pesce spada alla messinese
znaczy te drugie pół sobie wymyśliłem tak właśnie...
a raczej nie tyle wymyśliłem co wynalazłem jeden z wariantów przepisu,
który mnie zaciekawił, tym bardziej, że jest charakterystyczny dla
Mesyny..;)
kazali drobno posiekać cebulę, czosnek, marchew, pietruszkę i łodygę
selera i całe to dobro zesmażyć na oliwie...dodać pinoli i pomidory... w
sumie kazali passatę, ale wrzuciłem pokrojone...
wrzuciłem kapary, zielone oliwki, bazylię, podgotowałem i w końcu włożyłem tego miecznika...
srujnąłem jak kazali bianco i przykryłem pokrywką...
znaczy jeszcze 20 minut mam cierpieć..:D
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
poniedziałek, 17 września 2012
tiella barese...;)
kiedyś co prawda już prezentowałem to danie, ale robiłem je z dość
luźnym podejściem do oryginału..w tej chwili różnica polega jedynie na
kształcie naczynia..powinno być okrągłe..;)
nazywa się to tiella barese, bądź pugliese..zresztą prawie na jedno wychodzi...:D
na dno chlusnąć oliwy..
dno wyłożyć szczelnie pokrojoną na tarce cebulą...znaczy max cienko.. i posiekany czosnek...;)
na to tak samo cienko pokrojone w plasterki ziemniaki, sól i pieprz...
plasterki pomidorów
natka pietruszki i otwarte surowe cozze..
cozze posypujemy ryżem i przykrywamy szczelnie plasterkami ziemniaków..na które znowu pomidory, starte pecorino i bułka tarta..
całość podlewamy delikatnie wodą z cozzy i dopełniamy niemal do końca wodą..
i do piekarnika na godzinę na 200 C
znaczy czekam jeszcze chwilkę..;)
powiem tylko tyle..
z wrażenia zapomniałem sobie bianco wlać..;)
nazywa się to tiella barese, bądź pugliese..zresztą prawie na jedno wychodzi...:D
na dno chlusnąć oliwy..
dno wyłożyć szczelnie pokrojoną na tarce cebulą...znaczy max cienko.. i posiekany czosnek...;)
na to tak samo cienko pokrojone w plasterki ziemniaki, sól i pieprz...
plasterki pomidorów
natka pietruszki i otwarte surowe cozze..
cozze posypujemy ryżem i przykrywamy szczelnie plasterkami ziemniaków..na które znowu pomidory, starte pecorino i bułka tarta..
całość podlewamy delikatnie wodą z cozzy i dopełniamy niemal do końca wodą..
i do piekarnika na godzinę na 200 C
znaczy czekam jeszcze chwilkę..;)
powiem tylko tyle..
z wrażenia zapomniałem sobie bianco wlać..;)
piątek, 14 września 2012
miecznik z grilla w brzoskwiniowym sosie z obierkami z ziemniaków..;)
kryzys mamy...
a nawet całe stado... ekonomiczny, uczuciowy, wieku średniego, wiary, ideologii itp itd..
znaczy oszczędzać trza..;)
w ramach walki z kryzysem rzuciłem sobie pół plasterka rybki na grilla (znaczy tłuszcz oszczędzam też)
i usmażyłem obierki ziemniaków...
sos też oszczędnie zrobiłem, bo na 1/2 łyżki oliwy zeszkliłem 2 ząbki czosnku i 1/2 peperoncino...wrzuciłem 1/2 brzoskwini pokrojonej w kostkę, srujnąłem 1/2 szklanki bianco , popieprzyłem i posoliłem..i 1/2 łyżki posiekanej natki wrzuciłem...
jin i jang miało być, ale mi nie wyszło..znaczy w ramach kryzysu wyobraźni...;)
a nawet całe stado... ekonomiczny, uczuciowy, wieku średniego, wiary, ideologii itp itd..
znaczy oszczędzać trza..;)
w ramach walki z kryzysem rzuciłem sobie pół plasterka rybki na grilla (znaczy tłuszcz oszczędzam też)
i usmażyłem obierki ziemniaków...
sos też oszczędnie zrobiłem, bo na 1/2 łyżki oliwy zeszkliłem 2 ząbki czosnku i 1/2 peperoncino...wrzuciłem 1/2 brzoskwini pokrojonej w kostkę, srujnąłem 1/2 szklanki bianco , popieprzyłem i posoliłem..i 1/2 łyżki posiekanej natki wrzuciłem...
jin i jang miało być, ale mi nie wyszło..znaczy w ramach kryzysu wyobraźni...;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)