wtorek, 31 sierpnia 2010

Cimitero...

Wiem...kiepski temat na post na blogu, ale jakoś mi się tak...
Zastanawiałem się wielokrotnie i współczułem zaocznie grabarzom w tej części Włoch...
Wszystko dlatego, że wiem jak płyciutko (czasami nawet 10 cm) można natrafić na blok wapienny o szerokości kilku m...
Moja ciekawość została zaspokojona, bo w końcu przez czysty przypadek zawędrowałem na cmentarz...
otóż nie kopie się tutaj dołów, a stawia wielopiętrowe, zależnie od zasobności, rodzinne grobowce...

2 komentarze:

  1. .... i dlatego postanowilam, ze maja mnie skremowac po smierci ...

    OdpowiedzUsuń
  2. przyznam, że nie zastanawiałem się nad tym nigdy...chyba jest to dla mnie bez większego znaczenia...mogliby mnie do morza wrzucić...;))

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest wprawdzie moderowany, ale zawsze mile widziany...;))