Przeprowadziłem wczoraj eksperyment...
znaczy jako, że nie znam hiszpańskiego, a dostępne w sieci przepisy są w tym właśnie języku postanowiłem odkryć opuncję sam i na własnym organizmie...
Wczoraj właśnie wpadł mi do głowy pomysł, aby ją zamarynować...
znalazłem kilka młodych liści, oczyściłem z kolców, pociąłem na kawałki i obgotowałem w lekko osolonej wodzie , do której wrzuciłem cebulę w całości...
do sporządzenia marynaty użyłem liścia laurowego, oregano, peperoncino, octu z białego wina, cebuli i łyżeczki cukru...
wrzuciłem opuncję do słoika...dodałem łyżkę tartego chrzanu, łyżkę musztardy z całymi ziarnkami gorczycy, popieprzyłem obficie czarnym pieprzem i zalałem gorącą zalewą...
postanowiłem trzymać tydzień w zalewie i zaryzykować spróbowanie..:D
nie mogłem się jednak opanować..
znaczy spróbowałem mojego eksperymenta marynowaną opuncję i jestem bardziej niż zadowolony z efektu...:)
jeśli miałbym przyrównać do czegoś to byłaby to jędrna marynowana papryka..
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pale ficchi d'india. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pale ficchi d'india. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 września 2012
niedziela, 2 września 2012
Jek zjeść kaktusa..??;)
podobno da się to zjeść...
a nawet mówią, że smaczne jest...:D
a nawet mówią, że smaczne jest...:D
ale przyznam, że nie powaliło mnie na kolana w tej wersji...:D
odsłona druga...
po obgotowaniu w wodzie z cebulą liście opuncji nabrały bardziej interesującego smaku i konsystencji...
z dodatkiem mięty i kilku kropel oliwy powstało orzeźwiające, podawane na zimno, antipasto...;)
po obgotowaniu w wodzie z cebulą liście opuncji nabrały bardziej interesującego smaku i konsystencji...
z dodatkiem mięty i kilku kropel oliwy powstało orzeźwiające, podawane na zimno, antipasto...;)
w tej wersji było już zdecydowanie lepiej... jeśli ktoś ma ochotę na coś podobno zdrowego mogę polecić. Musi się przegryźć nieco w lodówce..:)
odsłona trzecia i pewnie nie ostatnia..;)
cebulkę na Julkę, dużo peperoncino, albo meksykańskich odpowiedników i kapkę oliwy...
wołowinę, bądź kurczaka w cienkie paski..
i sru na patelnię...
potem opuncja , papryka ,pomidory i fasola...
natka pietruszki i sól
z lekka poddusić i sru na placek..;)
cebulkę na Julkę, dużo peperoncino, albo meksykańskich odpowiedników i kapkę oliwy...
wołowinę, bądź kurczaka w cienkie paski..
i sru na patelnię...
potem opuncja , papryka ,pomidory i fasola...
natka pietruszki i sól
z lekka poddusić i sru na placek..;)
w tej wersji polecam bez skrupułów :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)