sobie przez nieuwagę i roztargnienie zakupiłem cykorię... znaczy
organizm się domagał, a w lodówce jedyne zielone to gorgonzola była..
rozebrałem na czynniki pierwsze...
to co najlepsze zostawiłem na jutro do przegryzania pasty...
resztę umyłem, obgotowałem w lekko osolonej wodzie z octem...odsączyłem i wyłożyłem foremkę...
polałem oliwą i obłożyłem kawałkami szynki, sera i gorgonzoli...
przykryłem warstwą cykorii, polałem oliwą i rozbełtanym jajkiem z solą, pieprzem i pecorino...
i do pieca na 20 minut w 180C...;>
mogę polecić...:)
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykoria. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 października 2012
niedziela, 19 sierpnia 2012
Penne z cykorią..;)
zakończyłem konsumpcje cicorii cimatej...:D
znaczy pennoni rigati nr 29 con cicoria cimata..;)
i nie pytajcie mnie o ten numerek, bo tego pewnie nawet producent makaronu nie wie, bo zapomniał w szale wymyślania nazw i numerowania..:D
zielsko obgotowałem w osolonej wodzie z kilkoma kroplami octu winnego...
odsączyłem nie wylewając wody..znaczy makaron w niej ugotowałem..
na oliwę czosnek i anchois..potem zielsko..garść pokruszonych płatków migdałów, bo mi się zachciało akcentu sycylijskiego..kilka pomidorków i sruu bianco..potem do środka makaron z odrobiną wody pieprz, sól do smaku i na talerzu cacioricotta..;)
znaczy pennoni rigati nr 29 con cicoria cimata..;)
i nie pytajcie mnie o ten numerek, bo tego pewnie nawet producent makaronu nie wie, bo zapomniał w szale wymyślania nazw i numerowania..:D
zielsko obgotowałem w osolonej wodzie z kilkoma kroplami octu winnego...
odsączyłem nie wylewając wody..znaczy makaron w niej ugotowałem..
na oliwę czosnek i anchois..potem zielsko..garść pokruszonych płatków migdałów, bo mi się zachciało akcentu sycylijskiego..kilka pomidorków i sruu bianco..potem do środka makaron z odrobiną wody pieprz, sól do smaku i na talerzu cacioricotta..;)
piątek, 17 sierpnia 2012
Cicoria cimata..znaczy przerośnięta sałata..;)
sobie zadobyłem wczoraj takie zielsko..tutaj jest to przysmak i nazywa
się cicoria cimata..nie mylić z puntarelle, które nazywają się tak
samo..
po polskiemu to jest po prostu przerośnięta cykoria catalonia , którą to w Polsce, jeśli już dojdzie do takowego momentu, że wyrośnie pewnie się daje królikom, albo zaoruje..;)
znowu pewnie tydzień będę jadł, bo mnie mój znajomy warzywniak przecenił i załadował pełną reklamówkę..:D
obgotowałem w osolonej wodzie z octem winnym, odsączyłem..walnąłem na oliwę z czosnkiem i anchois..podlałem balsamico..zredukowałem..srujnąłem bianco..zredukowałem wrzuciłem pomidory i poddusiłem..pieprz sól do smaku.. i oczywiście pecorino coby po bożemu było..;)
a do tego bułka i pierś kurczaka z grilla z trójkolorowym pieprzem, oliwą i balsamico, bo szefowa działu mięsnego stwierdziła, że plasterkiem to ja się nie najem..;D
po polskiemu to jest po prostu przerośnięta cykoria catalonia , którą to w Polsce, jeśli już dojdzie do takowego momentu, że wyrośnie pewnie się daje królikom, albo zaoruje..;)
znowu pewnie tydzień będę jadł, bo mnie mój znajomy warzywniak przecenił i załadował pełną reklamówkę..:D
obgotowałem w osolonej wodzie z octem winnym, odsączyłem..walnąłem na oliwę z czosnkiem i anchois..podlałem balsamico..zredukowałem..srujnąłem bianco..zredukowałem wrzuciłem pomidory i poddusiłem..pieprz sól do smaku.. i oczywiście pecorino coby po bożemu było..;)
a do tego bułka i pierś kurczaka z grilla z trójkolorowym pieprzem, oliwą i balsamico, bo szefowa działu mięsnego stwierdziła, że plasterkiem to ja się nie najem..;D
wtorek, 14 sierpnia 2012
kiełbasa z cykorią
sobie kupiłem dwa dni temu kiełbasę z zamiarem zrobienia żurku, ale
ponieważ chłodnik zajął miejsce w lodówce postanowiłem rzucić je na
grilla, ale, że zaprosiłem na sobotę przyjaciół na kolację i muszę
opróżnić lodówkę, więc walnąłem na oliwę cebulę, na to kiełbasę,
srujnąłem bianco, dorzuciłem ugotowane badyle cykorii, puszkę pomidorów,
pieprz sól i natkę pietruszki..poddusiłem...
no i oczywiście poprószyłem śnieżkiem cacioricotty..
i zeżarłem z grzankami..;)
no i oczywiście poprószyłem śnieżkiem cacioricotty..
i zeżarłem z grzankami..;)
piątek, 20 stycznia 2012
pasta con cozze e puntarelle..;)
ze sklepu wróciłem..;)
po cozze byłem, bo tak sobie wymyśliłem, żeby je zrobić z puntarelle czyli zawiązkami pędów cykorii..;)
przygotowałem i podgotowałem puntarelle...
otworzyłem cozze...znaczy same się otworzyły w garnku...;)
a potem to już poszło..czosnek na oliwę..potem cozze i bianco..potem puntarelle i kawałki pomidorów..:)
należy pamiętać o pieprzu...zarówno cozze, jak i puntarelle lubią pieprz..:)
po cozze byłem, bo tak sobie wymyśliłem, żeby je zrobić z puntarelle czyli zawiązkami pędów cykorii..;)
przygotowałem i podgotowałem puntarelle...
otworzyłem cozze...znaczy same się otworzyły w garnku...;)
a potem to już poszło..czosnek na oliwę..potem cozze i bianco..potem puntarelle i kawałki pomidorów..:)
należy pamiętać o pieprzu...zarówno cozze, jak i puntarelle lubią pieprz..:)
czwartek, 12 stycznia 2012
Frittata z cykorią...;)
sobie zadobyłem drogą kupna..w sensie nie wyłudziłem..cykorię na rynku..
liście zewnętrzne obgotowałem na parze nieco..
potem pociąłem i walnąłem, jak bianco odparowało oczywiście, na oliwę z masłem, anchois , czosnkiem i peperoncino...
dosmaczyłem pieprzem i solą..kilka kropel balsamico..chlust sosu sojowego...
połowę zostawiłem sobie do mięsa..znaczy w sensie warzywka,
a połowę zeżarłem z bezmięsnymi jajkami..i serem..
znaczy frittatę sobie zrobiłem...:)
liście zewnętrzne obgotowałem na parze nieco..
potem pociąłem i walnąłem, jak bianco odparowało oczywiście, na oliwę z masłem, anchois , czosnkiem i peperoncino...
dosmaczyłem pieprzem i solą..kilka kropel balsamico..chlust sosu sojowego...
połowę zostawiłem sobie do mięsa..znaczy w sensie warzywka,
a połowę zeżarłem z bezmięsnymi jajkami..i serem..
znaczy frittatę sobie zrobiłem...:)
niedziela, 17 kwietnia 2011
W rowie znalezione... pulpety z cykorii...;)
Dawno mnie już tutaj nie było...niestety nie miałem czasu nie tylko na gotowanie, ale nawet i na zajrzenie...;))
dzisiaj więc korzystając z pięknej pogody i chwili wolnego czasu wybrałem się na spacer...co prawda nie do rowu, a ogródka znajomego i zaposiadłem na użytek własny cykorię...;))
umyłem jak należy...oczyściłem i wrzuciłem do gara z osoloną wodą z dodatkiem octu winnego...
po obgotowaniu odsączyłem , posiekałem (im drobniej tym lepiej)
dzisiaj więc korzystając z pięknej pogody i chwili wolnego czasu wybrałem się na spacer...co prawda nie do rowu, a ogródka znajomego i zaposiadłem na użytek własny cykorię...;))
umyłem jak należy...oczyściłem i wrzuciłem do gara z osoloną wodą z dodatkiem octu winnego...
po obgotowaniu odsączyłem , posiekałem (im drobniej tym lepiej)
Na oliwie od baby zeszkliłem czosnek i rzuciłem na to cykorię na kilka minut....i obficie popieprzyłem białym pieprzem...;)
jak już ładnie przeszła czosnkiem wyrzuciłem z patelni i tu popełniłem odstępstwo od oryginalnego przepisu, a mianowicie wrzuciłem resztkę farszu, który mi pozostał po robieniu arancini ...
całość posypałem obficie startym pecorino...można użyć grana...i bułką tartą, a następnie wymieszałem...
z uzyskanej masy ulepiłem kuleczki, utaplałem w jajku, obtoczyłem w bułce tartej i usmażyłem na głębokim oleju...
jeśli uda mi się nie zjeść wszystkich dzisiaj, to jutro dorobię do nich sos majonezowo-chrzanowy...;)
czwartek, 17 lutego 2011
wyłudzone przepisy odsłona 5...;))
nie było mnie chwilkę, bo zajęty byłem wyłudzactwem...;))
fakt, że wyłudziłem więcej, ale się wstydziłem zdjęcia robić...
teraz się już nie wstydzę...;P
znaczy zaaklimatyzowałem się...;))
no więc se wyłudziłem pasta fagioli i przyznam szczerze , że pierwszy raz spotkałem się tutaj z tym daniem z użyciem tego właśnie typu makaronu...
mama mojego kolegi, której należy oddać pokłon za wyśmienitą i prostą kuchnię, posiada niezwykły dar minimalizowania składników w celu uzyskania jak najlepszego smaku potrawy...:)
a na drugie zraz "koniowy" zawijany...w środek sera i szynki nawkładali...;)
i bakłażan duszony w zrazowym sosie...z pomidorami oczywiście...;PP
i cykoria i zanguni (to takie cóś ostopodobne) gotowane i polane strużką oliwy..;))
fakt, że wyłudziłem więcej, ale się wstydziłem zdjęcia robić...
teraz się już nie wstydzę...;P
znaczy zaaklimatyzowałem się...;))
no więc se wyłudziłem pasta fagioli i przyznam szczerze , że pierwszy raz spotkałem się tutaj z tym daniem z użyciem tego właśnie typu makaronu...
mama mojego kolegi, której należy oddać pokłon za wyśmienitą i prostą kuchnię, posiada niezwykły dar minimalizowania składników w celu uzyskania jak najlepszego smaku potrawy...:)
a na drugie zraz "koniowy" zawijany...w środek sera i szynki nawkładali...;)
i bakłażan duszony w zrazowym sosie...z pomidorami oczywiście...;PP
i cykoria i zanguni (to takie cóś ostopodobne) gotowane i polane strużką oliwy..;))
sobota, 22 stycznia 2011
Powiedzmy pizza fritta...;))
Od razu wyjaśnię skąd mi się wziął tak wątpliwy tytuł posta...;)
Podczas moich zabaw z ciastem drożdżowym o różnej konsystencji , ale zawsze zbliżonym do oryginału pizzowego składem zacząłem się zastanawiać co by było gdybym tak sobie na głębokim oleju coś zmajstrował...
zacząłem szperać w necie i wynalazłem... znaczy wynalazłem , że co niektórzy nawet całkiem podobne do pączków produkty określają mianem pizza fritta... więc zostawmy nazewnictwo i zacznijmy zabawę...:))
Ciasto przygotowałem jak na tradycyjną pizzę...
i tak naprawdę w tym miejscu, a nawet o jeden krok wstecz powinno się rozpocząć inny temat...
który następnie rzuciłem na rozgrzany olej...
Podczas moich zabaw z ciastem drożdżowym o różnej konsystencji , ale zawsze zbliżonym do oryginału pizzowego składem zacząłem się zastanawiać co by było gdybym tak sobie na głębokim oleju coś zmajstrował...
zacząłem szperać w necie i wynalazłem... znaczy wynalazłem , że co niektórzy nawet całkiem podobne do pączków produkty określają mianem pizza fritta... więc zostawmy nazewnictwo i zacznijmy zabawę...:))
Ciasto przygotowałem jak na tradycyjną pizzę...
podzieliłem na kuleczki i zostawiłem do wyrośnięcia...:))
i tak naprawdę w tym miejscu, a nawet o jeden krok wstecz powinno się rozpocząć inny temat...
otóż połowę przygotowanego ciasta wymieszałem z gotowaną cykorią...;))
wracamy jednak do naszych kuleczek... kiedy wielkością zbliżyły się do piłeczek pingpongowych rozpłaszczyłem palcami i uformowałem malutki placek...
nasza pizzella prawie gotowa...na wierzch można położyć wszystko co komu do głowy przyjdzie , pamiętając jednak, że nie przewidziana jest dalsza obróbka cieplna...może ewentualne podgrzanie w celu roztopienia sera, więc nie należy kłaść produktów wymagających gotowania...:)
Jak już się okazało, że narobiłem sobie kilkanaście takich podkładek pizzowych, pomyślałem jakby to było, gdyby tak zamknąć farsz wewnątrz...;)
na rozklepany placuszek położyłem anchois i pocięte listki tymianku
Kilka placuszków przekształciłem w baloniki z ciasta... puste w środku... napełniłem je farszem już po usmażeniu... w razie konieczności można je podgrzać na patelni...
Co prawda inwencja jeszcze mi się nie wyczerpała, ale przygotowane ciasto tak... ;)
pozostały do usmażenia jedynie kuleczki cykoriowe...
Niestety nie jestem w stanie podać właściwych i niepodważalnych nazw dla powyższych dań... w różnych regionach Włoch używa się odmiennych, dlatego pizza fritta, czyli smażona będzie najbardziej prawdziwą...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























