jedziemy dalej z gołabkami..;)
znaczy ryżu mi się za dużo ugotowało i wymyśliłem sobie deser...
znaczy wymiąchałem ryż z cynamonem i skórką cytryny...
jajka z cukrem, cukrem waniliowym, mlekiem i namoczonymi wcześniej rodzynkami
potem wymiąchałem te dwa wymiąchane poprzednio i wlałem do foremki..
potem 30 minut w 180 i 40 minut w 140
obłożyłem plasterkami opuncji i tak sobie pomyślałem, że bym coś jeszcze wymiąchał, więc wymiąchałem miąższ z opuncji z amaro
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 stycznia 2013
środa, 5 września 2012
Risotto z cukinią..;)
risotto z cukinią zrobić umie każdy...na swój sposób, więc też sobie pokombinowałem..;)
zesmaczyłem oliwę drobno posiekaną cebulą..;)
stostowałem ryż i srujnąłem bianco..odrobinkę...no i podlałem rosołem kurzym, miąchałem, podlewałem, miąchałem..
w 3/4 tego podlewania wrzuciłem cukinię..tak, żeby zachowała jędrność...
pod koniec natkę pietruszki
po ostatnim podlaniu bazylię...
a po wyłączeniu gazu wrzuciłem kawałek masła i startej cacioricoty, przykryłem i wziąłem w łapę narzędź, coby zwabionych zapachem sąsiadów odpędzać..:D
zesmaczyłem oliwę drobno posiekaną cebulą..;)
stostowałem ryż i srujnąłem bianco..odrobinkę...no i podlałem rosołem kurzym, miąchałem, podlewałem, miąchałem..
w 3/4 tego podlewania wrzuciłem cukinię..tak, żeby zachowała jędrność...
pod koniec natkę pietruszki
po ostatnim podlaniu bazylię...
a po wyłączeniu gazu wrzuciłem kawałek masła i startej cacioricoty, przykryłem i wziąłem w łapę narzędź, coby zwabionych zapachem sąsiadów odpędzać..:D
wtorek, 3 kwietnia 2012
risotto alla siciliana con carciofi..;)
rosół sobie ugotowałem..na zwłokach kurczaka... i z dużą ilością warzyw..dobry...
w sumie to tylko skosztowałem..znaczy wyżarłem to ze środka i sobie pomyślałem, że taki rosoł bez niczego to jakoś tak głupio jeść...;)
to sobie pomarańczę kupiłem...i takie cóś alla szalotka...;)
obtarłem tę skórkę z pomarańcza..i podsuszyłem na patelni..na wiórki..
posiekałem drobno tę niby szalotkę i czosnek..dodałem im do towarzystwa kilka anchois..i sru na rozgrzaną oliwę..;)
jak się rybki rozpuściły walnąłęm karczochami..
a po 10 minutach ryżu..sypnąłem znaczy się...
podprażyłem go nieco i sru rosołku...
itd..itp..a na koniec pecorino..
i w sumie dobre, a nawet bardzo dobre było, ale gdybym dał tylko wodę zamiast rosołku byłoby lepsze..znaczy czystsze smakowo..:)
w sumie to tylko skosztowałem..znaczy wyżarłem to ze środka i sobie pomyślałem, że taki rosoł bez niczego to jakoś tak głupio jeść...;)
to sobie pomarańczę kupiłem...i takie cóś alla szalotka...;)
obtarłem tę skórkę z pomarańcza..i podsuszyłem na patelni..na wiórki..
posiekałem drobno tę niby szalotkę i czosnek..dodałem im do towarzystwa kilka anchois..i sru na rozgrzaną oliwę..;)
jak się rybki rozpuściły walnąłęm karczochami..
a po 10 minutach ryżu..sypnąłem znaczy się...
podprażyłem go nieco i sru rosołku...
itd..itp..a na koniec pecorino..
i w sumie dobre, a nawet bardzo dobre było, ale gdybym dał tylko wodę zamiast rosołku byłoby lepsze..znaczy czystsze smakowo..:)
niedziela, 25 marca 2012
karkówka na ostro w sosie karmelowym..;)
Julienne to tak jakby Julka po naszemu..???
znaczy pociąłem cebulę, marchewkę jak tę Julkę..znaczy alla Julka...karkówkę zresztą też pociąłem...w paseczki...
no i potem to istne wariactwo .. znaczy patelnie brudziłem..
zesmaczyłem oliwę peperoncino i czosnkiem i wywaliłem z patelni...
wrzuciłem na oliwę karkówkę, a jak już się zmiękczyła cebulę..jak się zesmażyła cebula patelnia na bok i na drugiej zesmażyłem marchewkę i potem selera..znaczy łodygę jedną też sobie z rozpędu pociąłem..ale Julka już z tym nie ma nic wspólnego..;)
i na bok..
wdo rondelka wlałem 1/2 szklanki wody i tyleż samo cukru..jak zrudziało to jeszcze dolałem wody..potem sosu sojowego, ociupinkę cynamonu, gałki, curry i więcej niż ociupinę pieprzu..troszkę zredukowałem..w międzyczasie wszystko co wcześniej pieczołowicie smażyłem na kilku patelniach wrzuciłem na jedną...
posoliłem, polałem balsamico..solidnie... zredukowałem..wlałem karmel z przyprawami..
zredukowałem...
i zjadłem..:)
znaczy pociąłem cebulę, marchewkę jak tę Julkę..znaczy alla Julka...karkówkę zresztą też pociąłem...w paseczki...
no i potem to istne wariactwo .. znaczy patelnie brudziłem..
zesmaczyłem oliwę peperoncino i czosnkiem i wywaliłem z patelni...
wrzuciłem na oliwę karkówkę, a jak już się zmiękczyła cebulę..jak się zesmażyła cebula patelnia na bok i na drugiej zesmażyłem marchewkę i potem selera..znaczy łodygę jedną też sobie z rozpędu pociąłem..ale Julka już z tym nie ma nic wspólnego..;)
i na bok..
wdo rondelka wlałem 1/2 szklanki wody i tyleż samo cukru..jak zrudziało to jeszcze dolałem wody..potem sosu sojowego, ociupinkę cynamonu, gałki, curry i więcej niż ociupinę pieprzu..troszkę zredukowałem..w międzyczasie wszystko co wcześniej pieczołowicie smażyłem na kilku patelniach wrzuciłem na jedną...
posoliłem, polałem balsamico..solidnie... zredukowałem..wlałem karmel z przyprawami..
zredukowałem...
i zjadłem..:)
poniedziałek, 5 marca 2012
risotto al bianco czyli sprzątanie lodówki..;)
tak mi się smutno zrobiło na widok selera i cukini..w sensie, że zaczynały marnieć w oczach, że postanowiłem coś z nimi zrobić..
w sumie to zmierzałem w kierunku makaronu..nawet sobie fenkuła z lodówki wyjąłem dzikiego, żeby z makaronem ugotować, ale nie uprzedzajmy wypadków..;)
wrzuciłem anchois, czosnek i peperoncino na oliwę..
jak już się zaromatyzowała wrzuciłem te warzywne nieszczęścia...
podsmażyłem nieco..i w momencie gdy zredukował się cukiniowo-selerowy sosik...pomyśleliście sobie..sruu bianco..?? nie..sypnąłem dla odmiany ryżu..;)
stostowałem go nieco..i sru bianco...:D
no i tak na przemian..bianco...miąchanie... bianco...miąchanie...bianco...miąchanie...woda... miąchanie... woda... miąchanie...gorgonzola ..miąchanie
sól ,pieprz, woda ,miąchanie...
no i na wierzch dla Rybki trochę trójkolorowego pieprzu z młynka..;PP
w sumie to zmierzałem w kierunku makaronu..nawet sobie fenkuła z lodówki wyjąłem dzikiego, żeby z makaronem ugotować, ale nie uprzedzajmy wypadków..;)
wrzuciłem anchois, czosnek i peperoncino na oliwę..
jak już się zaromatyzowała wrzuciłem te warzywne nieszczęścia...
podsmażyłem nieco..i w momencie gdy zredukował się cukiniowo-selerowy sosik...pomyśleliście sobie..sruu bianco..?? nie..sypnąłem dla odmiany ryżu..;)
stostowałem go nieco..i sru bianco...:D
no i tak na przemian..bianco...miąchanie... bianco...miąchanie...bianco...miąchanie...woda... miąchanie... woda... miąchanie...gorgonzola ..miąchanie
sól ,pieprz, woda ,miąchanie...
no i na wierzch dla Rybki trochę trójkolorowego pieprzu z młynka..;PP
czwartek, 16 lutego 2012
kurczak curry i ryż z warzywami...;)
pada kurna, a w czasie deszczu dzieci się nudzą...;)
więc w ramach tej nudy pomyłem wszystkie gary...ale potem pomyślałem sobie, że tak jakby za czysto w tej kuchni...więc ugotowałem ryż...
ale w jednym garnku tylko...:(
to pociąłem kilka ząbków czosnku w plasterki...
tak mi się spodobało to cięcie, że jeszcze pociąłem kilka marchewek...
ale i tak za czysto było....
to sobie ten czosnek usmażyłem..takie chipsy sobie zrobiłem...
szkoda mi było wylewać oliwy z patelni, więc jeszcze usmażyłem na niej marchewkę...
posypałem hojnie cukrem..polałem balsamico, a na koniec popieprzyłem i posoliłem, bo kto to widział, żeby słodką marchewkę jeść...;)
czosnek tym razem, dla urozmaicenia posiekałem ;)
rzuciłem go na oliwę...potem walnąłem cukinię..podsmażyłem nieco...podzieliłem się bianco i walnąłem natki...popieprzyłem, posoliłem...zredukowałem do zera..i o:
więc w ramach tej nudy pomyłem wszystkie gary...ale potem pomyślałem sobie, że tak jakby za czysto w tej kuchni...więc ugotowałem ryż...
ale w jednym garnku tylko...:(
to pociąłem kilka ząbków czosnku w plasterki...
tak mi się spodobało to cięcie, że jeszcze pociąłem kilka marchewek...
ale i tak za czysto było....
to sobie ten czosnek usmażyłem..takie chipsy sobie zrobiłem...
szkoda mi było wylewać oliwy z patelni, więc jeszcze usmażyłem na niej marchewkę...
posypałem hojnie cukrem..polałem balsamico, a na koniec popieprzyłem i posoliłem, bo kto to widział, żeby słodką marchewkę jeść...;)
i w ten sposób powstała marchewka karmelizowana...:D
Jako, że ilość brudnych garów nadal mnie nie satysfakcjonowała pokroiłem jeszcze w plasterki cukinię...
czosnek tym razem, dla urozmaicenia posiekałem ;)
rzuciłem go na oliwę...potem walnąłem cukinię..podsmażyłem nieco...podzieliłem się bianco i walnąłem natki...popieprzyłem, posoliłem...zredukowałem do zera..i o:
jeszcze jedną miseczkę udało mi się upaćkać marynując plastry z piersi kurczaka w bianco z dodatkiem balsamico, sosu sojowego, listka szałwii i czosnku...
następną miąchając warzywa z ryżem...
kurczaka usmażyłem na oliwie,posypałem curry, potem wlałem marynatę, a na koniec zagęściłem skrobią kukurydzianą...;)
następną miąchając warzywa z ryżem...
kurczaka usmażyłem na oliwie,posypałem curry, potem wlałem marynatę, a na koniec zagęściłem skrobią kukurydzianą...;)
poniedziałek, 16 stycznia 2012
tiella pugliese..;)
tiella pugliese...
znaczy..
na oliwę plasterki ziemniaków, cebula, czosnek a na to cozze...
natka pietruszki, i ryż..pomidory i ziemniaki, a na wierzch starty ser...:)
podlać wodą , przykryć i włożyć do piekarnika... :)
znaczy..
na oliwę plasterki ziemniaków, cebula, czosnek a na to cozze...
natka pietruszki, i ryż..pomidory i ziemniaki, a na wierzch starty ser...:)
podlać wodą , przykryć i włożyć do piekarnika... :)
czwartek, 22 grudnia 2011
arancini odsłona druga i pewnie nie ostatnia..;)
W sumie jak wszystkie dobre pomysły i smaczne, również tym razem natchnienie przyszło znienacka...
Arancini robiłem już jakiś czas temu i wczoraj rozmawiając ze znajomą..Sycylijka notabene...z lekka się posprzeczaliśmy...może nawet nie tyle posprzeczaliśmy, co mieliśmy inne zdania na temat sposobu ich przygotowywania. Finał dyskusji był taki, ze wziąłem od niej przepis i obiecałem zrobić w jej wersji, ale...
Bo niestety, albo na szczęście zawsze się wkradnie jakieś, ale i chochlik kuchenny podszepnie mi coś innego...:D
Arancini wg Irene
1. Przygotować sos pomidorowy z mięsem mielonym... cebula na oliwę, mięso, groszek zielony i passata pomidorowa..
2. ugotować ryż i wymieszać ze startym serem i odrobiną sosu bez mięsa
3. uformować kulki, nafaszerować, usmażyc..
w necie znalazłem inny przepis...również domowy...;)
ryż -320 g
mięso siekane-100g
pelati -250g
caciocavallo tarty -60 g
jajka -5
szafran
cebula -100g
bianco
oliwa 3 łyżki
olej do smażenia
sól pieprz
i w sumie to połączyłem oba po swojemu , zawiozłem znajomym i ... odniosłem sukces kulinarny...:)))
z milimetrową precyzją posiekaną cebulę podsmażyłem na oliwie
na to rzuciłem mięso siekane...
sól i pieprz, a następnie bianco...kiedy się zredukowało pomidory i groszek...
na wolnym ogniu gotowałem prawie godzinę (musi być bardzo gęsty)
w międzyczasie pokroiłem mozzarellę i ugotowałem ryż...al dente...;)
po odcedzeniu ryżu wrzuciłem do niego 5 żółtek (białka zostały do obtaczania) starty ser i szafran...
odczekałem, aż nieco przestygnie i uruchomiłem linię produkcyjną...;)
jedziemy od prawej do lewej...formujemy miseczkę z ryżu na dłoni..nakładamy sos, kawałek mozzarelli i zamykamy miseczkę następną porcją ryżu...białko, bułka tarta i 30 minut odpoczynku przed smażeniem...
Arancini robiłem już jakiś czas temu i wczoraj rozmawiając ze znajomą..Sycylijka notabene...z lekka się posprzeczaliśmy...może nawet nie tyle posprzeczaliśmy, co mieliśmy inne zdania na temat sposobu ich przygotowywania. Finał dyskusji był taki, ze wziąłem od niej przepis i obiecałem zrobić w jej wersji, ale...
Bo niestety, albo na szczęście zawsze się wkradnie jakieś, ale i chochlik kuchenny podszepnie mi coś innego...:D
Arancini wg Irene
1. Przygotować sos pomidorowy z mięsem mielonym... cebula na oliwę, mięso, groszek zielony i passata pomidorowa..
2. ugotować ryż i wymieszać ze startym serem i odrobiną sosu bez mięsa
3. uformować kulki, nafaszerować, usmażyc..
w necie znalazłem inny przepis...również domowy...;)
ryż -320 g
mięso siekane-100g
pelati -250g
caciocavallo tarty -60 g
jajka -5
szafran
cebula -100g
bianco
oliwa 3 łyżki
olej do smażenia
sól pieprz
i w sumie to połączyłem oba po swojemu , zawiozłem znajomym i ... odniosłem sukces kulinarny...:)))
z milimetrową precyzją posiekaną cebulę podsmażyłem na oliwie
na to rzuciłem mięso siekane...
sól i pieprz, a następnie bianco...kiedy się zredukowało pomidory i groszek...
na wolnym ogniu gotowałem prawie godzinę (musi być bardzo gęsty)
w międzyczasie pokroiłem mozzarellę i ugotowałem ryż...al dente...;)
po odcedzeniu ryżu wrzuciłem do niego 5 żółtek (białka zostały do obtaczania) starty ser i szafran...
odczekałem, aż nieco przestygnie i uruchomiłem linię produkcyjną...;)
jedziemy od prawej do lewej...formujemy miseczkę z ryżu na dłoni..nakładamy sos, kawałek mozzarelli i zamykamy miseczkę następną porcją ryżu...białko, bułka tarta i 30 minut odpoczynku przed smażeniem...
Są smaczne zarówno na zimno, jak i na ciepło. Pomimo różnorodności w sposobie ich wykonania istnieje jedna reguła, której na Sycylii się przestrzega...
arancini z sosem, czyli jak te powyżej powinny mieć kształt gruszkowaty, bez sosu, z masłem, pieprzem i serem okrągły, a z farszem warzywnym owalny...:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































