Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pietruszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pietruszka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 grudnia 2012

dorsz w sosie bazyliowo-pietruszkowym..;)

jako, że niedługo moja dachowa bazylia się obrazi i zrzuci liście, postanowiłem coś z nią zrobić...
do jedzenia znaczy...
wrzuciłem filety z dorsza do pieca na 20 minut w 200 C...
wymiąchałem tę bazylię z natką pietruszki, czosnkiem, solą, sokiem z cytryny, oliwą i posiekanym peperoncino o mocy habanero...;)
proste i skuteczne..znaczy wypaliłem się do cna...;)
Obrazek

sobota, 18 lutego 2012

Fegato al limone e prezzemolo..znaczy wątroba w sosie pietruszkowo-cytrynowym...czy jakoś tak..;)

sobie zaposiadłem drogą kupna wątrobę cielęcą...

Obrazek

i tak sobie myślałem po drodze ze sklepu...z cebulką..ziemniaczkami..hmm...
ale wróciłem do domu i sobie tak pomyślałem, że może by tak cóś nowego...wpadła mi w oko alla veneziana, że niby po wenecku...ale, że jak to mówią "złej baletnicy to i majtki przeszkadzają" więc albo mi wino nie pasowało, albo jakiś dodatek, albo lenistwo włąsne i w sumie wyewoluowałem w kierunku fegato al sugo di limone e prezzemolo co w wolnym tłumaczeniu znaczy w sosie cytrynowo-pietruszkowym..;)
wymerdałem natkę z sokiem z cytryny , czosnkiem i solą..
Obrazek

zalecali czosnek w proszku, ale użyłem zmiażdżonego..
zesmaczyłem oliwę szałwią..
Obrazek

co prawda nie zalecali, ale spodobało mi się z innego przepisu, a szwendał mi się jeszcze świeży po kuchni...przecież nie wyrzucę..;D
szałwię wywaliłem i walnąłem wątrobę..tym razem zgodnie z zaleceniami na ostrym ogniu obracałem kilka razy...znaczy tak, żeby środek został różowy..;)
Obrazek

wywaliłem ją na talerz i zgodnie z zaleceniem wrzuciłem to co namieszałem..pomiąchałem, pomiąchałem...
i sru na tą wątrobę na talerzu...:)
Obrazek

i oni właśnie zalecili mi mocne , zdecydowane w smaku rosso...znaczy się zastosowałem..:D

poniedziałek, 16 stycznia 2012

tiella pugliese..;)

tiella pugliese...
znaczy..
na oliwę plasterki ziemniaków, cebula, czosnek a na to cozze...

Obrazek

natka pietruszki, i ryż..pomidory i ziemniaki, a na wierzch starty ser...:)
Obrazek
podlać wodą , przykryć i włożyć do piekarnika... :)
Obrazek

środa, 15 grudnia 2010

taki sobie wynalazek...;))

Ponieważ jeszcze w pamięci mam smak sycylijskich arancini , a zostało mi z obiadu ryżu ( o tym, że mi się nie chciało robić  nic nie będę pisał...;)) ) wymieszałem go ze startym pecorino i natką pietruszki , popieprzyłem , ulepiłem kuleczki i obtoczyłem w rozbitym popieprzonym i posolonym jajku i bułce tartej...


zastanawiałem się co prawda nad opcją podduszenia ich jeszcze w sosie pomidorowym i podania w zanurzeniu, ale wydzielały zbyt zachęcający jak na moją słabą silną wolę aromat...
no mówiąc po ludzku zeżarłem...;))

i tak sobie wymyśliłem , że te kuleczki to doskonały sposób na pozbycie się różnego typu resztek farszów, jarzynek, itp.
dlatego jutro zrobię sobie mały zapasik takich kuleczek o różnych smakach ...
tak do przegryzania...;))

sobota, 4 grudnia 2010

spaghetti aglio, olio, peperoncino... i oczywiście prezzemolo...;))

To najprostsze danie kuchni włoskiej jest jednocześnie najbardziej zdradliwe i trudne do wykonania...;))
Dlaczego...???
dlatego, że tak naprawdę w swojej prostocie, każdy ze składników urasta do kluczowej roli...w tym daniu nie da się zamaskować sosem pomidorowym niedoskonałości makaronu...czy też nadmiaru czosnku...tutaj wszystko musi współgrać..:))

obrany czosnek na oliwę od baby razem z peperoncino... pod koniec dodałem część natki pietruszki, resztę zostawiając do przybrania makaronu na talerzu...;))

poniedziałek, 29 listopada 2010

Karczochy ... odsłona pierwsza ...;))

jak go zobaczyłem to mi ślinka pociekła...;))
przytachałem do domu i...

Karczochy alla Romana


Obrazek
zostawiamy około 5 cm ogonka

Obrazek
to co twarde odcinamy i około 1.3 wysokości główki karczocha

Obrazek
łyżeczką usuwamy środek karczocha...
 pogiąłem łyżeczkę...:(

Obrazek

za karę go w wodzie z octem podtopiłem...;))
i żeby nie zczerniał przez przypadek..może być woda z cytryną..nawet lepiej...;))

Obrazek

czosnek ,natka pietruszki, oliwa od baby, bułka tarta i szczypta soli...powinna być jeszcze mięta, ale nie lubię...;))
znaczy coby tę dziurę zatkać...

Obrazek

i na oliwę...

Obrazek

a po 2 minutach się rozmyśliłem, namyśliłem i chlupnąłem wody...tak do połowy...

Obrazek

po 20 minutach zmiękł...i prosił o wyjęcie...

Obrazek


Obrazek


Obrazek

a do tego białe i grzanki...;))

chociaż może to być super contorno do mięs wszelakich... w przepisie oryginalnym co prawda nie każą pieprzyć, ale połowę zjadłem bez, a połowę posypałem pieprzem i wcale mu to nie zaszkodziło...:))

Obrazek

niedziela, 21 listopada 2010

Krewetki z ananasem...;))

Przepis kradziony o stąd , ale za zgodą i błogosławieństwem autorki i dla niepoznaki zmodyfikowany...
Nie będę pisał co zmieniłem..każdy może sobie porównać, napiszę tylko jak przyrządziłem...:))

Na kropli oliwy od baby zeszkliłem posiekany ząbek czosnku, dodałem masła i wrzuciłem obrane krewetki...kiedy zmieniły już kolor podlałem białym winem...;))
Po lekkim odparowaniu wina wrzuciłem ananasa i dość obficie popieprzyłem, dodając również szczyptę soli...i natkę pietruszki...:)
Nie soliłbym, gdybym krewetki wrzucał w całości... a pieprz i natka pietruszki nieodzownie kojarzą mi się z krewetkami...;))

Jak widać na zdjęciu podlałem je również powstałym sosem... mnie akurat bardzo on smakował, jeśli jednak miałbym spożywać je na zimno, a nie w formie gorącej przekąski nie robiłbym tego...

W międzyczasie przygotowałem na grillu grzanki , na które położyłem po kawałeczku masła, całość popijając pozostałym winem...:))

 Wymyśliłem sobie tak podczas jedzenia, że całkiem dobrze smakowałoby to danie, gdybym położył po krewetce i kawałku ananasa na grzankę i polał ją nieco sosem...:))

Kurczak z ryżem w sosie jakotakim...;))

To był dość interesujący eksperyment, a danie powstało z racji mojego łakomstwa, inspiracji potrawą pokazaną na forum kulinarnym i chyba niezbyt ładnej cechy mojego charakteru , określanej tutaj testa dura.
Jedna z koleżanek na forum pokazała kurczaka w sosie  teriyaki podanym z ryżem z warzywami.
 wg. przepisu powinno być tak...
papryka, cukinia, szalotka, marchewka, sos teriyaki, filety z kurczaka i ryż


z czego w domu miałem tylko kurczaka,ryż i marchewkę...;))
Z racji późnej pory mogłem niestety posiłkować się tylko pobliskim sklepem, gdzie oczywiście nie znalazłem nic... znaczy prawie nic, bo zakupiłem kilka składników potrzebnych do sosu...oczywiście bez głównego składnika jakim jest sos sojowy...;)


Składniki sosu teriyaki:

* 1/3 szklanki brązowego cukru
* 1 łyżeczka mielonego imbiru
* 1 szklanka rosołu wołowego
* 1/3 szklanka sosu sojowego
* 1 łyżeczka mączki ziemniaczanej
* 1/4 szklanki białego wina

 
zdecydowałem się na wielką improwizację z użyciem środków zastępczych...;))

Sos jakotaki
  • 4 duże łyżki miodu z cytrusów
  •  około 70ml balsamico
  •  odrobina oliwy z oliwek (od baby oczywiście)
  •  imbir- spora łyżeczka
  •  cynamon
  •  goździki, skórka suszona pomarańczy, jabłka i cytryny (śladowa ilość)
  • 1/2 szklanki białego wina
  •  1 szklanka wywaru z krewetek
  • łyżeczka mączki ziemniaczanej
Miód , balsamico, oliwę, wywar i przyprawy do garnka i doprowadziłem do wrzenia na wolnym ogniu...dodając na koniec wino z rozpuszczoną mączką ziemniaczaną... gotowałem jeszcze ok 20 minut w celu odparowania i uzyskania pożądanej konsystencji...;)


Pierś kurczaka pociąłem w kawałki, polałem odrobiną sosu i zostawiłem na godzinę.
W międzyczasie ugotowałem ryż i przygotowałem posiadane warzywa.
I tu znowu improwizacja...
 pociąłem w plasterki marchew, połamałem zamrożone łodyżki cime di rape i pokroiłem ananasa z puszki...
 marchew i cime wrzuciłem na patelnię na rozgrzaną oliwę (śladowa ilość) i po kilku minutach posypałem obficie mieszanką ziół do arrosto, pieprzem dodałem ananasa, poszatkowany ząbek czosnku i cebulę, podlałem odrobiną wody i przykryłem dusząc kilka minut...
Kiedy już osiągnęły stan gotowości odkryłem i odparowałem nadmiar powstałego sosu...powinny być w miarę "suche"....;))
Całość wyrzuciłem do rynienki i zmieszałem z ryżem...
 Mięso z marynaty wyrzuciłem na rozgrzaną oliwę i podsmażyłem dodając na koniec sosu i dusząc w nim...ok 15 minut

Efekt końcowy był więcej niż zadowalający ... pod względem smakowym i estetycznym naprawdę super...


marchew nasyciła się przyprawami dając słony posmak

cime połączyły swą goryczkę z pieprzem
ananas wzbogacił się o delikatną nutę pieprzową
wszystko to w połączeniu z słodko-kwaśnym sosem o korzennym aromacie i w akompaniamencie białego wina stanowiło naprawdę rozkosz dla podniebienia...:))




Oczywiście nasunęły mi się w trakcie produkcji pewne uwagi krytyczne...może nie podważające jakości dania w postaci obecnej, ale niewątpliwie ulepszające go...
i następnym razem :
  • mięso pokroję w cieniutkie plasterki, zanurzę w miodzie i usmażę na bardzo gorącej oliwie...tak, żeby utworzyła się chrupka  powłoka...;)
  • w zastępstwie ananasa dodam cukinii
  • postaram się również zamiast cime użyć papryki 
Myślę również, że do sosu niekoniecznie potrzebny jest wywar z krewetek...do kurczaka pasuje jak najbardziej, ale można przecież użyć również z kurczaka...;>

środa, 17 listopada 2010

Krewetki na maśle..;))

Panienki pozbawiłem ubranek i zbędnych kłaczków...
pociąłem natkę pietruszki i czosnek...

Obrazek

wrzuciłem czosnek na odrobinkę rozgrzanej oliwy od baby...a jak już zaczęło ładnie pachnieć dorzuciłem panienki...kiedy zaczęły się czerwienić dorzuciłem kawałek masła, posoliłem i popieprzyłem solidnie...

Obrazek

a na koniec wsypałem natkę pietruszki...

Obrazek

i mieszałem jeszcze kilka minut...;))

Obrazek