niby nic a cieszy..a jak cieszy to się i tu pochwalę, choć zasługa w tym moja niewielka...
właśnie byłem u mojego rzeźnika po kawałek mięsa i mi powiedział, że
ludziska go pytają o przepisy na dania, które pokazuje na swojej
stronie... znaczy wrzucam mu tam to co zrobię z jego towaru...znaczy
będę uczył Włochów kuchni włoskiej...:DDDDD
a tak poważnie ponieważ coraz więcej moich włoskich przyjaciół prosi mnie o przepisy, będę się starał prowadzić bloga dwu-językowo
nie wiem, czy istnieje danie prostsze i bardziej smakowite... porządny kawałek mięsa na patelnię grillową..nie przypalić przypadkiem i nie przesuszyć... na talerzu już szczypta soli, delikatnie trójkolorowy, świeżo mielony pieprz , kropla balsamico di Modena i strużka oliwy...
nie należy zapomnieć o porządnej szklaneczce primitivo, które jak mi powiedział kiedyś pewien stary Mandurianin jest dobre na wszystko..:)
non so se esiste un piatto più semplice e più
saporito... un bell' pezzo di carne sulla padella grigliata... non
bruciarla per caso e non asciugarla... sul piatto un pizzico di sale ,
leggerissima spolverata di pepe rosso, bianco e nero appena macinato,
una goccia di balsamico di Modena e un filo d'olio...
non dimenticare di un bicchiere primitivo, che come mi ha detto una volta un vecchio Manduriano fa bene per tutto...
Puglia...królestwo wina i oliwy...kuchnia włoska w pełnym tego słowa znaczeniu... Kilka słów na temat regionu, kuchni...bazy turystycznej... kilka porad gdzie warto zajrzeć, i które miejsca omijać szerokim łukiem...:)
piątek, 14 czerwca 2013
sobota, 8 czerwca 2013
serca indycze...;)
poszedłem do mojego znajomego rzeźnika w sumie tak raczej z nadzieją na
sam nie wiem co.. i w sumie nigdy nie jadłem serc indyczych... do
dzisiaj znaczy..jakoś mi tak w oko wpadły to wziąłem... wrzuciłem na
szalotkę i peperoncino z oliwą, podsmażyłem, posypałem pietruszką,
wrzuciłem gałązkę majeranku i kilka listków mięty...sól, pieprz i...
sru bianco...
chwilkę poddusiłem kapkę śmietany...
i doszedłem do wniosku, że albo coraz lepsze pomysły kulinarne mam, albo straciłem kompletnie smak i węch i sobie tylko wmawiam...:DDD
znaczy miałem koncept zjedzenia z ziemniakami, ale jak posmakowałem i powąchałem stwierdziłem, że nie będę tyle czekał..;)
a do tego zboczona mizeria ze zboczonego ogórka..znaczy z balsamico..;)
sru bianco...
chwilkę poddusiłem kapkę śmietany...
i doszedłem do wniosku, że albo coraz lepsze pomysły kulinarne mam, albo straciłem kompletnie smak i węch i sobie tylko wmawiam...:DDD
znaczy miałem koncept zjedzenia z ziemniakami, ale jak posmakowałem i powąchałem stwierdziłem, że nie będę tyle czekał..;)
a do tego zboczona mizeria ze zboczonego ogórka..znaczy z balsamico..;)
słoikowa impresja...;)
mój rzeźnik mnie kiedyś zabije...:DDD
przygotowany psychicznie na to, że zawsze przykładam mu nóż do kawałka mięsa, żeby uciął właściwą grubość przyłożył na szerokość około 2 cm i pyta czy dobrze... to ja mu ten nóż na 4 mm... znaczy uciął na krajalnicy tego konia..:DDD
bo konie lubimy , w każdej postaci..;)
kilka suszonych pomidorów z oleju i kapkę tegoż, kilka ząbków marynowanego czosnku i olej z tegoż..i kapka oliwy..podsmażyłem na tym z lekka mięso... srujnąłem bianco, żeby się smaki łatwiej przegryzły... zredukowałem sos... posoliłem i na talerzu już kapnąłem balsamico i popieprzyłem świeżo mielonym trójkolorowym pieprzem...:)
przygotowany psychicznie na to, że zawsze przykładam mu nóż do kawałka mięsa, żeby uciął właściwą grubość przyłożył na szerokość około 2 cm i pyta czy dobrze... to ja mu ten nóż na 4 mm... znaczy uciął na krajalnicy tego konia..:DDD
bo konie lubimy , w każdej postaci..;)
kilka suszonych pomidorów z oleju i kapkę tegoż, kilka ząbków marynowanego czosnku i olej z tegoż..i kapka oliwy..podsmażyłem na tym z lekka mięso... srujnąłem bianco, żeby się smaki łatwiej przegryzły... zredukowałem sos... posoliłem i na talerzu już kapnąłem balsamico i popieprzyłem świeżo mielonym trójkolorowym pieprzem...:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







