środa, 23 marca 2011

Wyłudzone przepisy..cz 8

Znowu sobie wyłudziłem...;)
Cannelloni w  beszamelu były na pierwsze... dobre... choć wizualnie niedopracowane...;)
Secondo natomiast mnie podbiło... kurczak pieczony faszerowany zmielonym koniem... koniną znaczy...;)
Nigdy bym nie wpadł na połączenie tych dwu rodzajów mięs...a jednak można i mało tego, że można to jeszcze smakuje wyśmienicie...:)


następną niespodzianką tego obiadu były lampascioni, czyli po naszemu cebulki szafirka podsmażone po uprzednim obgotowaniu w wodzie z dodatkiem octu i przypraw na oliwie...
przyznaję , że pierwszy raz jadłem w tej postaci i chyba były najsmaczniejsze..;)


całości towarzyszyło pieczywo domowej roboty, co nie ukrywam wzbudziło moje zadowolenie i poczucie szczęścia nie mówiąc o przejedzeniu...
 "zwykłe" ciasto pizzowe zmieszane z oliwkami ... rozkosz...


i obowiązkowa sałata...

1 komentarz:

  1. Pracochłonny zestaw obiadowy. Efekt końcowy przewyższa stracone godziny na przygotowanie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest wprawdzie moderowany, ale zawsze mile widziany...;))