Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
piątek, 20 kwietnia 2012
carciofi alla giudia
przepis pochodzący z czasów getta żydowskiego w Rzymie i stanowiący krzyżówkę kuchni Lazio i żydowskiej. Danie to było tradycyjnie przyrządzane jako posiłek wzmacniający po poście Dnia Pojednania.
Obrane karczochy wrzucamy i pozostawiamy jakiś czas w wodzie zakwaszonej sokiem z cytryny..
następnie odsączamy i rzucamy na głęboki olej... jakieś 10 minut w temperaturze około 140 C..tak, żeby nie spalić..;)
odsączamy i zostawiamy do ostygnięcia...potem otwieramy delikatnie widelcem pieprzymy, solimy obficie i..nie żadne sru bianco, tylko delikatnie zraszamy... ewentualnie wodą można..choć tego to ja nie rozumiem..;)
wrzucamy na minutkę w nieco gorętszy olej...odsączamy i smacznego..:D
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
botwinka niby..znaczy zupa rybna..;)
sobie botwinkę miałem zamiar zrobić..ale poszedłem na rynek i ..no nie było podzespołów, więc użyłem środków zastępczych..;)
udział wzięli...
łeb łososia
filet dorsza
filet żabnicy
triglia..że niby jakiś gatunek barwnicy, czy jakoś tak
2 kalmary..
te z ościami upchnąłem w garze z połówką cebuli, selerem naciowym, listkiem laurowym, marchewka i pietruszką...
znaczy posoliłem i ugotowałem...;)
resztę towarzystwa pociąłem na kawałki..
a na patelni..duuuużej i głębokiej zesmaczyłem oliwe czosnkiem i cebulą...
rzuciłem tam kalmary, bo one lubią dłużej..i sru bianco..;)
potem im dorzuciłem resztę towarzystwa...pomidory w kostkę krojone..z puszki znaczy, natkę..i podlewałem rosołem, a na końcu popieprzyłem i poszafraniłem..;)
wersja damska..
znaczy coby mi perfidia nie wyżerała..;P
wersja męska..;)
udział wzięli...
łeb łososia
filet dorsza
filet żabnicy
triglia..że niby jakiś gatunek barwnicy, czy jakoś tak
2 kalmary..
te z ościami upchnąłem w garze z połówką cebuli, selerem naciowym, listkiem laurowym, marchewka i pietruszką...
znaczy posoliłem i ugotowałem...;)
resztę towarzystwa pociąłem na kawałki..
a na patelni..duuuużej i głębokiej zesmaczyłem oliwe czosnkiem i cebulą...
rzuciłem tam kalmary, bo one lubią dłużej..i sru bianco..;)
potem im dorzuciłem resztę towarzystwa...pomidory w kostkę krojone..z puszki znaczy, natkę..i podlewałem rosołem, a na końcu popieprzyłem i poszafraniłem..;)
wersja damska..
znaczy coby mi perfidia nie wyżerała..;P
wersja męska..;)
sobota, 14 kwietnia 2012
traktat o miłości... znaczy inaslata d amore .. :)
natchnienie miałem..znaczy stworzyłem insalata d"amore... po włosku bardziej przyciąga..to amore znaczy..nie sałatka..;)
sobie w ramach głębokich rozważań i medytacji te miłość sobie zwizualizowałem... zanalizowałem... i przełożyłem na bardziej zrozumiały język...;)
miłość ma coś wspólnego z jajami...pieprzeniem...pikanterią...czasami potrafi być kwaśna nieco...ale bywa też głęboka...
znaczy wymiąchałem majonez, różnokolorowy pieprz...w sensie, że to pieprzenie urozmaicone ma być..i dużo dałem...musztardę coby było pikantniej...sok z cytryny...i dla nadania głębszego znaczenia nieco balsamico...o soli nie wspomnę, bo to tak jakby esencja życiowa jest...;)
miłość powinna być soczysta i aromatyczna...
powinna mieć odpowiednią formę..znaczy taki opływowy kształt jakby..;)
powinna być czysta..znaczy nie nie o mydło mi chodzi...o czystość duszy...Święta Inkwizycja stosowała opierając się na bogatym doświadczeniu to se zapożyczyłem..;)
miłość..niesie ze sobą również posmak goryczki..zupełnie jak radicchio.;)
wymiąchałem to wszystko..znaczy coby ta miłość spójna była..
i jakby to powiedzieć..jestem gotowy do konsumpcji..;)
znaczy smacznego..:DDD
sobie w ramach głębokich rozważań i medytacji te miłość sobie zwizualizowałem... zanalizowałem... i przełożyłem na bardziej zrozumiały język...;)
miłość ma coś wspólnego z jajami...pieprzeniem...pikanterią...czasami potrafi być kwaśna nieco...ale bywa też głęboka...
znaczy wymiąchałem majonez, różnokolorowy pieprz...w sensie, że to pieprzenie urozmaicone ma być..i dużo dałem...musztardę coby było pikantniej...sok z cytryny...i dla nadania głębszego znaczenia nieco balsamico...o soli nie wspomnę, bo to tak jakby esencja życiowa jest...;)
miłość powinna być soczysta i aromatyczna...
powinna mieć odpowiednią formę..znaczy taki opływowy kształt jakby..;)
powinna być czysta..znaczy nie nie o mydło mi chodzi...o czystość duszy...Święta Inkwizycja stosowała opierając się na bogatym doświadczeniu to se zapożyczyłem..;)
miłość..niesie ze sobą również posmak goryczki..zupełnie jak radicchio.;)
wymiąchałem to wszystko..znaczy coby ta miłość spójna była..
i jakby to powiedzieć..jestem gotowy do konsumpcji..;)
znaczy smacznego..:DDD
Subskrybuj:
Posty (Atom)













