W sumie jedynym novum jest dodanie kawałków łososia...
a jako, że rzecz się miała w Polsce cime są słoikowe..:)
oliwę zesmaczamy czosnkiem i anchois...
podsmażamy z lekka łososia w małych kawałkach...
i dodajemy cime...
chwilkę gotujemy razem i dorzucamy ugotowany makaron...
następnych kilka minut, żeby makaron nabrał smaku i
zdaje się, że znalazłem to danie randkowe, którego poszukiwałem, bo moja towarzyszka, aczkolwiek podejrzewałem o plucie i ukradkowe wrzucanie pod stół zjadła wszystko z apetytem..;)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cime di rape. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cime di rape. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 stycznia 2013
czwartek, 26 stycznia 2012
pizza fritta..albo jakoś tak..;D
zgodnie ze starożytnym włoskim przepisem na pizzę wymiąchałem pół kilo mąki z drożdżami i drugie pół z solą..jak już sobie odpoczęło to wymiąchałem razem ..i do lodówki..
posiekałem pomidory suszone,peperoncino, anchois i cime di rape..dodałem oliwek i wymiąchałem z ciastem....
porobiłem kuleczki..
a jak nieco podrosły sru do frytkownicy..
a teraz sobie mogę zagryzać bianco..;)
posiekałem pomidory suszone,peperoncino, anchois i cime di rape..dodałem oliwek i wymiąchałem z ciastem....
porobiłem kuleczki..
a jak nieco podrosły sru do frytkownicy..
a teraz sobie mogę zagryzać bianco..;)
niedziela, 18 grudnia 2011
Cime di rape z soczewicą...
owocka znalazłem..w rowie, żeby nie było...;PP
ale nie o tym miałem..jako, że debilny jestem w sprawach zakupów i albo kupuję to co mam w domu, albo dwa tygodnie na kawę do baru chodzę, bo zapominam kupić..
no i cime di rape sobie kupiłem zupełnie bez sensu...;)
na oliwę rzuciłem czosnek, peperoncino i anchois...
i pokrojony boczek...
w momencie , kiedy czosnek miał zamiar zrudzieć walnąłem mu szklankę bianco ...;)
i zanim się zredukowało do końca wrzuciłem pokrojone cime di rape i soczewicę...
podlałem wywarem warzywnym i gotowałem pod przykryciem..
końcowy akcent w postaci kilku kropel sosu sojowego, małego łyka balsamico, pieprzu i soli..
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Risotto alle cime di rape...;))
Dawno już miałem ochotę to zrobić, ale chyba obawiałem się porażki, a mówiąc szczerze nie wiedziałem jak to będzie pasowało do siebie... ale znalazłem natchnienie u wujka Googla...;))
Najpierw sobie ugotowałem te kwiatuszki niedorozwinięte...
czosnek zeszkliłem na oliwie od baby z dodatkiem anchois i peperoncino...
i sru... ryżu...na to...;))
pociąłem odsączone cime...
wrzuciłem do gara i podlałem wszystko wodą z gotowania...(w ramach recyklingu)
a po wyłączeniu gazu sypnąłem startym serem i pieprzem i masła ciut wrzuciłem...
no i zeżarłem... z rosso, ale bianco też dałoby radę..;))
i przyznam, że było dobre..a nawet bardzo dobre... teraz muszę spróbować jak się sprawdzi w tej kompozycji wyrób słoiczkowy...;))
Najpierw sobie ugotowałem te kwiatuszki niedorozwinięte...
czosnek zeszkliłem na oliwie od baby z dodatkiem anchois i peperoncino...
i sru... ryżu...na to...;))
pociąłem odsączone cime...
wrzuciłem do gara i podlałem wszystko wodą z gotowania...(w ramach recyklingu)
a po wyłączeniu gazu sypnąłem startym serem i pieprzem i masła ciut wrzuciłem...
no i zeżarłem... z rosso, ale bianco też dałoby radę..;))
i przyznam, że było dobre..a nawet bardzo dobre... teraz muszę spróbować jak się sprawdzi w tej kompozycji wyrób słoiczkowy...;))
niedziela, 21 listopada 2010
Kurczak z ryżem w sosie jakotakim...;))
To był dość interesujący eksperyment, a danie powstało z racji mojego łakomstwa, inspiracji potrawą pokazaną na forum kulinarnym i chyba niezbyt ładnej cechy mojego charakteru , określanej tutaj testa dura.
Jedna z koleżanek na forum pokazała kurczaka w sosie teriyaki podanym z ryżem z warzywami.
wg. przepisu powinno być tak...
papryka, cukinia, szalotka, marchewka, sos teriyaki, filety z kurczaka i ryż
z czego w domu miałem tylko kurczaka,ryż i marchewkę...;))
Z racji późnej pory mogłem niestety posiłkować się tylko pobliskim sklepem, gdzie oczywiście nie znalazłem nic... znaczy prawie nic, bo zakupiłem kilka składników potrzebnych do sosu...oczywiście bez głównego składnika jakim jest sos sojowy...;)
Składniki sosu teriyaki:
* 1/3 szklanki brązowego cukru
* 1 łyżeczka mielonego imbiru
* 1 szklanka rosołu wołowego
* 1/3 szklanka sosu sojowego
* 1 łyżeczka mączki ziemniaczanej
* 1/4 szklanki białego wina
zdecydowałem się na wielką improwizację z użyciem środków zastępczych...;))
Sos jakotaki
Pierś kurczaka pociąłem w kawałki, polałem odrobiną sosu i zostawiłem na godzinę.
W międzyczasie ugotowałem ryż i przygotowałem posiadane warzywa.
I tu znowu improwizacja...
pociąłem w plasterki marchew, połamałem zamrożone łodyżki cime di rape i pokroiłem ananasa z puszki...
marchew i cime wrzuciłem na patelnię na rozgrzaną oliwę (śladowa ilość) i po kilku minutach posypałem obficie mieszanką ziół do arrosto, pieprzem dodałem ananasa, poszatkowany ząbek czosnku i cebulę, podlałem odrobiną wody i przykryłem dusząc kilka minut...
Kiedy już osiągnęły stan gotowości odkryłem i odparowałem nadmiar powstałego sosu...powinny być w miarę "suche"....;))
Całość wyrzuciłem do rynienki i zmieszałem z ryżem...
Mięso z marynaty wyrzuciłem na rozgrzaną oliwę i podsmażyłem dodając na koniec sosu i dusząc w nim...ok 15 minut
Efekt końcowy był więcej niż zadowalający ... pod względem smakowym i estetycznym naprawdę super...
marchew nasyciła się przyprawami dając słony posmak
cime połączyły swą goryczkę z pieprzem
ananas wzbogacił się o delikatną nutę pieprzową
wszystko to w połączeniu z słodko-kwaśnym sosem o korzennym aromacie i w akompaniamencie białego wina stanowiło naprawdę rozkosz dla podniebienia...:))
Oczywiście nasunęły mi się w trakcie produkcji pewne uwagi krytyczne...może nie podważające jakości dania w postaci obecnej, ale niewątpliwie ulepszające go...
i następnym razem :
Jedna z koleżanek na forum pokazała kurczaka w sosie teriyaki podanym z ryżem z warzywami.
wg. przepisu powinno być tak...
papryka, cukinia, szalotka, marchewka, sos teriyaki, filety z kurczaka i ryż
z czego w domu miałem tylko kurczaka,ryż i marchewkę...;))
Z racji późnej pory mogłem niestety posiłkować się tylko pobliskim sklepem, gdzie oczywiście nie znalazłem nic... znaczy prawie nic, bo zakupiłem kilka składników potrzebnych do sosu...oczywiście bez głównego składnika jakim jest sos sojowy...;)
Składniki sosu teriyaki:
* 1/3 szklanki brązowego cukru
* 1 łyżeczka mielonego imbiru
* 1 szklanka rosołu wołowego
* 1/3 szklanka sosu sojowego
* 1 łyżeczka mączki ziemniaczanej
* 1/4 szklanki białego wina
zdecydowałem się na wielką improwizację z użyciem środków zastępczych...;))
Sos jakotaki
- 4 duże łyżki miodu z cytrusów
- około 70ml balsamico
- odrobina oliwy z oliwek (od baby oczywiście)
- imbir- spora łyżeczka
- cynamon
- goździki, skórka suszona pomarańczy, jabłka i cytryny (śladowa ilość)
- 1/2 szklanki białego wina
- 1 szklanka wywaru z krewetek
- łyżeczka mączki ziemniaczanej
Pierś kurczaka pociąłem w kawałki, polałem odrobiną sosu i zostawiłem na godzinę.
W międzyczasie ugotowałem ryż i przygotowałem posiadane warzywa.
I tu znowu improwizacja...
pociąłem w plasterki marchew, połamałem zamrożone łodyżki cime di rape i pokroiłem ananasa z puszki...
marchew i cime wrzuciłem na patelnię na rozgrzaną oliwę (śladowa ilość) i po kilku minutach posypałem obficie mieszanką ziół do arrosto, pieprzem dodałem ananasa, poszatkowany ząbek czosnku i cebulę, podlałem odrobiną wody i przykryłem dusząc kilka minut...
Kiedy już osiągnęły stan gotowości odkryłem i odparowałem nadmiar powstałego sosu...powinny być w miarę "suche"....;))
Całość wyrzuciłem do rynienki i zmieszałem z ryżem...
Mięso z marynaty wyrzuciłem na rozgrzaną oliwę i podsmażyłem dodając na koniec sosu i dusząc w nim...ok 15 minut
Efekt końcowy był więcej niż zadowalający ... pod względem smakowym i estetycznym naprawdę super...
cime połączyły swą goryczkę z pieprzem
ananas wzbogacił się o delikatną nutę pieprzową
wszystko to w połączeniu z słodko-kwaśnym sosem o korzennym aromacie i w akompaniamencie białego wina stanowiło naprawdę rozkosz dla podniebienia...:))
i następnym razem :
- mięso pokroję w cieniutkie plasterki, zanurzę w miodzie i usmażę na bardzo gorącej oliwie...tak, żeby utworzyła się chrupka powłoka...;)
- w zastępstwie ananasa dodam cukinii
- postaram się również zamiast cime użyć papryki
piątek, 19 listopada 2010
Orecchiette al cime di rape...;)) 2
Opisywałem już sposób przyrządzenia dań z tego "warzywka" ze słoika...
cime di rape con faggioli
orecchiette al cime di rape
i obiecywałem sobie , że przyrządzę tę potrawę jak tylko pojawią się świeże cime w sprzedaży...;))
Danie jest genialnie proste , aczkolwiek zdarzają się różnice w sposobie przyrządzania...dlatego za zgodą i błogosławieństwem autorki, podaję linka do sposobu nr1, sam zaś zajmę się pokazaniem jak przygotowuję to danie ja...;))
Pierwszą czynnością w procesie przygotowania potrawy jest oczyszczenie i przebranie cime di rape...należy wybrać te partie rośliny, które nie są jeszcze zbyt twarde i włókniste...:))
cime di rape con faggioli
orecchiette al cime di rape
i obiecywałem sobie , że przyrządzę tę potrawę jak tylko pojawią się świeże cime w sprzedaży...;))
Danie jest genialnie proste , aczkolwiek zdarzają się różnice w sposobie przyrządzania...dlatego za zgodą i błogosławieństwem autorki, podaję linka do sposobu nr1, sam zaś zajmę się pokazaniem jak przygotowuję to danie ja...;))
Pierwszą czynnością w procesie przygotowania potrawy jest oczyszczenie i przebranie cime di rape...należy wybrać te partie rośliny, które nie są jeszcze zbyt twarde i włókniste...:))
Po wyselekcjonowaniu części przeznaczonych do dalszej obróbki, myjemy je i wrzucamy do garnka z wrzącą, dobrze osoloną wodą ... Gotowanie cime trwa około 10 minut...wybieramy warzywo łyżką cedzakową i po doprowadzeniu wody do powtórnego wrzenia, wrzucamy orecchiette ...
w międzyczasie na głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę...oczywiście najlepiej od baby... i wrzucamy do niej 1-2 ząbki czosnku, peperoncino i kilka filecików anchois...;))
W momencie ,, kiedy anchois się rozpuściły, a oliwa przejęła zapach czosnku wrzucamy odsączone cime na patelnię i trzymamy na wolnym ogniu , mieszając przez kilka minut...
Odcedzamy makaron, zostawiając nieco wody wrzucamy zawartość patelni, mieszamy i wykładamy na talerze...
jeśli ktoś lubi można dodać pieprzu, którego ja osobiście dosypuję sporą garść w momencie wyłożenia cime na patelnię...:))
środa, 29 września 2010
cime di rape con fagioli
Przepis podaję w dwu wersjach...dla leniwych, cierpiących na brak czasu i cime di rape oraz tradycyjny...dla tych , którzy mogą sobie pozwolić na rozkosze gotowania...;))
dzisiaj dla leniwych...jutro uzupełnię...:))
dzisiaj dla leniwych...jutro uzupełnię...:))
wersja dla leniwych zajmuje około 10 minut...wystarczy zmieszać na patelni cime di rape pikantne ze słoika i fasolkę z puszki po lekkim odsączeniu ...
wersja normalna , nieco dłuższa jutro...:))
obiecałem i nie dotrzymałem, ale już nadrabiam...:))
wersja dla mających więcej czasu...
fasolę namoczyć dzień wcześniej i ugotować...
po odcedzieniu wodę użyć do ugotowania cime di rape...
i teraz zachodzą drobne dysonansy...jadłem tę potrawę u dwu znajomych...jeden używał tylko oliwy z oliwek, drugi słoniny..obie wersje były super dobre...chociaż bez peperoncino, które z kolei jest moim wymysłem..;))
po ugotowaniu cime di rape na patelnię z oliwą i podrumienionym czosnkiem rzucamy fasolę i cime ... pokrojoną słoninę wrzucamy tuż po czosnku...cime nie odcedzamy zbytnio dodając trochę wody na patelnię...pieprz i sól do smaku..:))
czwartek, 26 sierpnia 2010
Orecchiette al cime di rape...;))
dzisiejszy obiad to wynik mojego lenistwa i abnegacji...
w oryginale to by się nazywało orecchiette al cime di rape, ale...
po jeden zamiast orecchiette wrzuciłem tofe...no bo mi się do sklepu iść nie chciało...
zamiast cime świeże użyłem ze słoika...o tej porze nie rosną...
cime i czosnek...(też słoikowy) na patelnię...makaron do gara...
i jeszcze te niedorośnięte rybki co to nie wiem jak się pisze dorzuciłem...też ze słoika...;ppp
słoik jako dowód rzeczowy...;pp
w oryginale to by się nazywało orecchiette al cime di rape, ale...
po jeden zamiast orecchiette wrzuciłem tofe...no bo mi się do sklepu iść nie chciało...
zamiast cime świeże użyłem ze słoika...o tej porze nie rosną...
cime i czosnek...(też słoikowy) na patelnię...makaron do gara...
i jeszcze te niedorośnięte rybki co to nie wiem jak się pisze dorzuciłem...też ze słoika...;ppp
słoik jako dowód rzeczowy...;pp
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























