Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bietola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bietola. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 grudnia 2010

W rowie znalezione...;)) boćwina po raz n-ty...

Obawiałem się, że po okresie niskiej temperatury nic godnego włożenia do garnka nie znajdę, ale...
znalazłem boćwinę..;))
wiem... była już... ale jeszcze nie w tym wydaniu...;))
Myślą przewodnią było przygotowanie jakiejś przekąski...tak do wina...żeby sobie od czasu do czasu przegryźć małe co nieco...:)

Ale wracajmy do kuchni...
 oddzieliłem liście od łodyżek, umyłem i ugotowałem osobno w posolonej wodzie...
wyjąłem i odsączyłem...

Nie chodzi mi tutaj o sprzedawanie przepisu, ale o pokazanie jak można szybko, niskim nakładem kosztów i czasu zrobić w kuchni coś dobrego ...
kiedyś w ramach zakładu przygotowałem ucztę z 10 potraw z ziemniaka... kazda miała inny smak i inny wygląd, a mój rywal po spróbowaniu piątej z rzędu przestał zadawać już pytanie : " z czego to jest...??"


 następnie posiekałem cebulę i czosnek... i połowę wrzuciłem na rozgrzaną oliwę od baby z dodatkiem olio santo i peperoncino...
pozostałą cebulę dorzuciłem do liści, a czosnek na patelnię z oliwą od baby i olio santo...;))

do liści dorzuciłem posiekane kapary , a do rondelka z peperoncino w całości...
w momencie kiedy czosnek był zeszklony dorzuciłem tam liści... do rondelka z cebulą natomiast łodyżki...

liście po z aromatyzowaniu ich wyrzuciłem na miskę, a do rondelka z łodyżkami dodałem posiekanych pomidorów...


poddusiłem nieco i starłem pecorino...

połowę pecorino wrzuciłem do miski z liśćmi, dodałem jajko, gałki muszkatołowej  i popieprzyłem...

 no i wymiąchałem oczywiście, a nawet dodałem nieco bułki tartej dla uzyskania właściwej konsystencji ...

Łodyżki wyłączyłem popieprzyłem i dodałem pecorino... z liści natomiast ulepiłem kuleczki i usmażyłem na głębokim oleju..:))





O ile pierwsze smaczniejsze jest na ciepło...dając jednak kilka minut na przejście smakami, o tyle kuleczki można z powodzeniem zjadać na zimno..:))

jeszcze taka drobna uwaga techniczna... jeśli komuś nie odpowiada wygląd zewnętrzny kuleczek wystarczy je obtoczyć w jajku i bułce tartej..ja użyłem tylko mąki, więc wyszły w kolorze maskującym..;))

wtorek, 16 listopada 2010

W rowie znalezione...;)) c.d. wariacji na temat boćwiny...;))

Postawiłem sobie za cel wypróbowanie jak najwięcej dań z tej rośliny, ale muszę jednak zrobić sobie małą przerwę i w najbliższym czasie postaram się wypróbować kilka przepisów znalezionych na blogu mojej sympatycznej znajomej/nieznajomej, które wzbudziły moje szczególne zainteresowanie...:))
 Bietole con aciughe
a po polskiemu bardziej Boćwina z anchois ;))

Na początek standard , czyli umyć i oddzielić ogonki od liści...liście można wykorzystać do zup lub jako przystawkę wg. innych przepisów... ja akurat oddałem królikom sąsiada w nadziei, że przynajmniej jeden trafi do mojej kuchni...;pp
Ogonki kroimy na kawałki około 5-10 cm i gotujemy w dobrze osolonej wodzie...
 na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy posiekany czosnek...
drobna uwaga...nie doprowadzajcie go do stanu ze zdjęcia..wystarczy zeszklić, ja niestety przedobrzyłem...
 i kilka filecików anchois ...w momencie gdy anchois się już rozpuszczą całkowicie  wrzucamy dobrze odsączone ogonki pieprzymy (pieprzem znaczy się) i trzymamy na lekkim ogniu jeszcze ok 10 minut w końcówce posypując startym serem...dojrzałym odpowiednio w miarę możliwości...(czyt. śmierdzącym)
Tę potrawę należy spożyć na gorąco, czyli bezpośrednio po przygotowaniu...
mnie smakowało bardzo, ale następnym razem postaram się odsączyć nieco bardziej z oliwy...tym bardziej, że zjadłem ją z grzankami z grilla z kawałeczkiem masła...:))

Bietole al pomodoro znaczy w sosie pomidorowym...;))
Tym razem poszedłem na lenia...udusiłem podgotowane ogonki w sosie pomidorowym wzbogacając go o nieco większą niż zazwyczaj ilość pieprzu i pokaźną ilością startego dojrzałego sera...:)

to co mi się nasunęło już po fakcie...
!. powinienem użyć mniejszej ilości sosu i wtedy lepiej komponowało by się do chleba , z którym  to zjadłem
 2. gdybym pokroił boćwinę na nieco mniejsze kawałki w obecnej postaci potrawa stanowiłaby idealny dodatek do makaronu..np. penne
pod względem smakowym-bomba...:))


wszystkie potrawy popijam rosso, ale w tym przypadku zaryzykowałbym coś białego, ale raczej z wyższej półki niż vino da tavola..:))