłem je z udziałem czosnku, oliwy, natki pietruszki i bianco...
wyciągnąłem z gara szparagi i dorzuciłem do cozzy...a w ich miejsce wrzuciłem makaron..
no i bianco znaczy..szparagom też się należy..;)
a jak się zredukowało to sru makaron...
cztery salta patelnia... trochę pieprzu..
i proszę
środa, 4 kwietnia 2012
niby moules au roquefort..znaczy cozze z gorgonzolą.;)
dzisiaj miałem poważny problem kulinarny..znaczy bułki dwie od przedwczoraj miałem i musiałem je zutylizować...znaczy sobie stosik grzanek zrobiłem..;)
i tak sobie mimowolnie poszedłem na francuską stronę Alp coby tych bułek samych nie jeść...znaczy prawie “moules au roquefort” zrobiłem...prawie , bo wprowadziłem pewne odstępstwa i innowacje w stosunku do oryginału...;)
a tak między nami facetami to nie znam kobiety, która oparłaby się temu daniu..nawet sam w sobie się zakochałem..;P
pomyłem cozze i wrzuciłem do gara..dorzuciłem im do towarzystwa czosnku i garść natki i chlusnąłem winem..niech se mają..;)
pociąłem na cieniutkie plasterki cebulę i rzuciłem na rozgrzaną oliwę...
a jak się zaczęła rumienić..sru bianco..co ma zazdrościć cozzom..niech se mają po równo...;)
podgotowałem ją, aż do miękkości i wrzuciłem te cozze..popieprzyłem solidnie białym pieprzem...wrzuciłem natki..i won z kuchenki..no palnik był mi potrzebny..;)
przefiltrowałem rosołek spod cozzy..zredukowałem..wlałem nieco śmietany..łyżkę majonezu i wrzuciłem posiekaną gorgonzolę...
a jak się już zrobiło aksamitne to sru na te cozze , cozze na talerz..
i
no zakochałem się bez pamięci..;)
i tak sobie mimowolnie poszedłem na francuską stronę Alp coby tych bułek samych nie jeść...znaczy prawie “moules au roquefort” zrobiłem...prawie , bo wprowadziłem pewne odstępstwa i innowacje w stosunku do oryginału...;)
a tak między nami facetami to nie znam kobiety, która oparłaby się temu daniu..nawet sam w sobie się zakochałem..;P
pomyłem cozze i wrzuciłem do gara..dorzuciłem im do towarzystwa czosnku i garść natki i chlusnąłem winem..niech se mają..;)
pociąłem na cieniutkie plasterki cebulę i rzuciłem na rozgrzaną oliwę...
a jak się zaczęła rumienić..sru bianco..co ma zazdrościć cozzom..niech se mają po równo...;)
podgotowałem ją, aż do miękkości i wrzuciłem te cozze..popieprzyłem solidnie białym pieprzem...wrzuciłem natki..i won z kuchenki..no palnik był mi potrzebny..;)
przefiltrowałem rosołek spod cozzy..zredukowałem..wlałem nieco śmietany..łyżkę majonezu i wrzuciłem posiekaną gorgonzolę...
a jak się już zrobiło aksamitne to sru na te cozze , cozze na talerz..
i
no zakochałem się bez pamięci..;)
wtorek, 3 kwietnia 2012
Spaghetti alle cozze e carciofi....;)
dopieszczania ciąg dalszy..znaczy cały czas w klimacie Sycylii spaghetti con cozze e carciofi...znaczy z małżami i karczochami... też afrodyzjakalne ma być..;)
oczyściłem cozze i wrzuciłem je do gara z pietruszką i uwaga...zmiażdżonym czosnkiem...:D
coby się otwarły znaczy...
obrałem i pociąłem na chyba nawet 16-tki..a może nawet 18-tki..?? karczochy i wsadziłem do kwaśnej wody coby nie sczerniały ze złości...;)
na patelni rozgrzałem oliwę i zesmaczyłem ją czosnkiem i peperoncino...
odcedziłem dobrze karczochy i sru na patelnię...tak na pięć minut...w międzyczasie chlupnąłem im nieco..nie bianco tylko rosołku spod cozzy...a na końcu obrane cozze...
i sru bianco..tak po ćwierć szklanki na łeba..znaczy pół tym cozzom i karczochom i resztę doustnie..;)
potem makaron na patelnię... wymiąchałem... wymiąchałem... delikatna mgiełka szafranu.. tostowane płatki migdałów... bianco... się rozmarzyłem... doustnie znaczy to bianco...spaghetti zresztą też...;)
mogę polecić..:)
oczyściłem cozze i wrzuciłem je do gara z pietruszką i uwaga...zmiażdżonym czosnkiem...:D
coby się otwarły znaczy...
obrałem i pociąłem na chyba nawet 16-tki..a może nawet 18-tki..?? karczochy i wsadziłem do kwaśnej wody coby nie sczerniały ze złości...;)
na patelni rozgrzałem oliwę i zesmaczyłem ją czosnkiem i peperoncino...
odcedziłem dobrze karczochy i sru na patelnię...tak na pięć minut...w międzyczasie chlupnąłem im nieco..nie bianco tylko rosołku spod cozzy...a na końcu obrane cozze...
i sru bianco..tak po ćwierć szklanki na łeba..znaczy pół tym cozzom i karczochom i resztę doustnie..;)
potem makaron na patelnię... wymiąchałem... wymiąchałem... delikatna mgiełka szafranu.. tostowane płatki migdałów... bianco... się rozmarzyłem... doustnie znaczy to bianco...spaghetti zresztą też...;)
mogę polecić..:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














