przygotowanie co prawda trwa trochę, ale efekt końcowy wart jest wszelkich wysiłków..:)
cebulę pociąłem na cieniutkie plasterki i rzuciłem na rozgrzaną
oliwę..zesmażyłem na niewielkim ogniu ciągle mieszając, a gdy się
zezłociła dodałem 1/2 szklanki wody, zmniejszyłem ogień i dusiłem pod
przykryciem około 10 minut..
wrzuciłem wątrobę pociętą na niewielkie i cienkie kawałki i zwiększyłem
płomień smażąc ją ok 10 minut z każdej strony, soląc i pieprząc...
rozpuściłem w kąpieli wodnej 2 łyżki miodu w łyżce balsamico z dodatkiem liścia laurowego... dodałem do gara ...zredukowałem...
i warto było..:)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wątroba wołowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wątroba wołowa. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 grudnia 2012
czwartek, 6 września 2012
wątroba cielęca w sosie pomidorowym na zimno..;)
w sumie to zaplanowałem sobie na obiad ziemniaki z sadzonym i zsiadłym
mlekiem, ale przechodziłem obok mojego ulubionego sklepu i pomyślałem,
że zajdę..znaczy tak sobie o wątróbce pomyślałem..nieśmiało..
zaszedłem na stoisko mięsne..niby jest, ale jakaś taka podejrzana..więc zasięgnąłem informacji u personelu..
znaczy cielęca...nie wieprzowa..zacząłem krzywić ryja na wszelkie możliwe sposoby, bo jakoś tak wołowa mi nie tego..i kierowniczka się wynurzyła..
-jak tak bardzo chcesz to ja ci zamówię na czwartek..
-znaczy ja to chcę, tylko nie wiem, czy będę w stanie odebrać..
-to ja ci do domu przyniosę, tylko daj mi znać najpóźniej w poniedziałek...
znaczy mam dzwonić..;)
no i tą cielęcą wziąłem..wątrobę znaczy...
i sobie wynalazłem takiego przepisa..
wątroba cielęca w sosie na zimno..
w sumie nie więcej niż 30 minut roboty...
jedzenia też w sumie nie więcej..:(
oczywiście zmodyfikowałem nieco..
znaczy kazali do rondla wrzucić puszkę pomidorów pelatych..w sensie 0,5 kg..miałem tylko 0,4 w grubą kostkę..ząbek czosnku, pęczek natki pietruszki posiekany i tyleż samo bazylii..gotować na wolnym ogniu coby się stężało nieco..i kazali kostkę rosołową wrzucić, ale zaniechałem wlewając resztę rosołu...;)
jak już stężeje nakazali wlać szklankę octu winnego..znaczy wlałem 1/2 i jeśli ktoś nie przepada lepiej mniej..:)
gotować dalej , aż do zgęstnienia..
w międzyczasie..wątrobę pozbawić żył..pociąć na cienkie plasterki..tutaj już w sklepie tną i nie można całej kupić..;)
i sru na grilla..
tak ze 2 minuty kilkakrotnie obracając..;)
potem te zgrillowane na talerz...
posypać płatkami czosnku..
upaprać tym sosem..
niestety poczekać, aż ostygnie..
no i zjeść ze smakiem..:)
zaszedłem na stoisko mięsne..niby jest, ale jakaś taka podejrzana..więc zasięgnąłem informacji u personelu..
znaczy cielęca...nie wieprzowa..zacząłem krzywić ryja na wszelkie możliwe sposoby, bo jakoś tak wołowa mi nie tego..i kierowniczka się wynurzyła..
-jak tak bardzo chcesz to ja ci zamówię na czwartek..
-znaczy ja to chcę, tylko nie wiem, czy będę w stanie odebrać..
-to ja ci do domu przyniosę, tylko daj mi znać najpóźniej w poniedziałek...
znaczy mam dzwonić..;)
no i tą cielęcą wziąłem..wątrobę znaczy...
i sobie wynalazłem takiego przepisa..
wątroba cielęca w sosie na zimno..
w sumie nie więcej niż 30 minut roboty...
jedzenia też w sumie nie więcej..:(
oczywiście zmodyfikowałem nieco..
znaczy kazali do rondla wrzucić puszkę pomidorów pelatych..w sensie 0,5 kg..miałem tylko 0,4 w grubą kostkę..ząbek czosnku, pęczek natki pietruszki posiekany i tyleż samo bazylii..gotować na wolnym ogniu coby się stężało nieco..i kazali kostkę rosołową wrzucić, ale zaniechałem wlewając resztę rosołu...;)
jak już stężeje nakazali wlać szklankę octu winnego..znaczy wlałem 1/2 i jeśli ktoś nie przepada lepiej mniej..:)
gotować dalej , aż do zgęstnienia..
w międzyczasie..wątrobę pozbawić żył..pociąć na cienkie plasterki..tutaj już w sklepie tną i nie można całej kupić..;)
i sru na grilla..
tak ze 2 minuty kilkakrotnie obracając..;)
potem te zgrillowane na talerz...
posypać płatkami czosnku..
upaprać tym sosem..
niestety poczekać, aż ostygnie..
no i zjeść ze smakiem..:)
środa, 17 listopada 2010
Fegato alla veneziana
sobie wątrobę bydlęcą zapodałem...
znaczy Fegato alla veneziana coby ładniej brzmiało...;pp
białą cebulę pociąłem w drobne plasterki..
i wiadomo...na oliwę od baby...na wolnym ogniu, uważając, żeby jej nie przyrumienić...;))
w międzyczasie...znaczy drugą ręką, pokroiłem wątrobę na 3-4 mm grubości paski...
wywaliłem cebulę, odsączając ją uprzednio z oliwy , a na jej miejsce po dolaniu oliwy wrzuciłem wątrobę...
dla odmiany na ostry ogień mieszając nieustannie...;))
jak mi się już znudziło to posoliłem, popieprzyłem świeżo zmielonym pieprzem, dorzuciłem posiekanej natki pietruszki i kawałek masła...
mieszając nieustannie...
no i przypomniałem sobie o tej cebuli, więc ją też wrzuciłem...;))
i dalej mieszałem...
aż się w końcu wkurzyłem i wyrzuciłem na talerz...;))
tubylcy każą podawać to z polentą, ale zjadłem z pieczywem i też mi smakowało...:))
znaczy Fegato alla veneziana coby ładniej brzmiało...;pp
białą cebulę pociąłem w drobne plasterki..
i wiadomo...na oliwę od baby...na wolnym ogniu, uważając, żeby jej nie przyrumienić...;))
w międzyczasie...znaczy drugą ręką, pokroiłem wątrobę na 3-4 mm grubości paski...
wywaliłem cebulę, odsączając ją uprzednio z oliwy , a na jej miejsce po dolaniu oliwy wrzuciłem wątrobę...
dla odmiany na ostry ogień mieszając nieustannie...;))
jak mi się już znudziło to posoliłem, popieprzyłem świeżo zmielonym pieprzem, dorzuciłem posiekanej natki pietruszki i kawałek masła...
mieszając nieustannie...
no i przypomniałem sobie o tej cebuli, więc ją też wrzuciłem...;))
i dalej mieszałem...
aż się w końcu wkurzyłem i wyrzuciłem na talerz...;))
tubylcy każą podawać to z polentą, ale zjadłem z pieczywem i też mi smakowało...:))
Subskrybuj:
Posty (Atom)




