zakończyłem konsumpcje cicorii cimatej...:D
znaczy pennoni rigati nr 29 con cicoria cimata..;)
i nie pytajcie mnie o ten numerek, bo tego pewnie nawet producent
makaronu nie wie, bo zapomniał w szale wymyślania nazw i numerowania..:D
zielsko obgotowałem w osolonej wodzie z kilkoma kroplami octu winnego...
odsączyłem nie wylewając wody..znaczy makaron w niej ugotowałem..
na oliwę czosnek i anchois..potem zielsko..garść pokruszonych płatków
migdałów, bo mi się zachciało akcentu sycylijskiego..kilka pomidorków i
sruu bianco..potem do środka makaron z odrobiną wody pieprz, sól do
smaku i na talerzu cacioricotta..;)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą penne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą penne. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 sierpnia 2012
sobota, 22 października 2011
penne z tuńczykiem i czarnymi oliwkami..;)
miałem w lodówce 1/2 cebuli i tak kombinowałem co by tu zrobić do zjedzenia, żeby ją zużyć zanim wyschnie...nawet przez moment mi przemknęło, żeby zrobić krążki cebuli smażone w cieście, ale wzdłużne pół mam, więc idea upadła...;)
sobie popatrzyłem w necie..,
posiekałem czosnek, pomidora suszonego i czarne oliwki...
czosnek wrzuciłem na oliwę..potem wrzuciłem rozdrobnionego tuńczyka i chlusnąłem bianco, dorzuciłem pomidora,oliwki i garść kaparów, a po chwili chlusnąłem nieco balsamico...
potem podlałem nieco wodą spod makaronu..wymieszałem razem ciągle mieszając...
i zjadłem penne rigate al tonno con olive nere..;P
błąd logistyczny popełniłem, bo sosu zrobiłem normalnie, a makaronu ugotowałem tylko jedną porcję..:(
nic to..teraz sobie zjem jajecznicę z cebulą..;PP
sobie popatrzyłem w necie..,
posiekałem czosnek, pomidora suszonego i czarne oliwki...
czosnek wrzuciłem na oliwę..potem wrzuciłem rozdrobnionego tuńczyka i chlusnąłem bianco, dorzuciłem pomidora,oliwki i garść kaparów, a po chwili chlusnąłem nieco balsamico...
potem podlałem nieco wodą spod makaronu..wymieszałem razem ciągle mieszając...
i zjadłem penne rigate al tonno con olive nere..;P
błąd logistyczny popełniłem, bo sosu zrobiłem normalnie, a makaronu ugotowałem tylko jedną porcję..:(
nic to..teraz sobie zjem jajecznicę z cebulą..;PP
wtorek, 16 listopada 2010
W rowie znalezione...;)) c.d. wariacji na temat boćwiny...;))
Postawiłem sobie za cel wypróbowanie jak najwięcej dań z tej rośliny, ale muszę jednak zrobić sobie małą przerwę i w najbliższym czasie postaram się wypróbować kilka przepisów znalezionych na blogu mojej sympatycznej znajomej/nieznajomej, które wzbudziły moje szczególne zainteresowanie...:))
Bietole con aciughe
a po polskiemu bardziej Boćwina z anchois ;))
Na początek standard , czyli umyć i oddzielić ogonki od liści...liście można wykorzystać do zup lub jako przystawkę wg. innych przepisów... ja akurat oddałem królikom sąsiada w nadziei, że przynajmniej jeden trafi do mojej kuchni...;pp
Ogonki kroimy na kawałki około 5-10 cm i gotujemy w dobrze osolonej wodzie...
na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy posiekany czosnek...
drobna uwaga...nie doprowadzajcie go do stanu ze zdjęcia..wystarczy zeszklić, ja niestety przedobrzyłem...
i kilka filecików anchois ...w momencie gdy anchois się już rozpuszczą całkowicie wrzucamy dobrze odsączone ogonki pieprzymy (pieprzem znaczy się) i trzymamy na lekkim ogniu jeszcze ok 10 minut w końcówce posypując startym serem...dojrzałym odpowiednio w miarę możliwości...(czyt. śmierdzącym)
Tę potrawę należy spożyć na gorąco, czyli bezpośrednio po przygotowaniu...
mnie smakowało bardzo, ale następnym razem postaram się odsączyć nieco bardziej z oliwy...tym bardziej, że zjadłem ją z grzankami z grilla z kawałeczkiem masła...:))
Bietole al pomodoro znaczy w sosie pomidorowym...;))
Tym razem poszedłem na lenia...udusiłem podgotowane ogonki w sosie pomidorowym wzbogacając go o nieco większą niż zazwyczaj ilość pieprzu i pokaźną ilością startego dojrzałego sera...:)
to co mi się nasunęło już po fakcie...
!. powinienem użyć mniejszej ilości sosu i wtedy lepiej komponowało by się do chleba , z którym to zjadłem
2. gdybym pokroił boćwinę na nieco mniejsze kawałki w obecnej postaci potrawa stanowiłaby idealny dodatek do makaronu..np. penne
pod względem smakowym-bomba...:))
wszystkie potrawy popijam rosso, ale w tym przypadku zaryzykowałbym coś białego, ale raczej z wyższej półki niż vino da tavola..:))
Bietole con aciughe
a po polskiemu bardziej Boćwina z anchois ;))
Na początek standard , czyli umyć i oddzielić ogonki od liści...liście można wykorzystać do zup lub jako przystawkę wg. innych przepisów... ja akurat oddałem królikom sąsiada w nadziei, że przynajmniej jeden trafi do mojej kuchni...;pp
Ogonki kroimy na kawałki około 5-10 cm i gotujemy w dobrze osolonej wodzie...
na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy posiekany czosnek...
drobna uwaga...nie doprowadzajcie go do stanu ze zdjęcia..wystarczy zeszklić, ja niestety przedobrzyłem...
i kilka filecików anchois ...w momencie gdy anchois się już rozpuszczą całkowicie wrzucamy dobrze odsączone ogonki pieprzymy (pieprzem znaczy się) i trzymamy na lekkim ogniu jeszcze ok 10 minut w końcówce posypując startym serem...dojrzałym odpowiednio w miarę możliwości...(czyt. śmierdzącym)
Tę potrawę należy spożyć na gorąco, czyli bezpośrednio po przygotowaniu...
mnie smakowało bardzo, ale następnym razem postaram się odsączyć nieco bardziej z oliwy...tym bardziej, że zjadłem ją z grzankami z grilla z kawałeczkiem masła...:))
Bietole al pomodoro znaczy w sosie pomidorowym...;))
Tym razem poszedłem na lenia...udusiłem podgotowane ogonki w sosie pomidorowym wzbogacając go o nieco większą niż zazwyczaj ilość pieprzu i pokaźną ilością startego dojrzałego sera...:)
to co mi się nasunęło już po fakcie...
!. powinienem użyć mniejszej ilości sosu i wtedy lepiej komponowało by się do chleba , z którym to zjadłem
2. gdybym pokroił boćwinę na nieco mniejsze kawałki w obecnej postaci potrawa stanowiłaby idealny dodatek do makaronu..np. penne
pod względem smakowym-bomba...:))
wszystkie potrawy popijam rosso, ale w tym przypadku zaryzykowałbym coś białego, ale raczej z wyższej półki niż vino da tavola..:))
poniedziałek, 15 listopada 2010
Podstawa kuchni włoskiej..??? al pomodoro ;))
Zaniechanie palenia to straszna sprawa...zjadłem całe pieczywo i znów mnie dopadł głód...:((
Wstawiłem więc wodę na makaron... (i pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu używałem go tylko jako dodatku do zupy i obrażałem się śmiertelnie jeśli podano mi go w innej postaci...;)) )
Posiekałem czosnek i cebulę...
i wrzuciłem na rozgrzaną oliwę od baby...;))
po zeszkleniu dodałem passata di pomodoro, a tak bardziej po ludzku przecier..(nie koncentrat) pomidorowy...
oczywiście, że najlepiej byłoby dodać pomodori pelati, ale musiałbym wtedy gotować nie 15 minut tylko godzinę minimum... o świeżych nawet nie wspominam...:)
Nie wiem, czy ma to większe znaczenie, ale staram się dodawać przyprawy chwilkę przed dodaniem przecieru...mam wrażenie, że wychodzi bardziej smaczny...tym razem dodałem tylko soli i sporo pieprzu...:))
I w tej prostocie ukryta jest cudowność kuchni włoskiej, bo gdybym zamiast pieprzu dodał bazylii otrzymałbym pomodoro-basilico, dodając natomiast peperoncino arrabbiata...
Wstawiłem więc wodę na makaron... (i pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu używałem go tylko jako dodatku do zupy i obrażałem się śmiertelnie jeśli podano mi go w innej postaci...;)) )
Posiekałem czosnek i cebulę...
i wrzuciłem na rozgrzaną oliwę od baby...;))
po zeszkleniu dodałem passata di pomodoro, a tak bardziej po ludzku przecier..(nie koncentrat) pomidorowy...
oczywiście, że najlepiej byłoby dodać pomodori pelati, ale musiałbym wtedy gotować nie 15 minut tylko godzinę minimum... o świeżych nawet nie wspominam...:)
Nie wiem, czy ma to większe znaczenie, ale staram się dodawać przyprawy chwilkę przed dodaniem przecieru...mam wrażenie, że wychodzi bardziej smaczny...tym razem dodałem tylko soli i sporo pieprzu...:))
I w tej prostocie ukryta jest cudowność kuchni włoskiej, bo gdybym zamiast pieprzu dodał bazylii otrzymałbym pomodoro-basilico, dodając natomiast peperoncino arrabbiata...
sobota, 18 września 2010
Wyłudzone przepisy... cz.3
W stałym cyklu poznawania kuchni Puglii od korzeni... Moi przyjaciele najwyraźniej doszli do wniosku, że jestem stanowczo za chudy...;pp
na pierwsze...???
były penne w sosie pomidorowym i zraz zawijany z konia...znaczy koniny...

W tej wersji sos wykonano na bazie zrazów... i muszę przyznać, że był bardzo smaczny...:)
na drugie

porządny kawał wołowy z grilla i lampascioni...znaczy cebulki szafirka...znaczy pod ochroną gatunkową w Polsce... ;))
do tego morze wina , bo gospodarz twierdzi, że wino daje energię i należy je pić, a że ma lat 85 , a starszych należy słuchać to się dostosowałem...
do przegryzki seler naciowy w formie naturalnej i orzechy włoskie...i wino...;PP
na pierwsze...???
były penne w sosie pomidorowym i zraz zawijany z konia...znaczy koniny...

W tej wersji sos wykonano na bazie zrazów... i muszę przyznać, że był bardzo smaczny...:)
na drugie

porządny kawał wołowy z grilla i lampascioni...znaczy cebulki szafirka...znaczy pod ochroną gatunkową w Polsce... ;))
do tego morze wina , bo gospodarz twierdzi, że wino daje energię i należy je pić, a że ma lat 85 , a starszych należy słuchać to się dostosowałem...
do przegryzki seler naciowy w formie naturalnej i orzechy włoskie...i wino...;PP
Subskrybuj:
Posty (Atom)


Bietola



