Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vongole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vongole. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 27 marca 2014
spaghetti, vongole , karczochy...;)
same afrodyzjaki... znaczy vongole i karczochy ze spaghetti...
a takie dobre mi wyszło, że przy trzeciej porcji pomyślałem sobie, że jednak mogłem sąsiadkę zaprosić, bo to grzech tak samemu jeść..;)
Vongole otworzyłem przy udziale bianco i czosnku, jednocześnie w drugim rondelku poddusiłem karczochy. Nie lubię zbyt wysuszonych małży, a karczochy jednak potrzebują nieco więcej czasu..wymieszałem razem zostawiając chwilkę na ogniu , żeby smaki się przegryzły i dodając pomidory...
makaron, ostatnie poprószenie pieprzem już na talerzu i gotowe..;)
sobota, 23 marca 2013
spaghetti z vongolami i karczochami...;)
w sumie miałem sobie na obiad zrobić kluski śląskie, ale niezbadane są głębie umysłu ludzkiego...
znaczy...
właśnie sobie przypomniałem, że nie kupiłem ziemniaków...
znaczy poszedłem żeby kupić te ziemniaki i mąkę żytnią...zakwas na żurek sobie chciałem..
ale tubylcy nie znają takiego zboża jak żyto..najpierw rękami, nogami, rysunkami i wszelkimi innymi możliwymi tłumaczyłem w sklepie...
jak doprowadziłem je...znaczy ekspedientki i obecne klientki do płaczu prawie , poradziły mi udać się do młyna.. polazłem na drugi koniec miasta po drodze zahaczając o inne sklepy z pieczywem i spożywcze...skutek ten sam...jedyny pożytek z wizyty w młynie to to, że kupiłem sobie kilogram "brudnej" mąki pszennej..;)
ale..znaczy abstrahując już od mojego żurku i klusek, chciałem Wam pokazać potrawę rodem z Sycylii, którą też należy spożywać w towarzystwie...;)
karczochy obrać, pokroić i do gara..natka pietruszki do gara, ząbek czosnku, sól, pieprz i niewielka ilość wody...
gotowałem pod przykryciem około 10 minut..
vongole opłukałem dokładnie i rzuciłem na patelnię z oliwą zesmaczoną ząbkiem czosnku..kazali rzucić w momencie, kiedy czosnek zacznie zmieniać barwę...
potem srujnąłem bianco, bo wiadomo, że po alkoholu wszyscy tacy bardziej otwarci są, więc mięczaki też...;)
a jak się już otworzyły zupełnie wrzuciłem karczochy razem z sosem, conby im smutno nie było, bo wiadomo, że jak człowiek wypije to i towarzystwa mu trza...;)
wyregulowałem sól i pieprz i..
znaczy...
właśnie sobie przypomniałem, że nie kupiłem ziemniaków...
znaczy poszedłem żeby kupić te ziemniaki i mąkę żytnią...zakwas na żurek sobie chciałem..
ale tubylcy nie znają takiego zboża jak żyto..najpierw rękami, nogami, rysunkami i wszelkimi innymi możliwymi tłumaczyłem w sklepie...
jak doprowadziłem je...znaczy ekspedientki i obecne klientki do płaczu prawie , poradziły mi udać się do młyna.. polazłem na drugi koniec miasta po drodze zahaczając o inne sklepy z pieczywem i spożywcze...skutek ten sam...jedyny pożytek z wizyty w młynie to to, że kupiłem sobie kilogram "brudnej" mąki pszennej..;)
ale..znaczy abstrahując już od mojego żurku i klusek, chciałem Wam pokazać potrawę rodem z Sycylii, którą też należy spożywać w towarzystwie...;)
karczochy obrać, pokroić i do gara..natka pietruszki do gara, ząbek czosnku, sól, pieprz i niewielka ilość wody...
gotowałem pod przykryciem około 10 minut..
vongole opłukałem dokładnie i rzuciłem na patelnię z oliwą zesmaczoną ząbkiem czosnku..kazali rzucić w momencie, kiedy czosnek zacznie zmieniać barwę...
potem srujnąłem bianco, bo wiadomo, że po alkoholu wszyscy tacy bardziej otwarci są, więc mięczaki też...;)
a jak się już otworzyły zupełnie wrzuciłem karczochy razem z sosem, conby im smutno nie było, bo wiadomo, że jak człowiek wypije to i towarzystwa mu trza...;)
wyregulowałem sól i pieprz i..
Subskrybuj:
Posty (Atom)
