w ramach poprawienia
komunikacji z pewną bliską mi osobą wymodziłem krewety z karczochami
...
z kadłubków ugotowałem wywar z dodatkiem selera, marchwi i cebuli
karczochy podgotowałem, a następnie sru na patelnię z oliwą, peperoncino i czosnkiem...
do tego ogony i sru brandy..a potem sru bianko i chochelkę wywaru... pieprz... sól...
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krewetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krewetki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 28 listopada 2013
czwartek, 26 kwietnia 2012
gamberi al arance..;)
gamberi al arance...że niby krewety w pomarańczach..zresztą po co piszę..i tak widać..;)
jednak lepiej napiszę, bo ktoś mi zarzucił, że są z pomarańczami, a nie w pomarańczach...;) na rozpuszczone masło i oliwę wrzuciłem czosnek i natkę pietruszki
po chwili krewety i łyczek bianco, a po następnej startą skórkę i sok z połowy pomarańczy.;)
całość obficie popieprzyłem i posypałem natką..;)
jednak lepiej napiszę, bo ktoś mi zarzucił, że są z pomarańczami, a nie w pomarańczach...;) na rozpuszczone masło i oliwę wrzuciłem czosnek i natkę pietruszki
po chwili krewety i łyczek bianco, a po następnej startą skórkę i sok z połowy pomarańczy.;)
całość obficie popieprzyłem i posypałem natką..;)
czwartek, 11 sierpnia 2011
zuppa alla tarantina..;)
człowiek z łakomstwa jest zdolny do wielu poświęceń..;)
się tak ładnie uśmiechała i miała takie ładne oczy, że zakupiłem... przyniosłem do domu...
poczyściłem...
pokroiłem..
posiekałem...
podsmażyłem
podlałem...
popieprzyłem i posoliłem... i dodałem pomidorów...;)
przygotowałem miseczkę...
pożarłem i popiłem i jestem szczęśliwy...:))
się tak ładnie uśmiechała i miała takie ładne oczy, że zakupiłem... przyniosłem do domu...
poczyściłem...
pokroiłem..
posiekałem...
podsmażyłem
podlałem...
popieprzyłem i posoliłem... i dodałem pomidorów...;)
przygotowałem miseczkę...
pożarłem i popiłem i jestem szczęśliwy...:))
piątek, 27 maja 2011
krewetki z chrzanem...;))
szukajcie a znajdziecie...
i szukałem..pytałem...kręcili głowami...nie znają...nie wiedzą...nie widzieli...
aż w końcu znalazłem...:))
chrzan, majonez , śmietanę kazali dobrze wymerdać, popieprzyć posolić i do lodówki...;))
uczyniłem...
scampi...znaczy takie trochę upośledzone przez naturę krewetki oczyścić...
uczyniłem... co prawda zamiast scampi użyłem normalnych , ale też dają radę...;P
mąkę kazali wymerdać z wodą...
a krewetki z tym klejem...
i sru na gorący olej...
i w ten upał z zimnym ...białym winem...miodzio...
i żeby nie było...to jest przepis kuchni włoskiej...tyle, że z tych bardziej cywilizowanych Włoch...;PP
i szukałem..pytałem...kręcili głowami...nie znają...nie wiedzą...nie widzieli...
aż w końcu znalazłem...:))
chrzan, majonez , śmietanę kazali dobrze wymerdać, popieprzyć posolić i do lodówki...;))
uczyniłem...
scampi...znaczy takie trochę upośledzone przez naturę krewetki oczyścić...
uczyniłem... co prawda zamiast scampi użyłem normalnych , ale też dają radę...;P
mąkę kazali wymerdać z wodą...
a krewetki z tym klejem...
i sru na gorący olej...
i w ten upał z zimnym ...białym winem...miodzio...
i żeby nie było...to jest przepis kuchni włoskiej...tyle, że z tych bardziej cywilizowanych Włoch...;PP
wtorek, 1 lutego 2011
risotto krewetkowe o smaku krewetkowym i z krewetkami... ;)
żeby nie to, że mnie kolega wkurzył goopimi pytaniami to bym
sobie trudu nie zadał...;PP
risotto krewetkowe o smaku krewetkowym i z krewetkami...
bo kiedyś tylko o smaku krewetkowym zrobiłem z racji łakomstwa...zeżarłem krewetki zanim zacząłem gotować risotto...;))
najpierw to sobie obrałem krewetki i z części niejadalnej
ugotowałem rosołek..
czosnek na oliwę od baby...
ryż na czosnek i na oliwę od baby...
i jak już ma dość to białym winem go...
a jak wytrzeźwieje nieco to rosołek...
i tak z tym rosołkiem do znudzenia, a jak już widać, że za
chwilę ryż będzie gotowy...
części jadalne krewetek... tak przy trzecim od końca podlaniu rosołkiem...;)
potem to już tylko masełko, pieprz i natka pietruszki, ale nie
miałem wystarczającej ilości...
przykrywamy na chwilkę po wymieszaniu...
i smacznego..
sobie trudu nie zadał...;PP
risotto krewetkowe o smaku krewetkowym i z krewetkami...
bo kiedyś tylko o smaku krewetkowym zrobiłem z racji łakomstwa...zeżarłem krewetki zanim zacząłem gotować risotto...;))
najpierw to sobie obrałem krewetki i z części niejadalnej
ugotowałem rosołek..
czosnek na oliwę od baby...
ryż na czosnek i na oliwę od baby...
i jak już ma dość to białym winem go...
a jak wytrzeźwieje nieco to rosołek...
i tak z tym rosołkiem do znudzenia, a jak już widać, że za
chwilę ryż będzie gotowy...
części jadalne krewetek... tak przy trzecim od końca podlaniu rosołkiem...;)
potem to już tylko masełko, pieprz i natka pietruszki, ale nie
miałem wystarczającej ilości...
przykrywamy na chwilkę po wymieszaniu...
i smacznego..
poniedziałek, 22 listopada 2010
Risotto z cukinią o smaku krewetkowym...;))
Sam jestem prawie z siebie dumny za tytuł tego posta...;))
Od kilku dni nosiłem się z zamiarem spróbowania krewetek z ananasem, ponieważ pochodną i produktem ubocznym miał być wywar z krewetek, a raczej ich kadłubków, wymyśliłem sobie, że zrobię następnego dnia risotto z krewetkami i cukinią...:))
Wczoraj, przygotowując krewetki, podzieliłem je na dwie porcje...do ananasa i do risotto, ale w momencie obierania ich...powolutku... po jednej... odejmowałem od porcji przeznaczonej do risotto i dodawałem do drugiej...
W końcu wymyśliłem sobie, że przecież dzisiaj mogę kupić, ale ze względu na oberwanie chmury dotarłem tylko do warzywniaka...:(
Powinienem dodać jeszcze, że to wszystko wina tej koleżanki, która mi tego ananasa zachwalała, ale powiem prawdę...jestem ogromnym łasuchem i przepadam za krewetkami...;))
Na oliwie od baby zeszkliłem nieco posiekany czosnek, dorzuciłem pokrojoną w plasterki cukinię i szalotkę , a następnie ryż i mieszałem przez kilka minut...
następnie chlupnąłem odrobinę białego wina (tak, żeby zostało jeszcze do obiadu) i po jego redukcji podlałem wywarem z krewetek...
reszta tak jak przy każdym risotto...podlewanie, mieszanie, podlewanie, mieszanie... w międzyczasie dodałem posiekaną natkę pietruszki...
Wywar z krewetek, był już odpowiedni doprawiony, ale sypnąłem jeszcze słuszną dawkę pieprzu...;))
Ja risotto robię nieco , ale nieco tylko bardziej suche niż nakazują to reguły sztuki... po prostu takie lubię...:))
Od kilku dni nosiłem się z zamiarem spróbowania krewetek z ananasem, ponieważ pochodną i produktem ubocznym miał być wywar z krewetek, a raczej ich kadłubków, wymyśliłem sobie, że zrobię następnego dnia risotto z krewetkami i cukinią...:))
Wczoraj, przygotowując krewetki, podzieliłem je na dwie porcje...do ananasa i do risotto, ale w momencie obierania ich...powolutku... po jednej... odejmowałem od porcji przeznaczonej do risotto i dodawałem do drugiej...
W końcu wymyśliłem sobie, że przecież dzisiaj mogę kupić, ale ze względu na oberwanie chmury dotarłem tylko do warzywniaka...:(
Powinienem dodać jeszcze, że to wszystko wina tej koleżanki, która mi tego ananasa zachwalała, ale powiem prawdę...jestem ogromnym łasuchem i przepadam za krewetkami...;))
Na oliwie od baby zeszkliłem nieco posiekany czosnek, dorzuciłem pokrojoną w plasterki cukinię i szalotkę , a następnie ryż i mieszałem przez kilka minut...
następnie chlupnąłem odrobinę białego wina (tak, żeby zostało jeszcze do obiadu) i po jego redukcji podlałem wywarem z krewetek...
reszta tak jak przy każdym risotto...podlewanie, mieszanie, podlewanie, mieszanie... w międzyczasie dodałem posiekaną natkę pietruszki...
Wywar z krewetek, był już odpowiedni doprawiony, ale sypnąłem jeszcze słuszną dawkę pieprzu...;))
Ja risotto robię nieco , ale nieco tylko bardziej suche niż nakazują to reguły sztuki... po prostu takie lubię...:))
niedziela, 21 listopada 2010
Krewetki z ananasem...;))
Przepis kradziony o stąd , ale za zgodą i błogosławieństwem autorki i dla niepoznaki zmodyfikowany...
Nie będę pisał co zmieniłem..każdy może sobie porównać, napiszę tylko jak przyrządziłem...:))
Na kropli oliwy od baby zeszkliłem posiekany ząbek czosnku, dodałem masła i wrzuciłem obrane krewetki...kiedy zmieniły już kolor podlałem białym winem...;))
Po lekkim odparowaniu wina wrzuciłem ananasa i dość obficie popieprzyłem, dodając również szczyptę soli...i natkę pietruszki...:)
Nie soliłbym, gdybym krewetki wrzucał w całości... a pieprz i natka pietruszki nieodzownie kojarzą mi się z krewetkami...;))
Wymyśliłem sobie tak podczas jedzenia, że całkiem dobrze smakowałoby to danie, gdybym położył po krewetce i kawałku ananasa na grzankę i polał ją nieco sosem...:))
Nie będę pisał co zmieniłem..każdy może sobie porównać, napiszę tylko jak przyrządziłem...:))
Na kropli oliwy od baby zeszkliłem posiekany ząbek czosnku, dodałem masła i wrzuciłem obrane krewetki...kiedy zmieniły już kolor podlałem białym winem...;))
Po lekkim odparowaniu wina wrzuciłem ananasa i dość obficie popieprzyłem, dodając również szczyptę soli...i natkę pietruszki...:)
Nie soliłbym, gdybym krewetki wrzucał w całości... a pieprz i natka pietruszki nieodzownie kojarzą mi się z krewetkami...;))
Jak widać na zdjęciu podlałem je również powstałym sosem... mnie akurat bardzo on smakował, jeśli jednak miałbym spożywać je na zimno, a nie w formie gorącej przekąski nie robiłbym tego...
W międzyczasie przygotowałem na grillu grzanki , na które położyłem po kawałeczku masła, całość popijając pozostałym winem...:))
Kurczak z ryżem w sosie jakotakim...;))
To był dość interesujący eksperyment, a danie powstało z racji mojego łakomstwa, inspiracji potrawą pokazaną na forum kulinarnym i chyba niezbyt ładnej cechy mojego charakteru , określanej tutaj testa dura.
Jedna z koleżanek na forum pokazała kurczaka w sosie teriyaki podanym z ryżem z warzywami.
wg. przepisu powinno być tak...
papryka, cukinia, szalotka, marchewka, sos teriyaki, filety z kurczaka i ryż
z czego w domu miałem tylko kurczaka,ryż i marchewkę...;))
Z racji późnej pory mogłem niestety posiłkować się tylko pobliskim sklepem, gdzie oczywiście nie znalazłem nic... znaczy prawie nic, bo zakupiłem kilka składników potrzebnych do sosu...oczywiście bez głównego składnika jakim jest sos sojowy...;)
Składniki sosu teriyaki:
* 1/3 szklanki brązowego cukru
* 1 łyżeczka mielonego imbiru
* 1 szklanka rosołu wołowego
* 1/3 szklanka sosu sojowego
* 1 łyżeczka mączki ziemniaczanej
* 1/4 szklanki białego wina
zdecydowałem się na wielką improwizację z użyciem środków zastępczych...;))
Sos jakotaki
Pierś kurczaka pociąłem w kawałki, polałem odrobiną sosu i zostawiłem na godzinę.
W międzyczasie ugotowałem ryż i przygotowałem posiadane warzywa.
I tu znowu improwizacja...
pociąłem w plasterki marchew, połamałem zamrożone łodyżki cime di rape i pokroiłem ananasa z puszki...
marchew i cime wrzuciłem na patelnię na rozgrzaną oliwę (śladowa ilość) i po kilku minutach posypałem obficie mieszanką ziół do arrosto, pieprzem dodałem ananasa, poszatkowany ząbek czosnku i cebulę, podlałem odrobiną wody i przykryłem dusząc kilka minut...
Kiedy już osiągnęły stan gotowości odkryłem i odparowałem nadmiar powstałego sosu...powinny być w miarę "suche"....;))
Całość wyrzuciłem do rynienki i zmieszałem z ryżem...
Mięso z marynaty wyrzuciłem na rozgrzaną oliwę i podsmażyłem dodając na koniec sosu i dusząc w nim...ok 15 minut
Efekt końcowy był więcej niż zadowalający ... pod względem smakowym i estetycznym naprawdę super...
marchew nasyciła się przyprawami dając słony posmak
cime połączyły swą goryczkę z pieprzem
ananas wzbogacił się o delikatną nutę pieprzową
wszystko to w połączeniu z słodko-kwaśnym sosem o korzennym aromacie i w akompaniamencie białego wina stanowiło naprawdę rozkosz dla podniebienia...:))
Oczywiście nasunęły mi się w trakcie produkcji pewne uwagi krytyczne...może nie podważające jakości dania w postaci obecnej, ale niewątpliwie ulepszające go...
i następnym razem :
Jedna z koleżanek na forum pokazała kurczaka w sosie teriyaki podanym z ryżem z warzywami.
wg. przepisu powinno być tak...
papryka, cukinia, szalotka, marchewka, sos teriyaki, filety z kurczaka i ryż
z czego w domu miałem tylko kurczaka,ryż i marchewkę...;))
Z racji późnej pory mogłem niestety posiłkować się tylko pobliskim sklepem, gdzie oczywiście nie znalazłem nic... znaczy prawie nic, bo zakupiłem kilka składników potrzebnych do sosu...oczywiście bez głównego składnika jakim jest sos sojowy...;)
Składniki sosu teriyaki:
* 1/3 szklanki brązowego cukru
* 1 łyżeczka mielonego imbiru
* 1 szklanka rosołu wołowego
* 1/3 szklanka sosu sojowego
* 1 łyżeczka mączki ziemniaczanej
* 1/4 szklanki białego wina
zdecydowałem się na wielką improwizację z użyciem środków zastępczych...;))
Sos jakotaki
- 4 duże łyżki miodu z cytrusów
- około 70ml balsamico
- odrobina oliwy z oliwek (od baby oczywiście)
- imbir- spora łyżeczka
- cynamon
- goździki, skórka suszona pomarańczy, jabłka i cytryny (śladowa ilość)
- 1/2 szklanki białego wina
- 1 szklanka wywaru z krewetek
- łyżeczka mączki ziemniaczanej
Pierś kurczaka pociąłem w kawałki, polałem odrobiną sosu i zostawiłem na godzinę.
W międzyczasie ugotowałem ryż i przygotowałem posiadane warzywa.
I tu znowu improwizacja...
pociąłem w plasterki marchew, połamałem zamrożone łodyżki cime di rape i pokroiłem ananasa z puszki...
marchew i cime wrzuciłem na patelnię na rozgrzaną oliwę (śladowa ilość) i po kilku minutach posypałem obficie mieszanką ziół do arrosto, pieprzem dodałem ananasa, poszatkowany ząbek czosnku i cebulę, podlałem odrobiną wody i przykryłem dusząc kilka minut...
Kiedy już osiągnęły stan gotowości odkryłem i odparowałem nadmiar powstałego sosu...powinny być w miarę "suche"....;))
Całość wyrzuciłem do rynienki i zmieszałem z ryżem...
Mięso z marynaty wyrzuciłem na rozgrzaną oliwę i podsmażyłem dodając na koniec sosu i dusząc w nim...ok 15 minut
Efekt końcowy był więcej niż zadowalający ... pod względem smakowym i estetycznym naprawdę super...
cime połączyły swą goryczkę z pieprzem
ananas wzbogacił się o delikatną nutę pieprzową
wszystko to w połączeniu z słodko-kwaśnym sosem o korzennym aromacie i w akompaniamencie białego wina stanowiło naprawdę rozkosz dla podniebienia...:))
i następnym razem :
- mięso pokroję w cieniutkie plasterki, zanurzę w miodzie i usmażę na bardzo gorącej oliwie...tak, żeby utworzyła się chrupka powłoka...;)
- w zastępstwie ananasa dodam cukinii
- postaram się również zamiast cime użyć papryki
środa, 17 listopada 2010
Krewetki na maśle..;))
Panienki pozbawiłem ubranek i zbędnych kłaczków...
pociąłem natkę pietruszki i czosnek...
wrzuciłem czosnek na odrobinkę rozgrzanej oliwy od baby...a jak już zaczęło ładnie pachnieć dorzuciłem panienki...kiedy zaczęły się czerwienić dorzuciłem kawałek masła, posoliłem i popieprzyłem solidnie...
a na koniec wsypałem natkę pietruszki...
i mieszałem jeszcze kilka minut...;))
pociąłem natkę pietruszki i czosnek...
wrzuciłem czosnek na odrobinkę rozgrzanej oliwy od baby...a jak już zaczęło ładnie pachnieć dorzuciłem panienki...kiedy zaczęły się czerwienić dorzuciłem kawałek masła, posoliłem i popieprzyłem solidnie...
a na koniec wsypałem natkę pietruszki...
i mieszałem jeszcze kilka minut...;))
niedziela, 19 września 2010
Spaghetti, zucchine, gamberetti..;))
spaghetti, zucchine , gamberetti...;))

krewetki ogolić, cukinię poplasterkować, a na oliwę...od baby oczywiście posiekany czosnek i peperoncino...jesli nie dopuszczamy do posiłku dzieci...;))

jak czosnek się nieco zawstydzi wrzucamy krewetki...tak na chwilkę tylko...;))

wywalamy je a na ich miejsce ...

i tu możemy sobie nieco popieprzyć i posolić...;))
(w sensie użycia pieprzu pisałem..)
wrzucamy z powrotem krewetki , żeby cukinii smutno nie było...dolewamy przecieru pomidorowego...

odcedzamy makaron i wrzucamy go na patelnię, coby smakiem przeszedł...
wody z makarony nie wylewamy...posłużyć może do rozcieńczenia nieco sosu...;))

krewetki ogolić, cukinię poplasterkować, a na oliwę...od baby oczywiście posiekany czosnek i peperoncino...jesli nie dopuszczamy do posiłku dzieci...;))

jak czosnek się nieco zawstydzi wrzucamy krewetki...tak na chwilkę tylko...;))

wywalamy je a na ich miejsce ...

i tu możemy sobie nieco popieprzyć i posolić...;))
(w sensie użycia pieprzu pisałem..)
wrzucamy z powrotem krewetki , żeby cukinii smutno nie było...dolewamy przecieru pomidorowego...

odcedzamy makaron i wrzucamy go na patelnię, coby smakiem przeszedł...
wody z makarony nie wylewamy...posłużyć może do rozcieńczenia nieco sosu...;))
piątek, 10 września 2010
Cukinia z grilla
W ramach tej samej terapii rzuciłem się na cukinię...;))
posiekałem na to czosnek marynowany pikantny Spiny i polałem oliwą spod niego...posoliłem i kapka (lunęło mi się więcej nieco) balsamico... sól, pieprz do smaku...
nie mogłem się opanować , żeby nie spróbować, przed zrobieniem zdjęcia..;))
ostatni etap rozładowywania napięcia...;pp
Krewetki z grilla
wytaplałem te one w mieszance oliwy, rosso, czosnku i pieprzu...
walnąłem tym wszystkim na grillownicę...
no i zjadłem ze smakiem...;))

jednak kuchnia to idealne miejsce do relaksu...:))
posiekałem na to czosnek marynowany pikantny Spiny i polałem oliwą spod niego...posoliłem i kapka (lunęło mi się więcej nieco) balsamico... sól, pieprz do smaku...
nie mogłem się opanować , żeby nie spróbować, przed zrobieniem zdjęcia..;))
ostatni etap rozładowywania napięcia...;pp
Krewetki z grilla
wytaplałem te one w mieszance oliwy, rosso, czosnku i pieprzu...
walnąłem tym wszystkim na grillownicę...
no i zjadłem ze smakiem...;))

jednak kuchnia to idealne miejsce do relaksu...:))
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































